Druga tegoroczna wycieczka zaliczona. Prognoza pogody nie była zachęcająca, ale powiedzieliśmy sobie nic to. Wszak jedną z zasad naszych wędrówek jest zasada – ani mróz, ani deszcz, ani wiatr nie są w stanie nas powstrzymać. Tym razem celem naszej wyprawy stał się las położony pomiędzy kopalnią Halemba a autostradą A4. Tutaj skrywa się kilka schronów bojowych Obszaru Warownego Śląsk. Całość materiały zdjęciowego jest już opublikowana na Wędrówkach z Grzegorzkiem.
Taki sobie las

Przez las przebiega linia schronów, które przecinają go pośrodku tak mniej więcej przy granicy Halemby oraz Kochłowic, które same w sobie są częścią Rudy Śląskiej. W sumie jest ich tam pięć. My obejrzeliśmy tylko dwa z nich. Były to skrywający się w lesie Schron Bojowy nr 5 oraz położony przy ulicy Skośna Lekki Schron Bojowy. W tej sytuacji my tu jeszcze wrócimy. Oczywiście, kiedy budowano tę fortalicję, lasu nie mogło być. Obecnie w drzewostanie dominują obce naszej florze dęby czerwone. Jest pewna domieszka dębów szypułkowych. Są płaty buka zwyczajnego. Trafiła się samotna czereśnia. Są nieliczne robinie akacjowe. Z drzew iglastych dominują sosny zwyczajne oraz świerki pospolite. Jest pewna ilość modrzewi europejskich. Las, chociaż znajduje się na wzniesieniu, to jest lokalnie podmokły. Świadczą o tym płaty sitów rozwijające się na porębach.
Kilka mchów

Wędrując tym lasem da się zauważyć dominację liściastej ściółki. To zrozumiałe, ponieważ liście dominujących tutaj gatunków ma długi, czasem czteroletni czas rozkładu. Do tego dochodzą coroczne dostawy świeżo opadłych liści. W takich warunkach mchy najczęściej porastają martwe drewno, nasady pni drzew, kamienie, mury oraz nieliczne płaty odsłoniętego gruntu. Tutaj na glebie pojawił się żurawiec falisty. Z kolei na wszystkich wymienionych podłożach wyrasta rokiet cyprysowaty. Jego darnie są bardzo zwarte. Ich powierzchnia najczęściej połyskuje. Ważną cechą jest charakterystyczne hakowato zagięte zakończenie blaszki liściowej. Mech nie podlega ochronie prawnej. U podstawy Lekkiego Schronu Bojowego pojawił się sznureczniak pełzający. Były gatunku z rodzajów Barbula, było coś z rodziny Pottiaceae. Na pniu jednej z brzóz wyrósł kędzierzawiec wąsaty. Ten gatunek widywałem także w zasięgu naszych mediów.
Coś grzybowego

Las, przez który wędrowaliśmy jest bogaty w martwe drewno zarówno liściaste jak i iglaste. Tutaj pojawia się sporo gatunków o wielkich owocnikach. Są także drobiazgi niewidoczne gołym okiem. Nieważne jak duże. Wszystkie one zajmują się przywracaniem dwutlenku węgla, soli mineralnych oraz wody do środowiska. Najbardziej okazały był pniarek obrzeżony który zajadał się powaloną brzozą. Z kolei liczne pniaki zdominowały skupiska wrośniaka różnobarwnego. Ich szary wierzch ma liczne barwne pręgi. Całość połyskuje. Spodem znajdują się białe rurki. Jest tam jeszcze wrośniak szorstki. Wierzch owocnika pokrywają białe włoski. Rurki są jasnobrązowe. Jasne włoski po wierzchu posiada także rozszczepka pospolita. Ta ma jednak spodem tak jakby blaszki formalnie zwane listewkami. Podczas jej wycieczki trafiła się jeszcze czarniawa galaretka kisielca kędzierzawego. Była trudna do oznaczenia pomarańczowa galaretka. Całości dopełnia łycznik ochrowy o jasnym owalnym lub nerkowatym kapeluszu, bocznym trzonie oraz rdzawych blaszkach.
Piotr Grzegorzek
PS. Trzecia tegoroczna wycieczka odbędzie się 10 lutego 2024. Spotykamy się w Chrzanowie przy ulicy Mickiewicza 13, znaczy się pod Muzeum. Czekamy do godziny 9.00. Cel wyprawy ustali się w dniu zbiórki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze