Reklama

Nasz Jaruzelski i tak musi odejść

08/06/2024 09:24

Wycinanie konkurencji z otoczenia to jeden ze skutecznych sposobów rozwiązywania swoich problemów. Wystarczy usunąć ze swego otoczenia ludzi, którzy nas drażnią i burzą wizerunek naszej wielkości i znaczenia. Takie metody, choć zdecydowanie bardziej drastyczne, miały miejsce w przeszłości w krajach sowieckich. I do dziś takie sposoby na usuwanie niewygodnych ludzi ciągle zdarzają się w wielkim świecie, to i mniejsi „władcy” je też stosują.

Ta smutna refleksja przyszła mi do głowy, gdy dowiedziałam się, że nasz włodarz pozbywa się swoich urzędników, którzy odważyli się podczas wyborów sprzyjać jego wyborczej konkurencji. I to w różny sposób, niezależnie od tego, czy ich zaangażowanie było oficjalne, czy tylko wspierali swoich bliskich, zaangażowanych w wyborczą aktywność po przeciwnej dla Wójtowicza stronie.

Takich urzędników, którym podziękował prezydent za pracę, uzasadniając jej rozwiązanie w różny sposób — od likwidacji stanowiska, złożenia jedynej nie do odrzucenia formy rozwiązania stosunku pracy za porozumieniem stron, czy utraty zaufania — jest ok. dziesięciu. Co to za ilość zwolnień przy ponad 300 urzędnikach, których zatrudnia urząd miasta — ktoś powie. Pewnie niewielka, ale to już na pewno jedyni bohaterowie, którzy oficjalnie potrafili wystąpić przeciw jedynie słusznej władzy.

Reklama

Zwolnienia urzędników to nie jedyna forma rozliczeń. Z początkiem tygodnia spore zamieszanie wywołała decyzja o likwidacji w mieście jednego z najbardziej znanych imprez kulturalnych — festiwalu muzycznego AlterFest. Organizatorem, a i pomysłodawcom przedsięwzięcia jest niejaki Łukasz Prajer. Od jakiegoś czasu współpracujący z miastem już nie jako pracownik, ale jedyny mający prawa do tego festiwalu. Niestety, odważył się zaangażować podczas wyborów po stronie konkurencji obecnego włodarza. I to całkiem wyraziście, bo wystartował na prezydenta, a potem oficjalnie wsparł w wyborach kontrkandydatkę Wójtowicza — Dorotę Konieczny-Simelę. Tymczasem jak tłumaczyła publicznie rezygnację z festiwalu rzecznik miasta, MOK nie ma pieniędzy na finansowanie tego festiwalu. Jak widać, całe 100 tys. zł to zbyt dużo jak na półmiliardowe wydatki miasta, mimo iż dwa tygodnie temu głosami radnych prezydenckiej koalicji budżet na wydatki bieżące wzrósł o kilkadziesiąt milionów.

A tak przy okazji budżetu. Skarbnik miasta wolała usłyszeć, że posuwa się do manipulacji, proponując zmiany w budżecie, by tylko wprost nie pokazać faktycznych preferencji swojego pryncypała.

Reklama

Słowa manipulacja użyła radna opozycji Marta Górna, która tak określiła zagmatwane wyjaśnienia skarbnik miasta mających wbić do głowy słuchającym, że emisja obligacji jest konieczna, by sfinansować inwestycje dotowane z programów Polskiego Ładu. Przekaz Lidii Łazarczyk chciał chyba dodatkowo uwiarygodnić szef mysłowickiego PiS radny Mariusz Wielkopolan, pompatycznie deklarując poparcie emisji, jako niezbędnej na realizację inwestycji.

A sprawa była prozaiczna. — Tak naprawdę chcecie wziąć obligacje na wydatki bieżące! — skwitowała wywody skarbnik radna Górna. I choć Lidia Łazarczyk zgodziła się z tym prostym wyjaśnieniem radnej, próbując tłumaczyć, że właśnie o tym mówiła i przedstawiając tylko techniczną stronę koniecznych zmian w budżecie, niczego nie próbowała ukryć, dając do zrozumienia, że te decyzje to nie jej pomysły.

Reklama

Skarbik miasta, dyrektor MOK i wielu innych szefów wydziałów miasta czy dyrektorów szkół, z pokorą zgadzają się na ukrywanie prawdziwych powodów decyzji swojego szefa, które ujawnione, zbulwersowałyby opinię publiczną.

Niech takim namacalnym przykładem będzie sytuacja, która miała miejsce w poprzedniej kadencji. Podczas komisji edukacji radna spytała uczestniczących w niej dyrektorów szkół, czy prawdą jest, że w szkołach brakuje psychologów, bo na ich zatrudnienie nie ma pieniędzy? Zamiast odpowiedzi zaległa cisza. Proszę odpowiednio kiwnąć głową, jak państwo nie chcecie zabrać głosu w tej sprawie — zaproponowała radna. Kilkunastu dyrektorów milcząco przytaknęło skinieniem głowy, potwierdzając, że problem jest powszechny, licząc na to, że ich szef edukacji w mieście wiceprezydent Targoś nie dowie się, kto jak kiwał głową.

Reklama

Pamiętam czasy PRL, gdzie w domach słuchało się w tajemnicy radia Wolna Europa i krytykowało władzę, a ta wbijała nam do głowy wszędzie, gdzie się dało swoją propagandę. Dziś PRL-owską propagandę zastąpił Facebook, którym skutecznie posługuje się prezydent Wójtowicz. Odnosi sukcesy w tej materii, bo myślący inaczej ludzie nie chcą się angażować w życie publiczne, a opozycja w tej materii jest ciągle zbyt słaba.

Coraz bardziej mam wrażenie, że czasy PRL wracają. Na pewno w naszym mieście.

Co daję pod rozwagę.

Reklama

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/06/2024 09:24
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Zimon Aman - niezalogowany 2024-06-08 13:05:34

    To raczej mysłowicki Kononowicz.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Flex - niezalogowany 2024-06-08 21:35:39

    Najwyższy czas na wywalenie pisowskich nieudaczników. Brawo tak trzeba

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Agata - niezalogowany 2024-06-10 10:45:51

    Sa też tacy co zostali wykorzystani do zrobienia kampanii za darmo a potem nawet ,,dziękuję,, nie usłyszeli bo Prezydent był już strasznie zajęty. Tak to się robi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości