Rady dzielnic to jednostki pomocnicze gminy i w zamiarze ich powołania miały wskazywać potrzeby pilne do załatwienia na obszarze ich działania. Rady dostały też do dyspozycji, czyli zagospodarowania, po 50 tys. złotych każda na rok, by wskazać do realizacji najważniejsze zdaniem mieszkańców dzielnicy zadania. Wskazane zadania rada dzielnicy przyjmuje większością głosów, określa przybliżoną wartość jego wykonania i w formie uchwały przekazuje do miasta. Tam odpowiednie komórki oceniają możliwość ich realizacji i powinny ostatecznie ustalić z dzielnicowymi radnymi czas i sposób ich wykonania.
Poza tym rady dzielnic mają prawo opiniowania zamierzonych przez miasto działań na ich terenie, a opinia powinna być traktowana przez urzędników poważnie i z szacunkiem.
Tymczasem praktyka tej kadencji wskazuje, że rady dzielnic to w rzeczywistości uciążliwy dla władz miasta twór. W znacznej części zadania podjęte w uchwałach nie są realizowane, a najbardziej szwankuje komunikacja pomiędzy członkami rad a urzędnikami i prezydentem.

Zgłaszane przez radnych dzielnicowych licznie skargi i uwagi do rady miasta spowodowały, że sprawą zajęła się Komisja Rewizyjna Rady Miasta Mysłowice. Na wniosek radnych Jacka Szołtyska i Marka Mikuły w planach prac komisji na ten rok zaplanowano kontrolę sprawności i skuteczności komunikacji Urzędu Miasta Mysłowice z radami dzielnic. Okres kontroli i oceny komunikacji obejmuje lata 2019 – 2021.
Tematem w ramach komisji zajmuje się zespół pod przewodnictwem Piotra Stycznia, który podczas dwóch spotkań przeprowadził merytoryczną dyskusję z radnymi poszczególnych dzielnic. Ostatnie spotkanie odbyło się w miniony czwartek.
Przedstawione przez dzielnicowych radnych propozycje mają służyć poprawieniu komunikacji z urzędem miasta. Komisja rewizyjna ma 2 tygodnie na sformułowanie protokołu z odbytych spotkań i na zaproponowanie procedur, które zapewnić mają radom dzielnic nie tylko prawidłową komunikację z urzędem, ale też nadać im niezbędną rangę w hierarchii.
Fot. Facebook Marek Mikuła
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Rady dzielnic to ludzie którzy najlepiej wiedzą co w danej dzielnicy jest do zrobienia. To skandal, że mają taki skromny budżet , do tego powinni opiniować zadania realizowane na terenie dzielnic bo urzędnicy robią co im się podoba, a niekoniecznie mieszkańcom. Radni miejscy robią "dużą politykę", a ludzie chcą żyć w swoich dzielnicach! Super pomysł z tą poprawą komunikacji (bardzo wyszukane określenie) bo od lat jest fatalna, tak jak z mieszkańcami gdzie mieszkaniec jest wrogiem nr 1 urzędnika jak coś chce załatwić, a nie daj Boże coś więcej i upomina się o sprawy dla dzielnicy i miasta. Za Lasoka było marnie, ale za Wójtowicza to już kompletne dno: np. plany zagospodarowania przestrzennego które niby są dla mieszkańców, ale wnioski rad dzielnic czy mieszkańców nie są realizowane a pojawiają się dziwaczne zapisy nie wiadomo dla kogo ale na pewno nie w interesie mieszkańców. Zresztą tu jest pełna komitywa urzędników, prezydenta i radnych i to ponad wszelkimi podziałami bo w końcu o duże tematy dla dużych graczy chodzi. Gadać można dużo, ale po czynach ich rozliczmy. Zobaczymy co z tych zapowiedzi będzie w konkrecie bo może być zupełnie odwrotnie, czyli obetnie się kompetencje i uziemi rady.
Rady dzielnic są niepotrzebne w takim kształcie jakim są obecnie. Niech zostanie tylko budżet Obywatelski .
Żeby rady dotrze funkcjonowały wystarczy żeby to Rada Dzielnicy dysponowała tymi pieniędzmi i decydowała na co zostaną wydane. Wystarczy żeby Rady Dzielnic miały osobowość prawną. Wtedy nawet te 50 tyś. było by lepiej rozdysponowane. Oczywiście jeżeli Rada Dzielnicy miała by 100 tyś to lepiej dla dzielnicy. Niewykorzystane pieniądze powinny przechodzić na następny rok, ponieważ czasem bywa że mieszkańcy dają propozycje w październiku rada akceptuje zgłasza to do Urzędu Miasta który stwierdza że taka propozycja jest możliwa do zrealiziwania wraca pismo do rady dzielnicy my ponownie głosujemy i akceptujemy wtedy idzie ponownie do Urzędu Miasta i czasem bywa tak że stwierdzą że nie mogą już zrealizować a My jako rada nie jesteśmy wstanie już przeznaczy na inną propozycje. Niech tak każda dzielnica tak straci 10 tyś to 150 tyś może miasto zyskać. Dlatego Rada Dzielnicy Brzęczkowice i Słupna rozdysponowała już całą pulą 50 tyś na ten rok.
Rady dzielnic to ludzie którzy najlepiej wiedzą co w danej dzielnicy jest do zrobienia. To skandal, że mają taki skromny budżet , do tego powinni opiniować zadania realizowane na terenie dzielnic bo urzędnicy robią co im się podoba, a niekoniecznie mieszkańcom. Radni miejscy robią "dużą politykę", a ludzie chcą żyć w swoich dzielnicach! Super pomysł z tą poprawą komunikacji (bardzo wyszukane określenie) bo od lat jest fatalna, tak jak z mieszkańcami gdzie mieszkaniec jest wrogiem nr 1 urzędnika jak coś chce załatwić, a nie daj Boże coś więcej i upomina się o sprawy dla dzielnicy i miasta. Za Lasoka było marnie, ale za Wójtowicza to już kompletne dno: np. plany zagospodarowania przestrzennego które niby są dla mieszkańców, ale wnioski rad dzielnic czy mieszkańców nie są realizowane a pojawiają się dziwaczne zapisy nie wiadomo dla kogo ale na pewno nie w interesie mieszkańców. Zresztą tu jest pełna komitywa urzędników, prezydenta i radnych i to ponad wszelkimi podziałami bo w końcu o duże tematy dla dużych graczy chodzi. Gadać można dużo, ale po czynach ich rozliczmy. Zobaczymy co z tych zapowiedzi będzie w konkrecie bo może być zupełnie odwrotnie, czyli obetnie się kompetencje i uziemi rady.
Rady dzielnic są niepotrzebne w takim kształcie jakim są obecnie. Niech zostanie tylko budżet Obywatelski .
Żeby rady dotrze funkcjonowały wystarczy żeby to Rada Dzielnicy dysponowała tymi pieniędzmi i decydowała na co zostaną wydane. Wystarczy żeby Rady Dzielnic miały osobowość prawną. Wtedy nawet te 50 tyś. było by lepiej rozdysponowane. Oczywiście jeżeli Rada Dzielnicy miała by 100 tyś to lepiej dla dzielnicy. Niewykorzystane pieniądze powinny przechodzić na następny rok, ponieważ czasem bywa że mieszkańcy dają propozycje w październiku rada akceptuje zgłasza to do Urzędu Miasta który stwierdza że taka propozycja jest możliwa do zrealiziwania wraca pismo do rady dzielnicy my ponownie głosujemy i akceptujemy wtedy idzie ponownie do Urzędu Miasta i czasem bywa tak że stwierdzą że nie mogą już zrealizować a My jako rada nie jesteśmy wstanie już przeznaczy na inną propozycje. Niech tak każda dzielnica tak straci 10 tyś to 150 tyś może miasto zyskać. Dlatego Rada Dzielnicy Brzęczkowice i Słupna rozdysponowała już całą pulą 50 tyś na ten rok.