Reklama

Mandat z rakiem, niestety

Ostatnia sesja była jedną z takich, kiedy radni oceniają pracę prezydenta za miniony rok. Od jakiegoś czasu to nie tylko głosowanie nad absolutorium prezydenta z wykonania budżetu, ale też i udzielenie, bądź nie, wotum zaufania na podstawie sporządzonego przez prezydenta „Raportu o stanie miasta”.

Pomyślałam sobie, że tym razem, skoro prezydent ma większość lojalnych radnych po swojej stronie, którzy złożą mu hołd, to pewnie opozycja odpuści sobie dyskusję, a już na mieszkańców, którzy przyszliby wyrazić swoje zdanie, raczej nie liczyłam. I cóż, pomyliłam się.

Dyskusja była, a jakże, zwłaszcza dotycząca Raportu. Był też młody kosztowianin, który pewnie nie wiedział jeszcze, że reprezentowanie innego zdania niż prezydent i wspierający go radni, co do oceny efektów ich pracy, to duże ryzyko. Dodatkowo młody człowiek miał pecha. Jest bowiem członkiem Młodzieżowej Rady Miasta. Jej skład, a co za tym idzie i wybrane władze, nie posiadają uznania prezydenckiej koalicji i samego prezydenta. To był — jak się okazało — wystarczający powód, by radny Grzegorz Sałata z klubu PiS, zarzucił temu młodemu człowiekowi polityczną narrację wystąpienia. A ten młodzian po prostu, korzystając z okazji, zwrócił prezydentowi uwagę, że jego dzielnica jest traktowana po macoszemu, że nie komunikuje się z młodymi mieszkańcami, a funkcjonującej Młodzieżowej Radzie Miasta, przyznał na jej działanie zaledwie 2 tys. złotych na cały rok. Jak za to organizować warsztaty, by uczyć siebie i innych młodych mieszkańców samorządności, wiedzy o samorządzie, by zachęcać młodych do działania na rzecz miasta — pytał.

Reklama

No cóż. Jeśli to ma być polityczne wystąpienie, to jak wygląda takie niepolityczne? Myślę, że wiem. Głośno przytakiwać, chwalić urzędującą władzę, a w środku zżymać się ze złości i niemocy. Jak w PRL.

No, ale oberwało się nie tylko młodemu człowiekowi. Wielu zaniedbań, jakie są w mieście — wszak to Raport o stanie miasta — wyliczyli prezydentowi radni opozycji. Przypomnieli mu o rosnącym zadłużeniu miasta o kolejne 20 mln złotych, o braku strategi, zapomnianym terenie po KWK Mysłowice — choć to przecież kawał szansy dla miasta. Zwrócili uwagę, że w coraz gorszym stanie jest mienie komunalne, a bieżące łatanie dróg niemal nie istnieje, bo na ich naprawy wydano ok. 300 tys. złotych w całym roku – a to mniej niż wydano na Dni Mysłowic. Szpital jest nadal zadłużony, a jedyny wniosek w ochronie zdrowia o sfinansowanie jednemu rocznikowi dziewcząt szczepień HPV został odrzucony.

Reklama

Radni biorący udział w dyskusji przypomnieli też, że prezydent nie realizuje od lat przyjętych zadań z budżetu obywatelskiego, czy o niechęci komunikowania się z mieszkańcami. To brak bieżącej komunikacji doprowadziło do protestów rodziców dzieci niepełnosprawnych, bo prezydent skreślił budowę boiska i hali dla ich dzieci. Protestowali też mieszkańcy osiedla Brzęczkowice, bo Wójtowicz ugadał się, by teren ze sporym laskiem sprzedać pod deweloperkę. Zajął się sprawą budowy 140 domów na Laryszu, dlatego, że zmusili go do tego radni opozycyjni. Przypomnieli mu też, że nie ma czasu dla radnych i nie przychodzi na sesje, a jeśli już, to szybko znika. Unika też spotkań z nimi, oczekując zgody na swoje rozwiązania. Inaczej wychodzi, trzaska drzwiami i się obraża. To fakt z niedawnego spotkania na temat znalezienia sposobu finansowania niedoszacowanego zadania inwestycyjnego.

I choć nie wszyscy radni z klubu KO zabierali głos, to radni Dariusz Wendreński, Marta Górna, Krzysztof Bąk, Joanna Myszka, Antoni Zazakowny i Dorota Konieczny–Simela, którzy przytaczali fakty i argumenty, reprezentując zdanie pozostałych kolegów klubu, uznali, że prezydent nie zasłużył ich zdaniem na wotum zaufania. Nie zasłużył też na absolutorium, bo nie było ich zdaniem obiektywnych powodów, by nie zrealizować planowanych w budżecie 2024 roku dochodów i zaplanowanych w nim wydatków. Przykład? Choćby przeniesione do zapłaty na ten rok składki ZUS od urzędniczych i oświatowych wynagrodzeń. A osiągnięcia w inwestycjach? Są, ale jako konsekwencja rozdawnictwa funduszy przez poprzedni rząd, często niedoszacowane i kiepsko wykonane, a przy tym nie większe niż w każdym innym mieście.

Reklama

Reasumując, pokazali fakty i podali przykłady uzasadniające wydaną opinię. I co usłyszeli od prezydenta? Że są niegrzeczni, że to najgorszego sortu polityka, że większość z podanych przykładów to bardzo niegrzeczne manipulacje i wciąganie w bagno, w które on wciągnąć się nie da, by się nie zniżać do ich poziomu. Usłyszeli też, że mieszkańcy wybrali go na kolejną kadencję, bo dobrze ocenili efekty jego zarządzania miastem.

Wszak Osyra i Lasok też dostali od mieszkańców mandat na prezydenturę przez dwie kolejne kadencje, a jak nagminnie obwieszcza sam Wójtowicz, niczego dobrego w tym mieście nie zrobili.

Reklama

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości