Rezerwa celowa zabezpieczona na zadania wskazane przez mysłowickie Rady Dzielnic wyniesie 750 tysięcy złotych. Kwota wydaje się dosyć pokaźna, ale czy rzeczywiście?
W Mysłowicach działa 15 raz dzielnic, w których mieszka od kilkuset do nawet ponad 10 tysięcy osób. Od co najmniej kilkunastu lat każda z rad może wskazać jakie zadania należy zrealizować na terenie dzielnicy na łączną sumę maksymalnie 50 tysięcy złotych. Zazwyczaj rady proponują zrealizowanie drobnych remontów i inwestycji, przekazanie wsparcia na zakup niezbędnych pomocy w edukacji dla dzieci w pobliskich szkołach i przedszkolach, pomoc lokalnej filii ośrodka kultury w prowadzeniu zajęć, organizacja pikników dla mieszkańców.
Od 2010 roku inflacja wzrosła o sporo ponad 40%, a od 2003 nawet ponad 60%, drastycznie poszły w górę koszty remontów i inwestycji, tymczasem wsparcie dla aktywności w dzielnicach wciąż pozostało na tym samym poziomie. Wysokość minimalnego wynagrodzenia w 2003 roku wynosiła 800 złotych brutto, w 2010 było to 1317 złotych brutto, czyli kilkukrotnie mniej niż obecne 3490 złotych. Można więc powiedzieć, że miesięcznie rada mogła przeznaczyć na inwestycje 5-krotność najniższej krajowej, a obecnie to niewiele ponad jedno najmniejsze uposażenie.
Znacząco wzrosły ceny robocizny i materiałów. Za 50 tysięcy złotych trudno zrealizować jakąkolwiek inwestycję, która poprawi jakość życia mieszkańców w dzielnicy. Dość wspomnieć, że budżet całych Mysłowic wzrósł w tym czasie ponad dwukrotnie.
Co to wszystko oznacza? Że rady dzielnic mimo otrzymywania formalnie tej samej kwoty, realnie mają ograniczane możliwości działania na rzecz mieszkańców w swojej okolicy i to niezależnie od tego ile osób tam mieszka, oraz ile szkół i przedszkoli tam działa.
Niestety radni także nie wspierają pomysłu urealnienia wysokości środków jakie na inwestycje w dzielnicach mogłyby wskazywać rady. Wręcz odwrotnie. Dyrektorzy, nauczyciele i rodzice są namawiani do przychodzenia po pieniądze na ważne inwestycje do rad dzielnic, które niestety nie mają istotnych środków. Tymczasem rady nie posiadają takich kwot, za które faktycznie można dokonać poważniejszych zakupów.
Aby więc w dzielnicach więcej się działo, by lokalne społeczności odżyły, środki dla rad powinny zostać zwiększone tak, aby pokryć poziom wzrostu inflacji. O to mogą zadbać tylko radni, którzy reprezentują mieszkańców z różnych części miasta. To nasz wspólny interes, czyli radnych oraz członków rad dzielnic.
Zamiast więc tryumfalnie ogłaszać, że prezydent przyznał dotację celową na działalność rad na poziomie 50 tysięcy złotych dla każdej z rad, należałoby zapytać, dlaczego pomimo znacznego wzrostu cen od lat ta dotacja pozostaje na tym samym poziomie. Czy inflacja mysłowickich rad dzielnic się nie ima?
Dotacja powinna zostać zwiększona, warto też rozważyć elementy takie jak ilość mieszkańców w dzielnicy, ilość placówek edukacyjnych, powierzchnię dzielnicy oraz terenów należących do miasta, gdzie urząd ma prawo inwestować. Bez zwiększenia kwoty dotacji dzielnice będą zwyczajnie marnieć. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Na co komu są potrzebni następni radni?
Na co komu są potrzebni następni radni?