Żal mi gościa. Obiecał swoim, że będzie przychodził na sesje i zasiadał w prezydenckich ławach, ale zamiast spokojnego pukania palcami w klawiaturę laptopa, musi wysłuchiwać pouczeń opozycyjnych radnych. Instrukcji, jak powinien rządzić, że trzeba myśleć w kategoriach interesu miasta i racjonalnie wydawać miejską kasę. Jakby nie mieli, co robić popołudniami, tylko godzinami siedzieć na sesji i osaczać go swoją wiedzą, a trzeba przyznać, że jest całkiem spora. No, ale po co komuś taka wiedza, skoro „uczeń” nie jest nią zainteresowany, bo ma inne cele i inne nauki pobierał? Wszak pedagogika w Górnośląskiej Szkole Pedagogicznej w Mysłowicach czy podyplomowe kursy MBA, to inksza inkszość niż wiekowe Uniwersytety i Politechniki. A do tego związany z Osyrą, gdzie do rady startował w 2010 roku z jego komitetu, to mamy komplet. Więc z czym do gościa? Jakie szkoły, taka wiedza.
A radni Koalicji Obywatelskiej (brzydale!) — zwłaszcza od ostatnich dwóch sesji — jakby się sprzysięgli. Wypominają naszemu pryncypałowi brak racjonalnego myślenia i zawracają mu głowę liczbami, wyliczankami i konsekwencjami jego decyzji, pokazując te racjonalne, służące miastu i wszystkim mieszkańcom.
Przykładowo, tłumaczyli mu podczas sesji nadzwyczajnej, że można było spokojnie skorzystać z 30-milionowej promesy danej przez rząd PiS jeszcze w 2023 roku na realizację 7 inwestycji, dokładając zaledwie 3 miliony z miejskiej kasy i załatwić temat dwa lata wcześniej, a nie teraz. Albo, że te inwestycje powinny być bardziej przemyślane i lepiej wyszacowane, a wówczas nie byłoby potrzeby emitowania obligacji i stawiania miasta pod coraz to wyższą ścianą zadłużenia. Tylko po co? Przecież wszyscy wiedzą, że Wójtowicz chciał koniecznie w pulę tych zadań wcisnąć swoje długoletnie marzenie, budowę schroniska i które nadal będzie próbował zrealizować. A więc po co wam radni te argumenty, choć przyznam, że racjonalne? I tak wszystko poszło w piach. Schronisko „na zaczepkę” weszło do WPF głosami jego radnych.
Albo co daje wyjaśnianie, że obligacje nie będą kosztować 8 milionów, a tak naprawdę niemal 17 milionów, bo odsetki też kosztują? Przecież Wójtowicz to zadłużenie miasta, jak i poprzednie, zostawia do spłaty swoim następcom. Niech oni się tym martwią. Więc taka informacja go ani ziębi, ani grzeje.
Nie inaczej było na czwartkowej sesji. Upomnienia radnej, że czerpanie kasy już z początkiem roku z rezerwy celowej, przeznaczonej na ważne nieprzewidziane wydatki, to działanie Wójtowicza więcej niż nieodpowiedzialne skończyło się podobnie. Wójtowicz, jak dziecko upierał się, że zakup ringu bokserskiego i podobne wydatki dla MOSiR, to pilne i nieprzewidziane pomysły do realizacji. Urażony oceną swojego pomysłu przez radną Dorotę Konieczny–Simelę, wyszedł z sesji, by powiedzieć o ty swoim fanom. W pilnym lajfie na Facebooku pożalił się, że został „obsobaczony” przez radnych za dbałość o młodych mieszkańców miasta. No cóż, pojmowanie tego, co jest pilne i ważne, a co nie, to też sprawa odpowiedzialności i dojrzałości przy wykonywaniu swoich obowiązków. Wójtowicz ma je takie, na jakie go stać i jakie zostały mu zaszczepione.
Podobnie skończył się temat służby zdrowia, omawiany na sesji przy okazji dyskusji nad przyjęciem i poparciem petycji do rządu. Zdaniem wiceprezydenta Targosia, jej katastrofalny stan, a zwłaszcza stan szpitali, to wina tego rządu, który nie ma pomysłu na uzdrowienie sytuacji. Za przykład podał oczekiwanie mysłowickiego szpitala na oddanie mu 2 milionów od Narodowego Funduszu Zdrowia za zrealizowane nadwykonania, twierdząc, że to jest powodem fatalnej sytuacji finansowej szpitala.
Miał jednak pecha. Radni opozycji przypomnieli mu, że to miasto zalega mysłowickiemu szpitalowi ponad 20 mln i jeszcze nie pokryło wszystkich strat za 2021 rok, a rozliczenie z następnych lat nadal czeka.
Trudniejsze jednak dla naszego pryncypała niż taka wiedza radnych były pytania o to, czy prawdą jest, że straty szpitala za 2024 rok sięgną kwoty 9 milionów i czy miasto dołoży szpitalowi 13 milionów do planowanej inwestycji. „Dwójka” już bowiem dostała 20 milionów dotacji z KPO na budowę ZOL-u, a teraz czeka na dotację w wysokości 70 milionów na kolejne inwestycje. Pierwsze pytanie nie doczekało się odpowiedzi, ale skonfundowane miny i zachowanie szefów pryncypałów mówiły wszystko i były bezcenne.
Prezydenci jednak szybko się ogarnęli i na drugie pytanie rzucili radnym opozycji ciętą, acz fundamentalną ripostą: — To przecież wy — radni uchwalacie budżet. Jak uchwalicie, to fundusze dla szpitala będą!
No i doczekaliśmy się dziejowej sprawiedliwości, bo wreszcie wyszła na jaw cała prawda o tym, kto doprowadził Mysłowice na skraj finansowej przepaści? To radni opozycji! A ja — głupia przypisywałam autorstwo tego wiekopomnego wyczynu prezydentowi Wójtowiczowi. Wszak on bierze kasę za rządzenie miastem, myślałam naiwnie. I okazuje się, że jestem podwójnie głupia, bo jeśli Wójtowicz bierze jakieś pieniądze, to wcale nie oznacza, że za zarządzanie miastem i że cokolwiek musi za nie robić. Bo nie rządzi a pełni funkcję, tak jak nie chce sprzedać wodociągów a je zbyć.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.