Stworzenie robotów, które przypominają człowieka lub dobrze znane nam zwierzęta to cel inżynierów od lat. Ich długotrwałe wysiłki przyniosły różnorodne efekty, chociażby w postaci osobliwego Thermonatora - amerykańskiego psa-robota. Co wiemy o psach-robotach zza oceanu i czemu budzą aż tak duże kontrowersje?
Amerykańskie psy-roboty uwagę szerszej publiczności przykuwają ze względu na „kreatywność” swoich twórców. Dlaczego tak jest? W ostatnich latach najpopularniejsze robo-psy zza oceanu zostały wyposażone w… niebezpieczne bronie.
Wszystko zaczęło się od wynalazku firmy Boston Dynamics, czyli kompaktowego robota Spot. Idea była słuszna, gdyż robo-psy miały np. pełnić funkcję psów przewodników dla osób niewidomych. Wynalazkiem zainteresowało się jednak wojsko, które dostrzegło potencjał w małym metalowym czworonogu.
Wojsko wykorzystało robo-psy już w 2018 roku. Pierwotnie służyły one jedynie do patrolowania terenu. Roboty były programowane do przemierzania wcześniej określonej trasy, a w razie potrzeby zdalną kontrolę nad ich ruchem mógł przejąć dedykowany operator.
Kilka lat później robo-psy znalazły już zastosowanie militarne. Za przykład może posłużyć konstrukcja firmy Ghost Robotics opracowana we współpracy ze SWORD International. Jest nią SPUR, czyli robo-pies wyposażony w karabin snajperski Creedmoor o kalibrze 6,5mm.
Ich sukces sprawił, że tym razem na podstawie robota Spot powstał amerykański pies-robot wyposażony w wyrzutnię pocisków przeciwpancernych. Takie psy miałyby świetnie sprawdzać się np. w trakcie walk na terenie zabudowanym, gdzie byłyby w stanie szybko neutralizować czołgi, czy pojazdy opancerzone.
Czytaj więcej: "Nie gryzie, ale zieje ogniem" - amerykański pies-robot
Jednym z najnowszych amerykańskich psów-robotów, które spotkały się z szerokim zainteresowaniem opinii publicznej jest Thermonator. Produkt amerykańskiej firmy Throwflame, która zbudowała go na podstawie robota Go1, chińskiego psa mocno inspirowanego Spotem od Boston Dynamics.

Groźno brzmiący „Thermonator” to amerykański pies-robot, który na grzbiecie nosi miotacz ognia o zasięgu 10 metrów wraz z celownikiem laserowym. Do jego zasilania wykorzystuje się benzynę lub mieszankę „bezołowiowej” i oleju napędowego, która wystarcza nawet na 45 minut ciągłego ognia. To nie wszystko. Robota wyposażono w specjalny system omijania przeszkód, dzięki któremu może się samodzielne poruszać. Ponadto użytkownik może nim sterować zdalnie z użyciem technologii Bluetooth.
Co jest tak kontrowersyjnego w Thermonatorze? Uwagę ogółu przykuł fakt, iż robot jest dostępny w otwartej sprzedaży w aż 48 stanach USA. Wszystko dzięki temu, że w tylu jednostkach administracyjnych nie ma praw, które traktują miotacze ognia jako bronie. Do tego robot dostępny jest we względnie niskiej cenie. Podczas premiery Thermonatora można było kupić za dokładnie 9 420 dolarów amerykańskich. Oczywiście temat błyskawicznie przykuł uwagę internautów, którzy szukali różnych zastosowań dla Thermonatora.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze