4 marca w domu jednorodzinnym przy ul. Przybosia na Bończyku wybuchł pożar. Rodzina straciła dorobek swojego życia. Zawsze byli pierwsi, gdy ktoś potrzebował wsparcia. Dziś to oni potrzebują naszej pomocy.

O godz. 17.37 straż pożarna otrzymała zgłoszenie, że w domu jednorodzinnym przy ul. Przybosia zapalił się olej kuchenny. Po przybyciu na miejsce strażacy zastali pożar w kuchni , a ogień zaczął wydostawać na pozostałe części budynku.
Strażacy odłączyli gaz i prąd i ugasili pożar. Potem pomieszczenia zostały przewietrzone i oddymione oraz sprawdzone detektorem wielogazowym. Kiedy urządzenia nie wykryły niebezpiecznych gazów, mieszkańcy mogli wrócić do domu.
Na szczęście nikt nie został ranny. Dwie osoby, które w chwili wybuchu pożaru przebywały wewnątrz, opuściły budynek przed przyjazdem zastępów straży pożarnej. Wszyscy są cali i zdrowi, ale straty materialne są bardzo duże.
Jak mówi mł. bryg. Wojciech Chojnowski z Komendy Miejskiej PSP w Mysłowicach, przyczyny wybuchu pożaru będzie ustalał biegły z zakresu pożarnictwa.

Dom był zamieszkiwany przez 4 osoby – rodziców z dwójką dzieci. Zarówno oni, jak i najstarsze pokolenie tej rodziny, byli zaangażowani w pomoc potrzebującym. Są wolontariuszami stowarzyszenia Serce dla Świata.
- Nasi wolontariusze – trzy pokolenia jednej rodziny – od lat bez wahania angażują się w pomoc innym. Zawsze pierwsi, gdy ktoś potrzebuje wsparcia. Zawsze z sercem otwartym na drugiego człowieka. Niestety los w ostatnim czasie bardzo ich doświadczył. Najpierw choroba w rodzinie, a teraz pożar, który zniszczył większość pomieszczeń ich domu. W jednej chwili stracili dorobek życia… Zostali praktycznie z tym, co mieli na sobie. Dziś to oni potrzebują naszej pomocy – mówi prezes stowarzyszenia Piotr Olszowski, który apeluje o pomoc dla pogorzelców.
Reklama
W Internecie została zorganizowana już zbiórka środków na remont domu.
„Na szczęście wszyscy są bezpieczni, jednak straty materialne są bardzo poważne. Przed nimi długi i kosztowny remont, aby móc wrócić do normalności” - czytamy w opisie zbiórki.
Zebrane środki zostaną przeznaczone na remont zniszczonych pomieszczeń oraz przywrócenie ich do stanu umożliwiającego normalne funkcjonowanie. Każda, nawet najmniejsza wpłata, ma ogromne znaczenie i przybliża rodzinę do odbudowy domu oraz odzyskania poczucia bezpieczeństwa.
Fundacja Bajtel Mysłowice pomagają prosi także o pomoc rzeczową dla poszkodowanej rodziny. Potrzebne są kołdry i poduszki, ręczniki i koce, chemia domowa, garnki i patelnie, talerze i kubki oraz przybory kuchenne.
Dary można przynosić do siedziby fundacji przy ul. Bytomskiej 18a, do Zakładu Fotograficznego Ptasińska przy ul. Bytomskiej 3, do Katarzyny Polok-Marcol, ul. Ziętka 100, Szkoły Podstawowej nr 7 i Szkoły Podstawowej nr 3.
Kontakt telefoniczny: 570 943 899.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze