Reklama

Czy Mysłowice jeszcze udźwigną?

W sprawie Szpitala nr 2 w Mysłowicach najbardziej niepokojące nie jest to, że miasto rozmawia z Jaworznem, a to że pracownicy i radni, dowiadywali się o tym dopiero, gdy prezydenci przygotowali teczkę z listem intencyjnym. W mysłowickim światku samorządowym prezydent zamiast rozmowami z mieszkańcami bawi się w nagonki na radnych, czy mieszkańców.

Złośliwiec, nie lider

Szpital stał się dla prezydenta tematem do politycznego fukania, złośliwych komentarzy i medialnych połajanek, okazał się tematem zbyt poważnym dla tego chłopca w krótkich spodenkach. Nawet jeśli „Dwójka” kuleje, tonie w długach, trzeba o tym mówić bez straszenia, zaklęć, czy obrażania ludzi mających wątpliwości.

Tymczasem prezydent Dariusz Wójtowicz znowu wybiera zwarcie. Zamiast lidera, który uspokaja i tłumaczy, mamy człowieka nadpobudliwego politycznie, który każdą krytykę traktuje jak zamach na własne ego.

Reklama

Hasło „likwidacja szpitala to kłamstwo” brzmi efektownie, ale niczego nie wyjaśnia. Pytanie nie brzmi - czy jutro ktoś zdejmie szyld z budynku przy Bytomskiej? Tylko - co zostanie z mysłowickiego szpitala po konsolidacji? Oddziały? Kontrakty? Łóżka? Pracownicy? Decyzyjność? A może tylko budynek?

Darmowa propagandówka

Już na sesji prezydent zapowiadał, że mieszkańcy dostaną „darmową” gazetkę, z której dowiedzą się „prawdy” o sytuacji Szpitala nr 2. W propagandówce „Nasze Mysłowice” dostajemy całą listę winnych problemów mysłowickiej placówki medycznej - rząd, opozycja, ci którzy sieją strach. Czyli jak zawsze, gdy prezydent Wójtowicz daje ciała, pojawia się ta sama lista winowajców jego niekompetencji.

Reklama

NFZ i państwo od lat przerzucają ciężar problemów ochrony zdrowia na samorządy, ale to nie zwalnia lokalnej władzy z obowiązków.

Jaworznicka moc, mysłowicka cisza

Jaworzno wie, po co siada do stołu. Prezydent Paweł Silbert mówi o analizach, due diligence, harmonogramie, pierwszym etapie dotyczącym chirurgii ogólnej i możliwych 70 milionach złotych z programu ministerialnego. Posługuje się konkretami. Wskazuje potencjalne korzyści: Mysłowice mają okulistykę, Jaworzno ma swoje mocne oddziały, więc pacjenci obu miast mogliby teoretycznie zyskać szerszy dostęp do świadczeń.

Reklama

Prezydent Wójtowicz przy Jaworznie milczy, a u siebie pręży muskuły jak lokalny mocarz. Obawy mieszkańców są naturalnym odruchem społeczności miasta. Jeśli jeden szpital jest zadłużony, a drugi ma lepszą pozycję, to „współpraca” może być ratunkiem, ale może też skończyć się podporządkowaniem.

Związki zawodowe zadały naszym władzom pytania - Czy zapadła już decyzja? Kto ją zatwierdził? Jakie są gwarancje dla pracowników? Czy grożą redukcje? Dlaczego Jaworzno? Czy analizowano dojazd pacjentów, dostępność świadczeń i możliwość przeniesienia usług do innych szpitali? Czy ktokolwiek słuchał mieszkańców i personelu? Jak rozwiewa te wątpliwości prezydent? Nijak.

Reklama

Będziemy jeszcze miastem?

Można spojrzeć szerzej. Czy Mysłowice są jeszcze w stanie udźwignąć samodzielność? Niedawno w programie „Protokół rozbieżności” Dariusz Wójtowicz sam mówił o oddawaniu kompetencji Metropolii. Teraz jedzie do Jaworzna, żeby silniejszy sąsiad pomógł w służbie zdrowia. Co jutro? Katowice zapłacą ZUS urzędników, Lędziny zapłacą za komunikację, Tychy wyremontują drogi, a Sosnowiec odnowi nam Park Słupna i Hubertus na miarę Stawików?

Czy miasto na prawach powiatu musi mieć własny szpital? Formalnie nie. Prawo mówi o zadaniach z zakresu ochrony zdrowia, ale nie nakazuje każdemu powiatowi prowadzenia własnej lecznicy. Mysłowice mogą więc teoretycznie funkcjonować bez samodzielnego szpitala miejskiego.

Reklama

Tylko jeśli nie stać nas na szpital, to może warto zapytać: na co jeszcze nas nie stać? Na drogi? Szkoły? Żłobki? Kulturę? Rozrywkę? A może wystarczy nam Rurapark, niszczejąca kopalnia „Mysłowice” i kolejne selfie naszych włodarzy?

Po co nam oni?

Jeżeli miasto nie jest w stanie udźwignąć jednej z najważniejszych instytucji bezpieczeństwa publicznego, to mieszkańcy mają prawo pytać, czy może Mysłowice jako samodzielny organizm zaczynają tracić wydolność?

Może nie musimy też mieć Dariusza Wójtowicza, zastępcy Wojciecha Chmiela i jego żony dyrektorki przedszkola oraz fotogenicznego zastępcy nr 2 Mateusza Targosia? Zdrowie i sprawy mieszkańców są ważniejsze od ambicji lokalnych celebrytów. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.

Reklama

Marcin Stroński

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości