Samorząd polega na tym, aby zarządzać małą ojczyzną jak najsprawniej, spełniać potrzeby mieszkańców, a wszyscy kierujący gminą powinni dbać o dobro społeczności. Najlepsze rozwiązania rodzą się przecież tu na dole w dyskusji, dyskusji na argumenty. A jak wygląda kultura debaty w Mysłowicach
Stara jak świat psychologiczna prawda mówi, że albo można mieć rację albo relację. Jednak kontakty między ludźmi różnią się od relacji między instytucjami. Instytucje samorządowe nie są przecież od obrażania się, a od rzetelnej dyskusji na argumenty, analizowania obiektywnych danych, szukania najkorzystniejszych rozwiązań miejscowych problemów.
Instytucje samorządowe nie są też od autopromocji stojących na ich czele urzędników, dawania im atencji, zachwytów, westchnień i lajków. Instytucje i ich szefowie powinny być przede wszystkim od roboty, służyć mieszkańcom, nie zaś mącić, czy obrażać się lub kogoś, bo zadaje nie zawsze wygodne pytania i nie potakuje. W samorządzie inaczej niż w psychologii racja, powinna równać się relacji, bo każda racja może mieć w sobie potencjalny argument, który pomoże podjąć lepszą decyzję, znaleźć lepszy pomysł.
Bez kulturalnej debaty mamy do czynienia z dziecinadą, niedojrzałością, niekompetencją, bufonadą, nieprowadzącą do dobra mieszkańców, którzy oczekują skuteczności.
Jeśli nawet władze samorządu nie zgadzają się z uwagami radnych, mieszkańców, dziennikarzy, to i tak powinny odpowiadać z kulturą, bez wycieczek osobistych. Tymczasem w Mysłowicach wiele sporów, debat kończy się na utarczkach personalnych. A to na portalach politycznych udających niezależne dziennikarstwo, a to darmowych sterowanych gazetkach, gdzie ogłoszenia muszą wykupywać miejskie instytucje, rzuca się garściami bredni i pomówień. Można więc powiedzieć, że mieszkańców i ich przedstawicieli atakuje się za ich własne pieniądze.
Do arsenału politycznych ataków dołączają także media społecznościowe. Im bardziej komuś zależy na skonfrontowaniu faktów z rzeczywistością, na rzetelnej debacie, tym gorzej dla tej osoby. Sam ostatnio spotkałem się ze strony jednego włodarzy z uwagami na temat mojego zdjęcia i argumentem w postaci donosu.
Instytucja się na mnie obraziła i próbowała obrazić mnie… Zamiast poprawić kulturę dyskusji, o co prosiłem. Tylko po co. Lepiej dalej bawić się w piaskownicy.
I tak oto zamiast zastanawiać się, jak zmienić Mysłowice na lepsze dowiemy się, dlaczego radni są źli i że prezydent ma zawsze rację. Naszą rolą jako mieszkańców jest też podziwianie wychuchanych, wymuskanych do poziomu absurdu zdjęć zastępcy prezydenta umieszczanych na Facebooku 10 razy dziennie. Musimy uznawać, że to najpiękniejsze focie świata i jako mysłowiczanie powinniśmy wzdychać i spoglądać na nie maślanymi oczami kota ze Shreka.
Straszna to sytuacja, bo mieszkańcy, zamiast widzieć piękniejące miasto ze ślicznym Rynkiem bez ruraparku, zamiast podziwiać jak promujemy się odnowionym Trójkątem Trzech Cesarzy, grzęzną w debacie o niczym. Totalnie bez kultury. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak Panie Marcinie, smutne to wszystko, bo jak nas historia już uczy, obcy polityk odejdzie, a my zostaniemy z długami i skłóceni. Tym razem jeszcze jednak zostaną nam sweetfocie na pamiątkę, choć słabe to pocieszenie.
Przecież to miasto i rządzący to pośmiewisko i żenada na cały Śląsk...
A ja jako mama chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na inny aspekt, ogromna ilość imprez organizowanych w szkołach, dla atencji facebookowej zastępcy. Bardzo chciałabym, aby w Mysłowicach jednak znów liczyła się edukacja, a nie populistyczne imprezy bez wartości. Bo przecież edukacja jest przyszłością naszych dzieci, a nie ładnie prowadzony profil.
Ależ to właśnie jest miasto facebookowe, batmany, Shrekiem fiony i szpieg z krainy deszczowców, no i oczywiście naczelny gollum...
Kiedyś Mysłowice dziś SOSNOMYŁOWICE albo gród wuuujtowiczaaa - zobaczcie Szanowni Czytelnicy co się stało z miastem aż przykro patrzeć. Od wielu lat jestem czytelnikiem tego tygodnika bo to jedyne wiarygodne źródło informacji w mieście Coraz gorzej się tam żyje. Ale będzie wielka feta w mieście jak skończą się władcze panowania Pana D. Wszędzie specjaliści za miedzy i cała rzesza specjalistów i doradców. Niech wrócą stare czasy... i mądrzy ludzie z poprzednich lat. Dziękuję na tą chwilę
Tak Panie Marcinie, smutne to wszystko, bo jak nas historia już uczy, obcy polityk odejdzie, a my zostaniemy z długami i skłóceni. Tym razem jeszcze jednak zostaną nam sweetfocie na pamiątkę, choć słabe to pocieszenie.
Przecież to miasto i rządzący to pośmiewisko i żenada na cały Śląsk...
A ja jako mama chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na inny aspekt, ogromna ilość imprez organizowanych w szkołach, dla atencji facebookowej zastępcy. Bardzo chciałabym, aby w Mysłowicach jednak znów liczyła się edukacja, a nie populistyczne imprezy bez wartości. Bo przecież edukacja jest przyszłością naszych dzieci, a nie ładnie prowadzony profil.