Reklama

"Cyklop" zatrzymany przez policję

18/06/2025 11:25

Mężczyzna znany jako "Cyklop", który w ostatnich tygodniach wzbudzał lęk wśród mieszkańców województwa śląskiego, został ujęty przez funkcjonariuszy kryminalnych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach – poinformowała Gazeta Wyborcza. Marcin J., wcześniej skazany za brutalne gwałty na siedmiorgu dzieci, nie przestrzegał sądowych ograniczeń ani nie podjął obowiązkowej terapii.

Prokurator Maria Paszek, kierująca Prokuraturą Okręgową w Katowicach, potwierdziła, że Marcinowi J. przedstawiono zarzuty złamania sądowych środków karnych i uchylania się od leczenia zaburzeń osobowości. Prokuratura wystąpiła już z wnioskiem o jego tymczasowe aresztowanie – decyzję w tej sprawie sąd podejmie w środę, 18 czerwca.

Marcin J., rozpoznawalny dzięki swojemu charakterystycznemu, szklanemu oku, został skazany na 15 lat więzienia za gwałty dokonane na dzieciach w kilku miastach regionu, w tym m.in. w Katowicach, Tychach, Będzinie i Piekarach Śląskich.

Reklama

Skazany odbywał karę w zakładzie karnym we Wronkach. Choć jego wyjście na wolność planowane było dopiero na maj 2025 roku, opuścił zakład karny już w 2023 roku. Ministerstwo Sprawiedliwości planowało objąć go ustawą o izolacji najgroźniejszych przestępców i umieścić w zamkniętym ośrodku w Gostyninie, jednak nie zdążono tego zrobić przed jego zwolnieniem.

Panika i fałszywe doniesienia

Po wyjściu "Cyklopa" na wolność na Śląsku zapanowała panika. Policja otrzymywała liczne zgłoszenia o jego rzekomej obecności w pobliżu szkół i placów zabaw. Media społecznościowe zapełniły się zdjęciami i informacjami o jego aktualnym miejscu pobytu. W niektórych przypadkach pojawiały się nawet nawoływania do samosądów – większość zgłoszeń jednak okazała się fałszywa.

Reklama

Marcin J. miał być widziany m.in. w Mysłowicach, Czeladzi, Grodźcu, Siemianowicach Śląskich, Sosnowcu i Gliwicach. Po opuszczeniu zakładu karnego wynajął mieszkanie w Siemianowicach Śląskich, gdzie szybko został rozpoznany. Wkrótce jego mieszkanie obrzucono kamieniami, a on sam padł ofiarą kilku ataków.

W kwietniu sąd zdecydował o założeniu mu elektronicznej bransoletki monitorującej, która umożliwiała śledzenie jego lokalizacji. Otrzymał również skierowanie na terapię dla osób z zaburzeniami osobowości – jednak jej nie rozpoczął.

Reklama

Eksperci, w tym biegły sądowy dr Jerzy Pobocha, podkreślali, że elektroniczny dozór nie stanowi skutecznej ochrony przed ewentualnym zagrożeniem – lokalizator informuje jedynie o miejscu pobytu danej osoby, ale nie zapobiega popełnianiu przestępstw.

Prokuratura zapowiedziała, że więcej szczegółów ujawni po rozpatrzeniu wniosku o areszt.

Źródło: katowice.wyborcza.pl

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości