Reklama

Dialog po mysłowicku, czyli monolog

03/05/2026 13:00

Prezydent Wójtowicz w wypowiedziach publicznych jak zwykle gra „brata łatę” — otwartego człowieka dialogu, z którym każdy może porozmawiać jak z dobrym znajomym. Jednak coraz więcej mieszkańców, pracowników szpitala i obserwatorów życia publicznego przekonuje się, że słowo „dialog” w ustach prezydenta ma całkiem inne znaczenie niż w języku potocznym.

Słuchać i rozmawiać

Sprawa Szpitala nr 2 w Mysłowicach pokazuje, że zamiast rozmowy przed decyzją pojawia się list intencyjny podpisany przez prezydenta Mysłowic i prezydenta Jaworzna. Dokument dotyczy rozpoczęcia współpracy w sprawie potencjalnego połączenia mysłowickiej lecznicy ze szpitalem w Jaworznie. Dopiero po tych tajemniczych ustaleniach obu włodarzy zaczynają się spotkania, tłumaczenia, zapewnienia i uspokajanie nastrojów.

Gdy pracownicy dowiadują się o tak poważnych planach z mediów, trudno oczekiwać, że przyjmą to z zaufaniem i spokojem. Nie mówimy przecież o zaklejeniu dziury w drodze, wymalowaniu świeżych pasów czy kolejnych zdjęciach z przedszkola.

Reklama

Odwrócona kolejność

29 kwietnia radni zdecydują o przekazaniu środków na bieżącą działalność placówki i wynagrodzenia. Pracownicy przekonują, że właśnie ważą się losy szpitala, miejsc pracy i bezpieczeństwa pacjentów. W takiej sytuacji komunikacja prezydenta Mysłowic powinna być przejrzysta, spokojna i uczciwa. Tymczasem z przekazów związków zawodowych wyłania się obraz rozmowy prowadzonej dopiero wtedy, gdy mleko zdążyło się już rozlać.

Zadziwia ta odwrócona kolejność. Do podpisania listu intencyjnego nie były potrzebne wcześniejsze rozmowy ani z przedstawicielami pracowników, ani z radnymi. I oto teraz okazuje się, że to właśnie radni będą decydowali? Jeżeli prezydent miasta podejmuje krok, który otwiera drogę do głębokiej reorganizacji szpitala, powinien najpierw zbudować zaufanie - wyjaśnić sytuację, pokazać dane, przedstawić warianty i nazwać ryzyka.

Reklama

Chaos i niepewność

Pracownicy obawiają się likwidacji lub wchłonięcia mysłowickiej placówki przez większy szpital w Jaworznie. Pacjenci pytają, czy będą musieli jeździć do innego miasta. Związki zawodowe deklarują, że będą patrzeć samorządowcom na ręce i nie pozwolą, by decyzje zapadały za ich plecami.

Prezydent i jego otoczenie zapewniają, że list intencyjny nie oznacza jeszcze połączenia szpitali. W jakim celu więc go podpisano? Jaki ma być finał sprawy? Przecież inne miasto nie da nam niczego za darmo. Naiwnością byłoby sądzić, że tak wytrawny gracz samorządowy jak prezydent Silbert nie widzi w tym interesu dla Jaworzna.

Reklama

Ma powstać zespół ekspercki, który przeanalizuje sytuację ekonomiczną obu placówek. Ostateczna decyzja ma zależeć od radnych w obu miastach. Obserwatorzy tej sytuacji — łącznie z radnymi — zastanawiają się jednak, dlaczego o kierunku działań dowiadują się tak późno i dlaczego muszą wyrywać informacje z publicznych oświadczeń, sesji, komunikatów związkowych oraz medialnych doniesień.

Jak budować zaufanie?

Zaufania nie da się zadekretować. Wiarygodności nie buduje się przez wyrzucanie dziennikarzy czy dyrektora placówki ze spotkań o przyszłości szpitala. Zwłaszcza wtedy, gdy zamiast rozmowy pojawia się wojna na emocje. Władza mówi o odpowiedzialności, analizach i procedurach, a pracownicy obawiają się o wypłaty, miejsca pracy i przyszłość pacjentów.

Reklama

Prezydent miasta pomylił rolę celebryty prowadzącego transmisję z rolą samorządowca — gospodarza rozmawiającego ze wspólnotą lokalną, zanim podejmie ważne kroki. Szpital to pielęgniarki, lekarze, salowe, technicy, administracja, pacjenci i ich rodziny. Gdy ci ludzie mówią, że czują się pominięci, władza nie powinna odpowiadać im podejrzeniem o zmanipulowanie.

Mysłowice nie potrzebują propagandowych pojedynków ani przerzucania odpowiedzialności między prezydentem, radnymi i pracownikami. Potrzebują pełnej informacji: jakie są możliwe scenariusze, które oddziały są zagrożone, co stanie się z personelem, jak zmieni się dostęp pacjentów do leczenia, ile miasto musi dołożyć do bieżącego funkcjonowania szpitala i jakie będą skutki każdej decyzji.

Reklama

Dialog zaczyna się tam, gdzie władza przestaje traktować pytania jak atak, a ludzi jak przeszkodę w realizacji własnego planu. W sprawie mysłowickiego szpitala ten dialog powinien zacząć się dawno temu. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.

Marcin Stroński

 

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/05/2026 13:00
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ciekawy - niezalogowany 2026-05-05 07:55:14

    dialog czy monolog to nas mało obchodzi ale obchodzi nas czy nadszyszkownik został ukarany za jazdę po chodniku sluzbowym samochodem mimo iz jezdnia była wolna / patrz foto / ---a może batyr go ułaskawił a my szaraczki nic o tym nie wiemy ????????-czekamy z niecierpliwoscią na ogłoszenie konca tej bulwersującej nas sprawy ---gdyż w tym kraju prawo podobno dotyczy wszystkich bez wyjątków.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    sledczy - niezalogowany 2026-05-05 14:52:37


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości