Podczas poniedziałkowej komisji gospodarki omawiany miał być harmonogram naprawy dróg. Radni z poprzedniej kadencji pewnie zacierali ręce, że odkładany kilka lat temat, został wreszcie wyjęty z głębokiej szuflady. Dla wielu oczywistym jest, że powrót do planowania drogowych potrzeb remontowych jest wynikiem zainteresowania stanem dróg nie tylko mediów lokalnych. Wszak to w katowickiej „Trójce” na symbol drogowego zaniedbania w Mysłowicach wyrosła ulica Miodowa. Za tym tropem ruszyli też inni mieszkańcy. Przykłady, na które zwracali uwagę, to choćby Boczna Plebiscytowa wspólnie z Boczną PCK, Makuszyńskiego, Kasprowicza czy Ziołowa. To tylko przykłady z tego zakątka miasta. W innych jest podobnie.
Nie dziwię się w tej sytuacji, że władze miasta chciały ograniczyć rozpędzone parcie mieszkańców na remonty porozjeżdżanych klepisk czy pozostałości asfaltowych wylewek bez chodników, a nawet poboczy, które noszą nazwy ulic. Wywieszenie miejskich bilbordów, które miały przypomnieć, czy wręcz poinformować, że nasz włodarz podczas swoich ponad 7-letnich rządów wydał na drogi zawrotną kwotę 250 mln, pewnie niekoniecznie musiało trafić do mieszkańców Krasów czy Kosztów.
Wydawało się zatem, że przywrócenie pomysłu, by przygotować harmonogram napraw dróg, to jedyny sposób na sensowne działanie i ogarnięcie drogowego chaosu. Stąd pewnie pilnie nastąpiła zmiana głównego tematu posiedzenia komisji. Zwłaszcza że kilka lat temu inwentaryzacja dróg pod przyszły harmonogram już została rozpoczęta. Radny Wiesław Tomanek jeszcze w 2024 roku zgłosił wniosek o podjęcie prac i przygotowanie takiego harmonogramu. Pomysł był prosty. Analiza stanu dróg oraz ich znaczenia w danym obszarze miała zdecydować, w jakim zakresie i w jakiej kolejności miasto przystąpi do naprawy drogowej sieci w mieście. Do tego o swoich preferencjach naprawczych poinformuje mieszkańców i metodycznie będzie planował i zabiegał o niezbędne środki na realizację kolejnych przedsięwzięć remontowych. Pomysł zakładał metodyczne działania przygotowawcze i informacyjne.
Powrót do wdrożenia harmonogramu jest ważny, tym bardziej że prezydencka zasada „ja wiem najlepiej, co, gdzie i za ile remontować” za rządów Wójtowicza nie do końca zdała egzamin. Obfitowała w wiele „niespodzianek”, by nie powiedzieć niedoróbek i niepotrzebnie poniesionych wydatków przy okazji korzystania z programów Polskiego Ładu, obliczonego zwłaszcza na remonty i inwestycje drogowe.
Wiemy przecież, że przez niedoszacowanie projektów straciliśmy na rządowym dofinansowaniu i musieliśmy z miejskiej kasy wydać więcej, niż pierwotnie zakładaliśmy. A dziś te kilkadziesiąt czy nawet kilkanaście milionów przydałoby się na kolejne naprawy. Przy tym lapsusy typu nietrafiony kawałek do remontu na Murckowskiej czy Dzierżonia (kawałki o najlepszym stanie z całej ulicy) to drobiazg.
A wszystko to kolejne argumenty za wdrożeniem harmonogramu- czytaj planów i programów. Zwłaszcza że wiceprezydent Mateusz Targoś, a nawet do niedawna urzędnik – przewodniczący komisji Lelonek, sprawiali wrażenie, że dopiero na poniedziałkowym posiedzeniu komisji usłyszeli o harmonogramie. Pierwotnie uznali obaj, że jak zwykle zbierze się wykazy ulic od radnych i po temacie. Ba, Targoś nawet zaczął na nich pohukiwać, że nieprzygotowani? Tylko że proponowany wykaz ulic do naprawy, radni złożyli do tegorocznego projektu budżetu jeszcze we wrześniu ub.r., o czym Targosiowi przypomnieli radni Antoni Zazakowny i Joanna Myszka.
Na szczęście sprawę planowanego i rozsądnego działania harmonogramowego, w oczach radnych, uratował wiceprezydent Wojciech Chmiel. Tylko, czy to wystarczy, by tym razem temat potraktować poważnie? Warto dodać, że najpilniejsze potrzeby „pozimowych” napraw także trzeba ustalić z radnymi po niezbędnych „wizytacjach” na miejscu w formie harmonogramu. Myślę, że miejska kasa ma dość już kosztownych wpadek.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy tematu. Może przypomną sobie w magistracie o dzielnicach położonych nieco dalej od centrum?
Z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy tematu. Może przypomną sobie w magistracie o dzielnicach położonych nieco dalej od centrum?