Reklama

Mysłowice: Miasto Wielkich Spraw Małych

20/04/2025 09:00

W innych miastach to norma. Standard. Codzienność, o której się nie mówi, bo po co? To przecież oczywiste. Ale nie w Mysłowicach. U nas każdy chodnik to front robót, każde świeżo pomalowane pasy to wydarzenie sezonu, a odbudowa grożącej zawaleniem szkoły urosła do rangi święta porównywalnego z beatyfikacją. 

Live z epokowych zmian

Mieliśmy już w Mysłowicach niemal relację na żywo na jednym z internetowych forów z instalacji wiaty przystankowej w Kosztowach realizowaną przez jednego z radnych, brakło tylko komentarza eksperta od wiat. Mamy co i rusz live prezydenta i napompowane filmiki jego zastępcy przybierającego przybierające postać Napoleona, że oto trwa remont kawałka drogi. To monumentalne chwile, owiane mgłą apoteozy. 

Bo w Mysłowicach wszystko musi być albo opóźnione, albo dramatycznie ważne. Czasem jedno i drugie. Taka u nas tradycja: najpierw nie ma nic, potem zapowiedzi, długo, długo nic, aż wreszcie – fanfary! – ktoś przykręci tabliczkę z napisem "Plac budowy", i już wiadomo, że przez najbliższe miesiące, a bywa że lata, będziemy obserwować narodziny czegoś, co w Katowicach zajmuje tydzień. 

Reklama

Nie chwalą się

Ostatnio, dla przykładu, zawrzało, bo miasto na Słupnej planuje... remont dziur w parkingu. W Sosnowcu? Pff, setki remontów. W Tychach? Tam się już nawet nie chwalą, tylko po prostu robią. A u nas? Konsultacje społeczne, zdjęcia z drona i na Facebooku, burzliwe dyskusje w Internecie, czy aby na pewno auto to dobry środek transportu, a może tam rolki, czy będzie można parkować tam przodem, tyłem, a może równolegle?

Niekończące się historie

Tu wciąż się przeciąga. Bo każda najmniejsza rzecz wymaga „przepracowania”, to ucieczka od „politycznych wojenek”, bo „oni gadają my robimy”. Bo przecież nie możemy tak po prostu zrobić czegoś dobrze i szybko. 

Reklama

W Mysłowicach najpierw trzeba się zastanowić, czy przypadkiem nie naruszy to historycznego układu ulic z 1902 roku. Albo czy nie uraża to czyichś wspomnień z dzieciństwa. Albo czy to się komuś "opłaca". Bo przecież wiadomo, że rzeczy sensowne to te, na których ktoś musi "ugrać". I tak trwa demontaż nieszczęsnego Rurapaku… od ćwierć wieku. Budowa w jego miejscu kamienic, to pewnie co najmniej ze dwa stulecia. 

Uroczyste nożyczki

A jeśli już, nie daj Boże, coś się uda – to nie cieszmy się zbyt długo. Najpierw uroczyste przecięcie wstęgi, najlepiej nożyczkami złoconymi, bo przecież ranga wydarzenia zobowiązuje. Potem sesja zdjęciowa, bo przecież mieszkańcy muszą wiedzieć, komu dziękować. I na koniec – ta cisza... która zwiastuje, że zaraz coś się zepsuje. Przerabialiśmy to już w przypadku niejednego remontu. 

Reklama

Bo u nas się nie robi, u nas się świętuje. I to z rozmachem. Nawet zasadzenie kilku roślinek, czy wyjście na spacer z psiakami to temat na lokalną debatę. Otworzenie nowego przystanku autobusowego? W Gliwicach: "ok, fajnie". U nas: "przełom w komunikacji miejskiej". Mamy przystanek na Krakowskiej! 

Pomponada

Nie zrozumcie mnie Państwo źle – nie jestem przeciwko rozwojowi. Przeciwnie! Jednak ten rozwój u nas wygląda jak walka o przetrwanie gatunku. To, co gdzie indziej się po prostu dzieje, u nas musi być walką z wiatrakami? Zapowiedzi, podpisanie umowy z inwestorem, załatanie dziury – trzeba z fanfarami ogłaszać na Facebooku. Pomponada trwa w najlepsze. 

Reklama

Może to nasz lokalny koloryt. Może taki urok małego miasta z wielkimi ambicjami i dziurawym budżetem. Może to nasza wersja stand-upu – tylko w formie komunikatów prasowych? 

Tak czy inaczej – w Mysłowicach nic nie jest normalne. Nawet normalność musi mieć plakat, patrona honorowego i post na Facebooku. I to, paradoksalnie, jest w naszym mieście najbardziej normalne. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia. 

Marcin Stroński  

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Adam Prowokator - niezalogowany 2025-04-21 10:03:51

    Kiedyś się śmiano z Sosnowca - boję się, że Mysłowice chcą przejąć ten symbol absurdu...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    To i tak pisał Darek - niezalogowany 2025-04-23 11:03:33

    Panie Stroński, Trudno nie odnieść wrażenia, że Pana felietony nie są pisane z troski o Mysłowice, lecz z chłodnej kalkulacji politycznej. Pańska narracja: „im gorzej, tym lepiej”, ma jeden cel – zdyskredytować obecne władze za wszelką cenę, nawet jeśli oznacza to kpiny z inwestycji, na które mieszkańcy czekali latami. Brzmi znajomo? Bo to klasyka opozycyjnej hipokryzji. Kiedy przez lata nic się nie działo – cisza. Teraz, gdy prezydent i jego zespół nadrabiają lata zaniedbań, Pan urządza kabaret z każdego remontu, każdej konsultacji, każdego działania. Śmieszne? Nie. Żenujące. Bo kpi Pan z tego, co mieszkańcom ułatwia codzienne życie – tylko dlatego, że nie zrobiła tego Pana partia. Zarzuca Pan pokazówkę, a sam uprawia polityczny teatr na łamach lokalnej prasy. Zaatakować prezydenta, pokpić z drogi, ośmieszyć chodnik, zakpić z przystanku – byle nazwisko Stroński pojawiło się w Google więcej razy przed wyborami. To nie jest głos rozsądnej opozycji. To partyjny marketing podszyty cynizmem, który nie ma mieszkańcom nic do zaproponowania poza złośliwością i wiecznym „nie, bo nie”. Mysłowice nie potrzebują kolejnego komentatora z misją destrukcji. Potrzebują ludzi, którzy potrafią współpracować i szanują każdą cegłę włożoną w rozwój tego miasta – nawet jeśli nie została położona przez ich środowisko polityczne. Z wyrazami zdecydowanego sprzeciwu wobec takiej politycznej gry!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości