Reklama

Kadencja tłustych lat minęła? Nie ma chętnych na lędzińskie działki

15/10/2024 19:00

Wszystko na to wskazuje, że zaplanowane na ten rok dochody budżetowe ze sprzedaży działek gminnych w wysokości niemal 4 mln złotych nie zostaną zrealizowane. Do dziś w miejskiej kasie z tego tytułu znalazło się niecałe 970 tys. złotych. Władzom obecnej kadencji udało się sprzedać zaledwie 1 działkę za 152 tys. złotych. Pozostałe wpływy są dziełem poprzednich władz miasta w pierwszym kwartale tego roku.

Sprzedaż gminnego majątku to szansa na rozwój gminy

Dochody ze sprzedaży majątku to mocno pożądane wpływy, które wyłącznie mogą służyć finansowaniu inwestycji, a tym samym rozwoju miasta. Nie da się ich wydać na tzw. wydatki bieżące, czyli popularnie mówiąc – nie można ich „przejeść”. Dziś, w sytuacji, gdy rządowe pomysły na sowite dofinansowanie inwestycji nie jest już tak częste, dochody majątkowe są szczególnie ważne. Służą bowiem finansowaniu inwestycji w rozwój miasta i jako źródło wkładu własnego do inwestycji, na które gmina otrzymała dofinansowanie w poprzedniej kadencji.
Dochody majątkowe ze sprzedaży gminnych działek, to jeden z takich właśnie chronionych na rozwój miasta wpływów.
Tymczasem, te w bieżącej kadencji realizują się więcej niż słabo.


Do dziś, od początku rządów obecnej władzy Lędzina do 20 września, na 13 przeprowadzonych przetargów skutecznie udało się zakończyć zaledwie jeden na sprzedaż niewielkiej działki budowlanej. Wpływy ze sprzedaży wyniosły zaledwie 152 tys. złotych.
Dzięki poprzedniej władzy kasa nie jest całkiem pusta
Do realizacji planowanych na ten rok dochodów z tego tytułu, póki co, sowicie dołożyły się zabiegi poprzedników. W pierwszych czterech miesiącach tego roku, poprzednia burmistrz miasta Krystyna Wróbel zrealizowała przetargi na łączną kwotę ponad 819 tys. złotych. To więcej o ponad 30 tys. złotych od kwoty wywoławczej.
W tym czasie udało się jej skutecznie rozstrzygnąć przetargi na sprzedaż 5 niewielkich działek budowlanych. Przed zakończeniem urzędowania, 3 marca br., ogłosiła jeszcze przetarg na sprzedaż działki inwestycyjnej przy ul. Lędzińskiej za cenę wywoławczą 5,3 mln złotych z terminem rozstrzygnięcia już w nowej kadencji. Niestety, na zakup nieruchomości nie było chętnych. Obecny burmistrz nie ponowił tej oferty sprzedaży i temat przetargu został zawieszony. Zamierza natomiast do końca tego roku ogłosić jeszcze 9 przetargów, na sprzedaż 9 działek budowlanych. Łączna wartość szacunkowa tych działek to ok. 1 mln złotych, i na co najmniej takie wpływy do gminnej kasy liczy burmistrz Marcin Majer.

Reklama

Nowatorski sposób by zachęcić inwestora

Jak zachęcić inwestorów do zakupu gminnych terenów inwestycyjnych? Chodzi o wystawione w pierwszym przetargu tereny przy ul. Lędzińskiej. Sprzedane za wyszacowaną pierwotnie wartość na 5,3 mln złotych, zapewniłyby zamknięcie budżetu na ten rok bez potrzeby uruchamiania emisji obligacji. Tak się jednak nie stało.
Burmistrz Marcin Majer ma zatem pomysł na zapewnienie sprzedaży tych terenów. Jak informuje na swoim facebooku, rozważa plan, by do tych działek doprowadzić asfaltową drogę dojazdową. Wprawdzie koszt budowy takiej „dojazdówki” byłby niemały, ale Majer liczy na sprzedanie tak wzbogaconych terenów za co najmniej 7 mln złotych. Uzyskany dochód, poza planowanymi wpływami na poziomie ponad 5 mln złotych, zrekompensowałby też pokrycie wydatków na budowę drogi dojazdowej. Przyznać trzeba, że to mocno ryzykowny sposób na radzenie sobie z pogłębiającą się w tym roku dziurą budżetową.

Obligacje zamiast racjonalizowania wydatków

Problemy ze sprzedażą gruntów to nie powód, by powstającą dziurę budżetową łatać emisją obligacji. Te gmina uchwaliła podczas wrześniowej sesji na łączną wartość 6 mln złotych, z czego emisja obligacji na wartość 4 mln złotych ma zapewnić spłatę kredytów przypadającą na ten rok budżetowy. Użycie obligacji to wprawdzie najprostszy sposób na radzenie sobie z bieżącym brakiem środków, ale to jednoczesne odkładanie problemów finansowych na kolejne lata.
Warto zatem, licząc na dochody ze sprzedaży gminnego majątku, jednocześnie zadbać o racjonalne i oszczędne gospodarowanie wydatkami.
Tych jednak póki co w pierwszym roku działalności nowych władz nie widać. Może warto panie burmistrzu przeanalizować budżety poprzednich lat i wyciągnąć z ich analizy wnioski? 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości