Reklama

Przyganiał kocioł garnkowi

04/06/2021 16:21

W miniony piątek okazało się, że w jednej z hal przy ul. Robotniczej składowane są odpady niebezpieczne. I to nie jest przypuszczenie, ale pewność. Znane już nam pojemniki typu mauzer, choć w specjalnych workach, mają oznaczenia niepodlegające dyskusji, co w nich jest. W mysłowickim diariuszu zostanie zapisane zatem, że to składowisko powstało podczas sprawowania władzy w mieście przez prezydenta Dariusza Wójtowicza. Tak, tego samego Wójtowicza, który pastwił się nad prezydentem Lasokiem, że ten dopuścił do powstania składowiska odpadów niebezpiecznych na Brzezince.

Trzeba zaznaczyć, że przepisy dotyczące lokalizacji i nadzoru składowisk odpadów niebezpiecznych za czasów sprawowania władzy przez prezydenta Edwarda Lasoka były na tyle liberalne, że składowiska powstawały w Polsce niczym grzyby po deszczu. Na szczęście przepisy zostały zaostrzone i już nie tak łatwo można stworzyć składowisko odpadów niebezpiecznych. Niby nie łatwo, ale w Mysłowicach przy ul. Robotniczej jednak się udało.

O składowisku doniósł właściciel hali, w której zmagazynowane zostało kilkaset ton takich odpadów, gdy na jego konto przestały wpływać pieniądze za wynajem tej części hali. Miejsce wizytowały już wszystkie służby interwencyjne - od miejskich strażników przez PSP, policję, prokuraturę i WIOŚ. Mimo niebezpieczeństwa na halę już po wizycie służb interwencyjnych nadal można było wejść, zrobić zdjęcie i zamieścić je w mediach. Już słyszę, jakie larum podniósłby dzisiejszy włodarz, gdyby hala stała otworem za prezydentury Lasoka.

Reklama

Jak to możliwe, że nasz szczególnie wyczulony na takie sprawy włodarz nie potrafił zapobiec takiemu niebezpieczeństwu. Pamiętam, że tak niedawno odgrażał się, że powstające na granicy miasta z Katowicami składowisko nie będzie mogło powstać, bo na nie nie pozwoli. A tu? Proszę. Bezkarnie, bez kontroli są składowane odpady tuż pod okiem prezydenta, niemal rzut beretem od mieszkania komunalnego, w którym od lat mieszka. A przecież to teren najbardziej dokuczliwej dla środowiska działalności gospodarczej, a jak widać, został pozostawiony bez jakiegokolwiek nadzoru ze strony miejskich służb.

Tym bardziej że jakieś 4 lata temu to właśnie w hali firmy Comodo - tej na wprost z niebezpiecznymi odpadami - jej właściciel składował plastik, który poddawał termicznym zabiegom, a skutki tej działalności odczuwali mieszkańcy Rymery. Z powodu braku odpowiednich filtrów, zwłaszcza w godzinach nocnych, na zewnątrz wydobywał się niemożliwy do wytrzymania fetor. Przy tym okazało się, że wydobywające się opary zawierały szkodliwe dla ludzi substancje.

Reklama

Pomoc mieszkańcom nie była wówczas łatwa. Obowiązujące wtedy przepisy kontrolne wymagały najpierw zawiadomienia właściciela przedsiębiorstwa o rozpoczęciu kontroli, podaniu jej terminu i posiadaniu potwierdzenia o przyjęciu tego zawiadomienia. Dopiero po spełnieniu tych warunków, można było kontrolę przeprowadzić. Najczęściej wówczas okazywało się, że uchybienia są niewielkie, a delikwent dostawał do wykonania kosmetyczne zalecenia i zabawa trwała nadal.

Na szczęście wysyp nielegalnych składowisk niebezpiecznych zmobilizował rząd do zmian w przepisach, które pozwalają dziś urzędnikom na zdecydowanie większą skuteczność. Na dyscyplinowanie przedsiębiorców czy wręcz zamknięcie im takich interesów.

Reklama

Koniec końców nękany wówczas przez mieszkańców właściciel śmierdzącego interesu na jakiś czas go zawiesił, a od ponad dwóch lat ponownie ubiega się o zezwoleniu na jego wznowienie. Na szczęście nie ma na to szans. Tymczasem okazało się, że sąsiad Comodo nie jest lepszy. Wynajął halę dwóm przedsiębiorcom, z których jeden zagospodarował swoją część odpadami niebezpiecznymi. Gdy przestał płacić za jej wynajem, właściciel wszczął alarm, zawiadamiając o procederze policję.

Szczęście czy pech? - można by spytać. A może trzeba postawić pytanie: - Jak to możliwe, by pod okiem wyczulonego włodarza miasta można było prowadzić taką działalność, bez jego wiedzy i profilaktycznego monitorowania takich terenów? Wójtowicz jako radny poczytałby to Lasokowi za karygodny brak reakcji. Jak tę sytuację skwituje teraz Wójtowicz - prezydent? Życie potrafi jednak płatać niezłe figle.

Reklama

Proponuję więc obecnemu prezydentowi bardziej uczyć się na doświadczeniach poprzedników niż ich krytykować, a doczeka się korzyści płynących nie tylko dla siebie, ale także dla mieszkańców naszego miasta.

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Radek - niezalogowany 2021-06-05 02:39:28

    Napisała zakompleksiona kobieta nie mieszkająca w Mysłowicach. Brawo. Jest chyba różnica jak ktoś wydaje decyzję na składowanie odpadów na brzezince, oficjalnie gromadzą tam 8k ton, a jak ktoś po cichu przywiezie w kilka dni do prywatnej hali odpady bez decyzji i wiedzy miasta. Sama napisałaś, że nawet właściciel hali nic nie wiedział i nie podejrzewał. Daruj sobie już takie daremne artykuły i zajmij się jakąś praca, bo pisanie Ci nie wychodzi

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Olo - niezalogowany 2021-06-05 11:11:58

    Popieram i daje pod rozwagę

    • Zgłoś wpis
  • Też Janek - niezalogowany 2021-06-05 12:23:32

    Już pierwsze zdanie to prymitywna manipulacja ad personam! Reszta wskazuje na czytanie artykułu bez zrozumienia, ale co tam...Nasze śmieci są lepsze od waszych!

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości