Brzozy brodawkowate nad Żeleźnicą
Rozpoczynające się zniknięcie zielonej plamy oddzielającej zabudowania Mysłowic od Jaworzna odbywa się na mocy osławionej ustawy znanej jako Lex Izera. Wszystko to dzieje się w imię Nowego Zielonego Ładu, który dyktuje nam Unia Europejska. Na szczęście w nieszczęściu, gdzieś tyle samo hektarów lasu trzeba będzie posadzić, także w okolicznych miejscowościach, znaczy się między innymi w Mysłowicach. Ale las to nie tylko drzewa i zajęte przez nie hektary. To cała masa organizmów nierzadko chronionych. Dlatego, jeśli jeszcze nigdy nie byliście tutaj, wybierzcie się, bo to mogą być ostatnie chwile na kontemplację tych widoków.
W minioną niedzielę byłem tutaj. Wędrowałem pomiędzy drogą S1 a ulicą Wojska Polskiego i na prawie każdym drzewie zauważyłem swoiste stygmaty śmierci pod postacią jaskrawych pomarańczowych plam. Tak było na prawie całej trasie naszej wędrówki, a wystartowaliśmy na przystanku przy sosnowieckim centrum handlowym. Byliśmy również na terenie chętnie odwiedzanego łowiska zwanego „Zalana Hołda”. Szliśmy także z biegiem Żeleźnicy. Oczywiście poza tymi artykułami, poza serialem filmowym „Ostatnie lato na Izerze” są jeszcze moje fotoreportaże w miejscu zwanym Wędrówki z Grzegorzkiem.
Tęgoskór pospolity
Wędrując przez te jeszcze lasy rozglądaliśmy się za grzybami. To między innymi pora na gąski. Tak się jednak złożyło, że grzybów było bardzo mało, szczególnie tych klasycznych z kapelusikiem fikuśnym, tudzież nóżką zgrabnie toczoną. Naszą uwagę przykuwały każde grzyby, do których między innymi należą huby oraz wszelakiego rodzaju plamki, kropki murawki na liściach. Są też mączyste naloty. Charakterystycznym całorocznym grzybem jest tęgoskór pospolity. Ma on postać kuli, czasem mocno zdeformowanej. We wnętrzu skrywa się masa fioletowych zarodników. Po wierzchu znajduje się gruba skóra spękana na charakterystyczne poletka. U starszych owocników na jej powierzchni rozwijają się zielone glony. Grzyb jest trujący, ale bez przesady. Tym niemniej raczej zaleca się go jedynie podziwiać. Jest on jeszcze wyjątkowy w jednym przypadku. Otóż będzie nam bardzo wdzięczny, kiedy potraktujemy go z buta, czyli niemiłosiernie skopiemy. Tylko tak może on uwolnić swoje zarodniki i wysłać je w świat, oczywiście jeśli są dostatecznie dojrzałe.
Robinia akacjowa
O tej porze roku w lesie dominują żółć oraz rozmaite odmiany czerwieni lub brązów. Po porostu liście drzew zaczynają opadać, bo takie są prawa natury. Najbardziej czerwony jest dąb czerwony oraz czeremcha amerykańska. Żółte bywają brzozy, klony zwyczajne, wiąz szypułkowy oraz topola osika. Są jednak drzewa, które nie przyjmują do wiadomości zbliżającej się zimy. Należy do nich amerykańska robinia akacjowa. Inny gatunek, który zrzuca jeszcze zielone liście to rodzimy jesion wyniosły.
Piotr Grzegorzek
PS. Zapraszam na kolejną wycieczkę. Spotykamy się w niedzielę 7 listopada o godzinie 9.00. Miejsce zbiórki Chrzanów, ulica Mickiewicza 13. Ubezpieczenie we własnym zakresie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze