Wiosna nieśmiało wystartowała. Jak dla mnie to pierwszą oznaką zbliżającej się wiosny, i to na długo przed terminem, był przylot do Chrzanowa gawronów. Potem zakwitły oczary, przebiśniegi. Ciągle kwitła kalina wonna. Stokrotki się nie liczą, bo one są całoroczne. W końcu natrafiłem na kwitnące szafrany wiosenne. Te również kwitną między innymi na Bończyku, ale to jeszcze nic. Formalnie początkiem przedwiośnia jest kwitnienie, a nawet pylenie leszczyny. Zasadniczo zazwyczaj jako pierwsze startują miastowe, ale leśne również to robią, zatem przedwiośnie czas zacząć. Teraz po prostu czeka nas przysłowiowy marzec oraz przysłowiowy kwiecień, zaś ostatni śnieg ma prawo chociaż na chwilę spaść w czerwcu, co daję pod rozwagę.
Wilczomlecz

Ponieważ z powodu choroby, na szczęście nie tej medialnej, nie byłem w stanie daleko wpuścić się z domu, postanowiłem spenetrować swój chrzanowski parapet, gdzie uprawiam szereg do niedawna pospolitych gatunków roślin ozdobnych. Przy okazji wyrastają chwasty, a jednym z nich jest wilczomlecz ogrodowy. Jest to roślina jednoroczna, niezbyt wysoka, o tępych blaszkach liściowych osadzonych na krótkich ogonkach. Najwyższe listki, pomiędzy którymi skrywają się drobne kwiaty zwane podsadkami, są również jajowate. Kwiaty są bardzo drobne, zielonkawe, a ich najbardziej charakterystyczną cechą są półksiężycowate miodniki. U mnie na parapecie kwitnie teraz. W ogrodach, gdzie spełnia się w roli chwastu zakwitnie w czerwcu.
Generalnie jest to roślina trująca, podobno najsilniej spośród wszystkich przedstawicieli swego rodzaju. Z drugiej strony niedawne badania wykazały, że ma potencjał w leczeniu pewnych postaci nowotworów skóry i to w taki sposób, że zmniejsza ryzyko nawrotów choroby. Oczywiście nie oznacza to, że można sobie taką kurację zaaplikować samodzielnie. I to by było na tyle. Wspomnę jeszcze, że co i rusz w roślinach traktowanych jako uporczywe chwasty odkrywa się cenne medykamenty.
Grubosz

Bardzo dobrze znanym mieszkańcem naszych parapetów jest grubosz zwany potocznie drzewkiem szczęścia. Od dawien dawna we wszystkich podręcznikach oraz atlasach przedstawiających rośliny doniczkowe opisywano go jako grubosza drzewiastego. Od pewnego czasu trwa prostowanie tej błędnej informacji. Okazało się bowiem, że mieszkańcem naszych parapetów jest grubosz jajowaty. Ojczyzną obu gatunków jest Afryka Południowa. Obydwa gatunki wyraźnie różnią się liśćmi. Grubosz jajowaty, tak jak to widzimy na co dzień ma je owalne, jajowate, zielone, błyszczące. Z kolei grubosz drzewiasty ma je okrągławe, srebrzysto-niebieskie, matowe, nierzadko z czerwonymi brzegami. Nasz bohater jest ozdobny z liści, ale czasami zdarza mu się zakwitnąć. U mnie w Chrzanowie zdarzyło się to w listopadzie 2018 roku. Co go do tego skłoniło? Nie wiem. Być może to, że całe upalne lato spędził w ostrym słońcu na balkonie.
Typowa paprotka

Typową domową paprotka jest nefrolepis wyniosły rodem z Ameryki Południowej, a dokładniej z jej północnej, położonej blisko równika strefy. Znaczy się jako taka lubi gorące klimaty. Tym niemniej nawet w chłodnym mieszkaniach radzi sobie nieźle. Wielką karierę zrobiła w epoce wiktoriańskiej, dlatego od tego czasu wyhodowano wiele jej odmiana, najczęściej bezpłodnych. Jeśli mamy w domu dzikusa to musimy liczyć się z tym, że na spodzie liści pojawi się mnóstwo brązowych kropek. To będą tylko kupki zarodnionośne, a nie śmiertelna dla rośliny choroba.
Piotr Grzegorzek
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A co teraz, nasi czytelnicy ozdabia parapety waszych okien. Pochwalcie się.
A co teraz, nasi czytelnicy ozdabia parapety waszych okien. Pochwalcie się.