Reklama

Moja chata z kraja, twoja woda pod płotem

05/10/2025 14:55

Moja chata z kraja. To powiedzenie, które wyjątkowo pasuje do sytuacji, jaką miałam okazję obserwować w poniedziałek na spotkaniu w krasowskiej szkole.

Spotkanie dotyczyło odwodnienia ul. Kościelniaka i Plebiscytowej oraz przyległych do Kościelniaka terenów. Mieszkańcy, którzy mieszkają w tych okolicach, albo też mają działki rolne czy pobudowali swoje domy na tym obszarze, wiedzą jak wygląda ten teren po sporym deszczu. Po ulewach, które coraz częściej się zdarzają, nawet gumiaki nie wystarczają. Podtopienia to jedna sprawa. Druga, nie mniej ważna, to zdewastowana ulica Kościelniaka i Plebiscytowa. Obie drogi wymagają solidnej odbudowy. Prace projektowe już są rozpoczęte. Jest też szansa na dofinansowanie odwodnienia unijnymi środkami.

By tak się stało, mieszkańcy tych terenów muszą zaangażować się w sprawę. Muszą wyrazić zgodę na wejście w ich teren, gdzie trzeba zbudować nowy rów odwadniający. Na początek zaś muszą dać miastu zgodę na wykonanie na ich działkach odwiertów, by dokończyć dokumentację projektową, niezbędną jako załącznik do wniosku o dofinansowanie.

Reklama

I tu sprawa się komplikuje. Podczas spotkania na ten temat, po omówieniu projektu robionego przez GIG, kilku właścicieli działek zdecydowanie oznajmiło, że takiej zgody nie udzieli.

Dlaczego? Jeden z nich stwierdził, że na jego posesjach i terenach jest sucho, inna pani uznała, że jak kupowała tam działki, to nikt takiej zgody od niej nie wymagał, ani też o takiej potrzebie jej nie mówił, a do tego miasto nie chce dać jej zgody na odrolnienie działek. Był i taki uczestnik spotkania, który zdecydowanie oświadczył, że zgody nie da… bo nie i wyszedł.

Reklama

Myślę sobie, że kiedyś sąsiedztwo było dobre samo w sobie, a dziś? To więcej niż relikt przeszłości. Coraz częściej postawa dostrzegania spraw sięgających nie dalej niż własnego czubka nosa to standard, a zachowanie „moja chata z kraja” to już norma. Mnie, osobie wiekowej, ciągle trudno uwierzyć, że świat tak bardzo promuje egoizm i własny interes ponad wszystko, nie licząc się z potrzebami innych, często nie zastanawiając się, że kiedyś być może i oni będą potrzebowali wsparcia.

I myślę tak sobie, co będzie, gdy problem zalewania kolejnych terenów pojawi się tam, gdzie dziś jest sucho. Nie zapominajmy, że prowadzone pod tymi terenami wydobycie węgla przewiduje obniżenie terenu o kilka metrów i dziś niezałatwiony temat odwodnienia urośnie do większych rozmiarów niż kilka działek czy miejska droga Kościelniaka i Plebiscytowa. Czy dzisiejsi przeciwnicy zmienią wówczas zdanie? Czy naprawdę musimy doświadczyć rzeczywistych uciążliwości na własnej skórze, by zrozumieć innych? A może by tak antycypować działania, nawet jeśli dziś trzeba poświęcić trochę swojego dobra i narazić się na uciążliwości?

Reklama

Mam jednak nadzieję, że zapowiadane przez miasto indywidualne rozmowy z właścicielami działek pozwolą, jeśli nie przekonać oportunistów do zmiany decyzji, to znaleźć rozwiązania, które nie skreślą koniecznej inwestycji i wyciągną Krasowy z miana wiejskiej zacofanej i zaniedbanej w rozwoju dzielnicy.

Co daję pod rozwagę

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości