Przedsiębiorca, który składuje odpady w hali przy ul. Robotniczej robi to bez zezwolenia. Sprawa zgromadzonych pojemników wyszła na jaw, gdy najemca przestał płacić czynsz właścicielowi hali. W miniony piątek właściciel zawiadomił policję.
Z naszych informacji wynika, że hala magazynowa jest wynajmowana dwóm przedsiębiorcom. Gdy jeden z nich przestał płacić czynsz, właściciel zainteresował się bliżej działalnością najemcy. O tym, że w hali znajdują się pojemniki z odpadami zawiadomił w miniony piątek policję.
Tego samego dnia na miejscu wizję lokalną przeprowadzili policjanci, prokuratura, przedstawiciele WIOŚ i urzędu miasta. Z powodu dziwnego zapachu unoszącego się w hali na miejsce wezwano także straż pożarną. Strażacy przeprowadzili pomiary detektorami wielogazowymi i radiometrem. Pomiary nie wykazały w powietrzu podwyższonego stężenia niebezpiecznych substancji. Materiały zgromadzone w pojemnikach Big Bag i mauzer są szczelnie opakowane, na miejscu nie stwierdzono wycieków. Ich właściciel poinformował straż pożarną, że są to półprodukty do produkcji posadzek i chemii budowlanej – przekazał nam mł. bryg. Wojciech Chojnowski z PSP w Mysłowicach.
Na pojemnikach widnieją jednak oznaczenia, że w środku znajdują się odpady niebezpieczne. Kod wskazuje, że są to odpadowe kleje i szczeliwa zawierające rozpuszczalniki organiczne lub inne substancje niebezpieczne.

Rzecznik prasowy Urzędu Miasta Mysłowice Anna Górny potwierdziła, że właściciel odpadów nie miał zezwolenia na składowanie jakichkolwiek odpadów w tym miejscu. Urząd miasta na bieżąco współpracuje w tej sprawie z Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska w Katowicach.
Wszystkie zgromadzone materiały dotyczące zmagazynowanych przy ul. Robotniczej substancji zostaną przekazane do Prokuratury Rejonowej w Mysłowicach, która prawdopodobnie rozpocznie śledztwo z art. 183 Kodeksu Karnego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jak widać najtaniej to porzucić odpady i zniknąć.
Jak widać najtaniej to porzucić odpady i zniknąć.