To, co wydarzyło się na łamach portalu powiązanego z prezydentem Mysłowic Dariuszem Wójtowiczem, przekracza granice przyzwoitości. Mateusz Partyka, młody i zaangażowany mieszkaniec Mysłowic, stał się celem obrzydliwego ataku tylko dlatego, że „ośmielił się” publicznie skrytykować organizację miejskiego Dnia Ziemi.
Zamiast konkretnych argumentów za wyborem miejsca imprezy (przypomnijmy: zamiast miejskiego parku wybrano teren firmy logistycznej), portal myslowice.net opublikował anonimowy, pełen jadu tekst. Autor, odnosząc się do tekstu Mateusza opublikowanego na naszym portalu, uderza w niego określeniami typu „komisarz partyjny” czy „KO-wiec karmiony hejtem”. To nie jest dziennikarstwo – to czysty, polityczny lincz na chłopaku, który dopiero wchodzi w dorosłe życie.
Autor paszkwilu „radzi” Mateuszowi” „Zamiast służalczego działania na rzecz partyjnych idoli, niech Pan się weźmie za coś konstruktywnego - może sport, spacer, wycieczka?”. To bezczelność najwyższej próby. Mateusz Partyka to sekretarz Koła Stowarzyszenia Nowa Generacja Młodych, aktywny Radny Młodzieżowej Rady Miasta, były przewodniczący samorządu uczniowskiego w SP nr 16 w Kosztowach, organizator wydarzeń w swoim liceum. Kilka dni temu odebrał tytułu „Osobowości Roku 2025” w kategorii Polityka, samorządność i społeczność lokalna w Mysłowicach w plebiscycie Dziennika Zachodniego.
Zarzucanie mu braku konstruktywnego działania to dowód na totalną ignorancję lub – co gorsza – celową manipulację. Mateusz od lat udowadnia, że zależy mu na tym mieście. Czy jedynym problemem jest to, że nie wpisuje się w oficjalną linię prezydenta Mysłowic?
Wciąganie młodego społecznika w brutalną, samorządową wojenkę jest po prostu podłe. Odmawianie mu prawa do samodzielnego myślenia i sugerowanie, że jest jedynie narzędziem w rękach „partyjnych idoli”, to policzek dla całej aktywnej młodzieży w Mysłowicach.
Każdy, kto zna Mateusza, wie, że to inteligentny, wrażliwy, uzdolniony i świadomy młody człowiek. Jeśli ceną za odwagę w wyrażaniu opinii ma być publiczne szkalowanie, to w jakim punkcie jako miasto się znaleźliśmy? Opamiętajcie się. Atakowanie młodzieży za to, że myśli, to szczyt nikczemności.
Poniżej publikujemy odpowiedź Mateusza Partyki na publikację portalu myslowice.net:
Szanowni Państwo, Drodzy Mieszkańcy,
Zazwyczaj staram się nie reagować na internetowe zaczepki, uznając, że praca na rzecz naszego miasta mówi sama za siebie. Jednak w obliczu publikacji, która pojawiła się na portalu Mysłowice.Net - przez wielu mieszkańców nazywanym już wprost i nie bez powodu „Mysłowice.hejt” - czuję, że muszę zabrać głos. Kiedy brakuje merytorycznych argumentów, w ruch idą personalne ataki, wyzwiska i grafiki w stylu najgorszej, komunistycznej propagandy, a wszystko to za zadanie jednego, ważnego pytania. W jednym z moich materiałów zwróciłem uwagę na fakt, że tegoroczne miejskie obchody Dnia Ziemi zostały zorganizowane na terenie prywatnego parku na Kosztowach. Zapytałem publicznie, dlaczego takie inicjatywy nie odbywają się w naszych publicznych, miejskich przestrzeniach, dlaczego nie ożywiamy Parku Zamkowego, Promenady czy Parku Słupna, które powinny być naturalnym miejscem edukacji ekologicznej.
Zamiast rzeczowej odpowiedzi ze strony miasta, doczekałem się paszkwilu pełnego jadu, w którym zarzuca mi się między innymi „bieganie z kamerą i szukanie sensacji”. Prawda jest jednak zupełnie inna i znacznie bardziej prozaiczna, co obnaża absurdalność tego ataku. Byłem tam z kamerą, ponieważ relacjonowałem to wydarzenie dla mieszkańców na łamach redakcji „Co Tydzień”. Moja obecność na miejscu była po prostu rzetelnym wykonywaniem dziennikarskich obowiązków i chęcią pokazania Wam, jak w rzeczywistości wygląda to wydarzenie. Jeśli dokumentowanie miejskich imprez i zadawanie pytań w imieniu mieszkańców redaktorzy tuby propagandowej prezydenta nazywają „szukaniem sensacji”, to wystawiają świadectwo wyłącznie sobie i swojemu rozumieniu wolności słowa.
Autorzy tekstu próbują mnie również zdyskredytować, wytykając mi mój młody wiek, używając określeń takich jak „polityczny podlotek” i z przekąsem sugerując, że podczas remontu mysłowickich parków byłem w szkole podstawowej. Owszem, mam 18 lat, niedawno ukończyłem Liceum i właśnie jestem w trakcie pisania matur, ale to, że jestem młody, nie odbiera mi prawa do troski o moje rodzinne miasto. Wręcz przeciwnie, to właśnie moje pokolenie będzie tu żyć przez kolejne dekady, dlatego mam pełne prawo patrzeć władzy na ręce, zadawać niewygodne pytania i oczekiwać transparentności.
Młodość to nie wada, to energia i świeże spojrzenie, którego w Mysłowicach bardzo dziś potrzeba, a którego ewidentnie brakuje osobom zlecającym takie hejterskie wpisy.
Nie zniżę się do poziomu rynsztokowego języka, którym operuje profil Mysłowice.Net, nie będę odpowiadał na złośliwości uderzające w innych radnych, ani komentował sztucznie wygenerowanych, karykaturalnych grafik. Ten tekst mówi sam za siebie, pokazując jedynie bezsilność, brak klasy i to, jak bardzo niewygodna dla niektórych jest jakakolwiek, nawet najbardziej merytoryczna krytyka.
Dziękuję za wszystkie słowa wsparcia, które od Was na co dzień otrzymuję i zapewniam Was, że żaden anonimowy artykuł i żadna próba zastraszania nie zniechęcą mnie do działania. Nadal będę patrzył, pytał, nagrywał i walczył o to, by Mysłowice były miastem otwartym, przyjaznym i zarządzanym z klasą, a nie przez pryzmat ataków na inaczej myślących.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze