Za szczelnie zamkniętymi, chronionymi domofonem drzwiami, schowany za potężnym biurkiem, siedzi On. Zatrzasnął się w środku, w swoim prezydenckim gabinecie. Nie słucha ludzi, gada monologi do kamery, tych co nie oddają mu odpowiednio niskich pokłonów blokuje i atakuje. Czy tak się da w demokracji?
Pozornie uśmiechnięty i bliski ludziom, z niemal każdym przechodzi na „ty” po dwóch słowach, osobiście rozdaje na miejskich imprezach cukrową watę. Mimo skończonej pięćdziesiątki udaje młodzieżowca, jeździ na rolkach i wyciska kilogramy na siłowni i często otacza się młodymi kobietami. To jednak tylko pozory, bo to co prezydent Mysłowic robi na co dzień, przeczy wizerunkowi wyluzowanego, zwykłego gościa.
Komiczna propozycja Dariusza Wójtowicza, by w centrum Mysłowic postawić pomnik kubańskiego dyktatora, nie była zwykłym przypadkiem. Po pierwsze Fidel odwiedził nasze miasto pół wieku temu, a po drugie Dariusz Wójtowicz od lat 90. działał w Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W tamtych czasach szeregi tej partii zasilało wielu starszych działaczy, którzy świetnie oceniali okres komunistycznej Polski, więc i Fidela. Być może to oni wpoili młodemu Wójtowiczowi, że PZPR miała dobre metody rządzenia Polską i te metody starej komunistycznej szkoły za swojej prezydentury przeniósł na Mysłowice.
Zamykanie się inne głosy Dariuszowi Wójtowiczowi towarzyszy od dawna. Założona przez niego strona z końcówką net i on sam w swoich mediach społecznościowych blokował krytyczne głosy, nie lubił bowiem dyskusji, chodzenia na kompromis, upierał się przy swoim, nie koncentrował się na niuansach, chętnie pokazywał, że jego jest na górze. Nie lubił dialogu jak jedyna słuszna kiedyś partia.
Niczym dawny pierwszy sekretarz PZPR Władysław Gomułka, Dariusz Wójtowicz wygłasza drewniane monologi tylko do kamery.
Tak pisał jeszcze kilka tygodni temu Dariusz Wójtowicz o mieszkańcach, którzy chcieli zachować las na Brzęczkowicach. Tych „nieszczęść” było ponad 2 tysiące. Mieszkańców Brzęczkowic nikt nie pytał, czy chcą oni zabudowania zielonego terenu przez dewelopera, podobnie lokatorów kamienic na Powstańców, którzy z dnia na dzień dowiedzieli się, że muszą się wyprowadzić nikt o nic nie pytał. Brak konsultacji w Mysłowicach mało kogo dziwi.
Dariusz Wójtowicz przypisuje osobom mającym inne zdanie „zmanipulowanie” przez przeciwników politycznych, obciąża innych za wszystkie swoje błędy. Dokładnie tak samo czyniono w poprzedniej epoce, gdy komuniści wskazywali różnych „warchołów” i „zaplutych karłów reakcji”.
Znalazł sobie prezydent grupę przyklaskiwaczy, którzy dzięki niemu jedzą chleb z miejskiego pieca, zbudował sobie uzależniony od siebie aparat. Dokładnie jak było to w poprzedniej epoce, gdzie różni bierni, mierni i wierni cieszyli się uprzywilejowaną pozycją. Zastanawia mnie, czy radni Wspólnie dla Mysłowic i PiS mają prawo do innego zdania niż sam Dariusz Wójtowicz?
Mocną rolę administracji obecnego prezydenta odgrywa propaganda. Mamy przecież nie tylko myslowice.net, ale także „darmową” gazetę „Nasze Mysłowice”, a ostatnio itvm.pl z flagowymi „Kotro-wersjami”. Na niezależne od siebie media prezydent patrzy niechętnie przypisując im intencje polityczne. Typowa kalka z minionego ustroju.
Pomimo swej pozornej fajności i młodzieżowości, prezydent Dariusz Wójtowicz jest wytworem poprzedniej epoki, nie słucha ludzi, narzuca swą wolę, nie znosi krytyki, nie interesuje go normalny dialog, nie odpowiada na trudne pytania. Ugina się tylko pod naporem protestu. Z ludźmi trzeba rozmawiać, bo ludzie to nie worki ziemniaków. Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W punkt! Trafna diagnoza, a niedługo tych "manipulujących przeciwników politycznych" będzie większość.
A zupełnie przy okazji pytanie, kiedy zniknie folia z drzew w lesie którego Pan bronił, bo na razie foli na drzewach co raz wiecęj.
W punkt! Trafna diagnoza, a niedługo tych "manipulujących przeciwników politycznych" będzie większość.
A zupełnie przy okazji pytanie, kiedy zniknie folia z drzew w lesie którego Pan bronił, bo na razie foli na drzewach co raz wiecęj.