Co stało się z kostką brukową zdemontowaną przy rozbiórce chodnika przy ul. Laryskiej? Została zagospodarowana, zutylizowana czy sprzedana firmie wykonującej przebudowę ulicy? Szczegóły chce znać przewodniczący rady miasta Tomasz Papaj.
Informację o tym, co się z nią stało, gmina przygotuje na piśmie. Według naczelnik wydziału przygotowania i realizacji inwestycji Moniki Zając, kostka była w złym stanie i stanowiła odpad. Innego zdania jest przewodniczący Papaj. Twierdzi, że stan kostki był co najmniej dobry, a jej ilość na tyle znacząca, że informacja o tym, co się z nią się stało jest istotna. Tomasz Papaj twierdzi też, że zaledwie kilka lat temu chodnik przy Laryskiej był remontowany i położono na nim nową kostkę brukową.
Tymczasem zdemontowana kostka nie trafiła na żaden plac, na który od tygodni zwożony jest zerwany asfalt i inne materiały budowlane z remontowanych w mieście dróg i miejskich placów.
Mimo, iż od zadanego pytania, minął więcej niż tydzień, miasto nadal przygotowuje odpowiedź.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dzieci wróciły do szkoły, za parę dni wróci reszta, robi się ciepło a koło szkoły na Bończyku rośnie stos niebezpiecznych odpadów-w centrum osiedla na terenie który miał być przeznaczony pod park. Radni z dzielnicy siedzą cicho. Nic dziwnego głosowali przeciw mieszkańcom którzy chcieli park. Szkoda że mają mieszkańców gdzieś.
Taka sama sytuacja na Brzęczkowicach, chodnik z kostki brukowej obok netto miał kilka lat, zerwali go i montują całkiem nowy. Tymczasem cała brukowa droga dojazdowa od kościoła, obok cmentarza aż do zjazdu w ul. Wały jest w opłakanym stanie i posiada coraz więcej ubytków
Też uważam za wyrzucanie pieniędzy jeżeli chodzi o kostkę na Laryskiej. Była w bardzo dobrym stanie. Wystarczyło tylo na nowo ją położyć, a tam gdzie nie starczyłoby jej to dokupić nową. Od razu mi przyszło to na myśl widząc ekipę remontową. Czy to takie trudne, kochane Miasto? Czy naprawdę urzędnik nie może przejechać się i sprawdzić? Ja mu dam na benzynę!
W Mysłowicach urzędnicy sterują pracami w mieście z za biurka.Nie wiedzą namacalnie jak wyglądaja dane inwestycje.Na Laryskiej dobry chodnik wymieniono na nowy chodnik.Co tam za takie wariacje zapłaci mieszkaniec Mysłowic.
Na Laryskiej wymieniają kostkę chodnika, a jezdnia, która jest ruiną czeka razem z kierowcami i ich samochodami. Straszna nieudolność urzędników - nie wiadomo o co im chodzi.
Dzieci wróciły do szkoły, za parę dni wróci reszta, robi się ciepło a koło szkoły na Bończyku rośnie stos niebezpiecznych odpadów-w centrum osiedla na terenie który miał być przeznaczony pod park. Radni z dzielnicy siedzą cicho. Nic dziwnego głosowali przeciw mieszkańcom którzy chcieli park. Szkoda że mają mieszkańców gdzieś.
Taka sama sytuacja na Brzęczkowicach, chodnik z kostki brukowej obok netto miał kilka lat, zerwali go i montują całkiem nowy. Tymczasem cała brukowa droga dojazdowa od kościoła, obok cmentarza aż do zjazdu w ul. Wały jest w opłakanym stanie i posiada coraz więcej ubytków
Też uważam za wyrzucanie pieniędzy jeżeli chodzi o kostkę na Laryskiej. Była w bardzo dobrym stanie. Wystarczyło tylo na nowo ją położyć, a tam gdzie nie starczyłoby jej to dokupić nową. Od razu mi przyszło to na myśl widząc ekipę remontową. Czy to takie trudne, kochane Miasto? Czy naprawdę urzędnik nie może przejechać się i sprawdzić? Ja mu dam na benzynę!