Pewno słyszeliście ostatnio, że dobry pan prezydent nie pozwoli, by jakiekolwiek pieniądze przyznane w ramach Polskiego Ładu przepadły. I że jest zdeterminowany by wszystkie te pieniądze wykorzystać. To świetna wiadomość. Ale jednocześnie gigantyczna nieprawda sączona z ust Dariusza Wójtowicza. Nieprawda, że istnieje jakiekolwiek zagrożenie, że czegoś nie wykorzystamy. No chyba, że jego podwładni znowu coś spraprają. Ale na to nie mam, nie mamy wpływu.
Nie ma najmniejszego zagrożenia że przyznane Mysłowice 30 mln zł w ramach Polskiego Ładu przepadnie. Jest jeden warunek - w budżecie miasta trzeba mieć na wkład własny mniej więcej 3,5 mln. I te pieniądze są. Również dlatego głosowaliśmy, jako klub Koalicji Obywatelskiej za tegorocznym budżetem, bo – po pierwsze – rząd Donalda Tuska, zmieniając zasady finansowania samorządów, sprawił, że do miejskich kas, również tej mysłowickiej, wpłynie w tym roku więcej pieniędzy. Dla naszego miasta oznacza to roczny budżet większy o mniej więcej sto milionów złotych. Po drugie, choć nie ostatnie, w tegorocznym budżecie – przyjętym, przypominam, jednogłośnie choć nie jest to budżet idealny, zabezpieczyliśmy właśnie ok. 3,5 mln zł na wkład do Polskiego Ładu.
Dlaczego więc pan prezydent mówi że mogą przepaść? Tego nie wiem, bo nie siedzę w jego głowie, ale domyślam się, że rozgrywa jakąś kolejną swoją gierkę w której on - autor gigantycznego największego w historii zadłużenia Mysłowic - jest strażnikiem rzetelności finansowej. A źli radni, rzucający mu - raz za razem - kłody pod nogi coś kombinują.
Ani jedno, ani drugie. To pierwsze nie, bo jak wiecie, zadłużenie Mysłowic pod rządami Wójtowicza jest dwukrotnie większe niż za wszystkich jego poprzedników razem wzięte. To drugie nie, bo nas interesuje rozwój Mysłowic i dobro mieszkańców i wspieramy wszystkie dobre pomysły i rozwiązania, które Dariusz Wójtowicz proponuje. A także, może to najważniejsze, sprzeciwiamy się bezsensownemu, lawinowemu zadłużaniu Mysłowic. Dziś – na skutek tej nieodpowiedzialnej polityki – każdego roku płacimy po 20 mln zł odsetek od kredytów obligacji.
Wiecie jaka to kwota? To prawie całe zadłużenie Szpitala nr 2 (ponad 23 mln zł). To połowa tego, co wydano na przebudowę Armii Krajowej i okolicznych ulic. To mniej więcej cztery ocieplone i wyremontowane szkoły. To kilka tysięcy metrów wyremontowanych chodników i ulic.
Tego wszystkiego nie mamy, bo na potęgę włodarz miasta sięga po kredyty.
Sięga znowu, bo – gdy piszę te słowa – za kilka godzin rozpocznie się nadzwyczajna sesja rady miasta, na którą trafi pomysł zaciągnięcia 8 mln zł kolejnych obligacji. Choć mogło być dużo więcej. Ale o tym później.
Sprawa pierwsza. Budowie schroniska dla zwierząt za 15 mln zł, jak chce Wójtowicz, sprzeciwiło się 15 z 17 obecnych na konsultacjach w tej sprawie radnych z wszystkich klubów: nie tylko KO, ale również z PiS i prezydenckiego Wspólnie dla Mysłowic. Nie w tym momencie, nie za taką kwotę – usłyszał prezydent, ale.. nie chce słuchać. O tym kiedy indziej. Istotne w tym wszystkim jest to, że nawet jego środowisko polityczne budowę schroniska dla zwierząt za 15 mln zł uważa za… powiem delikatnie: nie najrozsądniejsze. I twardo się temu sprzeciwia.
Pieniądze z Polskiego Ładu nie przepadną jeżeli nie pożyczymy tych kilku milionów. Wiecie dlaczego? Tego prezydent w swoich częstych ostatnio lajvach wam nie powiedział. A powinien.
Pieniądze nie przepadną, ponieważ jako radni zagwarantowaliśmy 3,5 mln wkładu własnego. Mamy 3,5 mln więc dostaniemy 30 mln zł niezależnie od tego ile z siedmiu mitycznych zadań wykonamy. Takie oficjalne stanowisko wpłynęło na ręce prezydenta i jego zastępców. I takie oficjalne stanowisko wiceprezydent Chmiel zaprezentował radnym wszystkich klubów na spotkaniu w tej sprawie przed tygodniem.
Dlaczego więc prezydent nie mówi o tym publicznie? Bo to przeszkadza jego planom. A wiecie jakie są jego plany? Zaciągnąć ponad 20 mln zł długu, by zrealizować wszystkie 7 pomysłów, dla których dofinansowanie przyznano.
Czym jest to 7 zadań? To termomodernizacja Szkoły Podstawowej nr 2 (5,1 mln zł), termomodernizacja i przebudowa Domu Dziecka (8,2 mln zł), dostosowanie budynku ZSP nr 2 do wymogów przepisów przeciwpożarowych (2,55 mln zł), budowa windy w Szkole Podstawowej nr 7 (1,28 mln zł), przebudowa schodów przy Szkole Podstawowej nr 13 (1,22 mln zł), remont kąpieliska Słupna (22,7 mln zł) oraz budowa schroniska dla zwierząt za…. 15 mln zł.
Choć miasto może zrezygnować z dowolnych zadań z tego zbioru, by wykorzystać całe 30 mln zł, Dariusz Wójtowicz chce zaciągnąć dług w wysokości 22,7 mln zł.
Czy musi? Nie musi!
Wiecie, co trzeba zrobić, by ani złotówka z Polskiego Ładu nie przepadła. Wybrać np. przebudowę Domu Dziecka, remont ZSP nr 2 i remont kąpieliska. Łącznie daje to kwotę właśnie ponad 33 mln zł (Polski Ład plus wkład własny). Nie przepada ani złotówka i o ani złotówkę nie zwiększa się miejski dług.
Logiczne? Dla mnie tak. Ale nie dla prezydenta Mysłowic. Dług łatwo zaciągnąć, trudniej spłacić, bo przecież wyemitowane obligacje, według jego planu będziemy my, mysłowiczanie, spłacać pod koniec… następnej kadencji.
Otóż nie! Wcale nie trzeba zadłużać się, albo zadłużyć mniej. Spójrzcie. Pieniądze na budowę windy przy SP nr 7 i przebudowę schodów przy SP nr 13, łącznie 2,5 mln zł, możemy mieć, bez żadnego kredytu już 1 kwietnia. Nie byłby to prima aprilis, bo właśnie tego dnia w miejskiej kasie pojawią się 3 mln zł, które trzeba by przeznaczyć na poręcznie pożyczki MPWiK. Wodociągi spłacają, więc poręcznie się zwalnia. I cyk, 2,5 mln zł na schody i windę, szybki przetarg, budowa – na koniec roku obie rzeczy służą mieszkańcom. A kredytu mniej.
Kilkanaścioro radnych jasno powiedziało prezydentowi: nie zgadzamy się na ponad 22 mln obligacji. Góra cztery, albo osiem w zależności od zadań, ale pod warunkiem, że będzie jasno wskazane, że tylko i wyłącznie na ten cel.
Druga sprawa – termomodernizacja Szkoły Podstawowej nr 2 za 5,2 mln zł. Wiecie ile funduszy jest na takie cele. Tylko do końca roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej prowadził nabór wniosków w konkursie na dotacje z odblokowanego przez rząd Tuska Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Nie wiem, czy Mysłowice w nim wystartowały, ale konkurs miał sfinansować „Wymianę źródeł ciepła i poprawa efektywności energetycznej szkół”. Jejku! Jak ulał – termomodernizacja Szkoły Podstawowej nr 2. Może by się udało pozyskać milion, może trzy i proszę, znowu dług mniejszy!
Takich rozwiązań trzeba szukać, a nie sięgać po kosztowne kredyty i obligacje. Wiecie ile za te 8 mln zł trzeba będzie zapłacić? Według prognozy skarbniczki zawartej w Wieloletniej Prognozie Finansowej – drugie tyle.
A więc… Termomodernizacja „Dwójki” ostatecznie nie będzie kosztować 5, a 10 mln zł, budowa windy nie 1,3, a 2,5 mln zł itd. Itd.
To jest prawdziwy koszt życia na kredyt, życia na obligacjach. Ale o tym prezydent w swoim lajvie ani na sesji rady miasta wam nie powie.
Krzysztof Bąk
radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.