Reklama

Absolutoryjne zabawy

Nie miał, albo miał rzadko, więc nie ma się co dziwić, że mu zależy, choć wstydzi się o tym powiedzieć na głos.

Mowa o absolutorium dla prezydenta Mysłowic, czyli coroczną ocenę jego wykonania budżetu. Kiedyś absolutorium było jedyną taką oceną, od jakiegoś czasu funkcjonuje również inna: wotum zaufania.

Pierwsza – z założenia – ma być oceną merytoryczną, druga – polityczną. Tak było w ubiegłym roku, gdy zaraz na początku nowej kadencji, nowa Komisja Rewizyjna przygotowała wniosek o nieudzielenie absolutorium. Rada go nie przyjęła, więc prezydent ani nie dostał absolutorium, ani nie - nie dostał, jak dziwnie by to nie brzmiało. Dostał za to wotum zaufania od swojej dwunastki radnych.

Reklama

W tym roku sytuacja wygląda nieco inaczej, bo… Regionalna Izba Obrachunkowa pozytywnie oceniła to, jak Dariusz Wójtowicz i jego świta radzili sobie z ubiegłorocznym budżetem.

Jest to decyzja o tyle zaskakująca, że przecież w 2024 roku mieliśmy funkcjonować na budżecie skonstruowanym przez RIO. Ten budżet został potem wielokrotnie zmieniony, głównie głosami radnych rządzącej koalicji. Już na wstępie przecież przesunęli oni zabezpieczone 35 mln zł (remont Armii Krajowej) na inne cele, pod remonty zaciągnęli tyleż obligacji. W drugiej połowie roku zaś, jako jedyne miasto w województwie, już w sierpniu administracja Wójtowicza przestała opłacać składki ZUS na skalę praktycznie całego miasta. I o ile pod koniec roku, jeszcze innym, jednostkowe to były przypadki, miastom zdarzyło się nie robić w terminie przelewów do ZUS, to były to zdarzenia epizodyczne. Mysłowickie niepłacenie miało za to charakter systemowy - od sierpnia do grudnia, praktycznie za wszystkie miejskie jednostki.

Reklama

To są przynajmniej dwa argumenty, bez wgłębiania się w zawiłości budżetu, liczne przesunięcia wte i wewte, by prezydentowi absolutorium nie dać.

Przewodniczący Komisji Rewizyjnej – Piotr Styczeń, przygotował wniosek o udzielenie absolutorium.

Czy on mógłby zostać przyjęty? Raczej nie. Z prostej, matematycznej przyczyny. Rewizyjna liczy 8 członków - równo po połowie reprezentujących rządzącą koalicję i nas, opozycję. W głosowaniu – biorąc pod uwagę powyższe argumenty – byłby zapewne remis, czyli... komisja nie przygotowałaby odpowiedniego wniosku. A musi – albo o udzielenie, albo o nieudzielenie absolutorium.

Reklama

Rządzący mają w ostatnich miesiącach sporo czasu i miejsca na różne polityczne gry i zabawy. Kilka tygodni temu przecież, odwołali reprezentującego największy klub radnych – Antoniego Zazakownego w funkcji wiceprzewodniczącego Rady Miasta Mysłowice.

Teraz wpadli na inny pomysł. Na ostatniej prostej przed przygotowaniem wniosku absolutoryjnego (będzie rozpatrywany na czerwcowej sesji), postanowili zapewnić sobie, korzystając ze swej minimalnej większości w radzie miasta, przewagę w Komisji Rewizyjnej.

Reklama

Po roku kadencji, za miejskie kontrole postanowił „zabrać się” radny Grzegorz Sałata. Tak przynajmniej uzasadnił swój wniosek o dołączenie go do naszego grona – zainteresowaniem obszarami pracy komisji.

Jego prawo, bo też mysłowicki zwyczaj polityczny nie ogranicza radnych w komisyjnych aktywnościach. Miejskie prawo lokalne narzuca jedynie minimum: każdy rajca musi pracować minimum w dwóch komisjach. Ale może w czterech albo we wszystkich.

Polityczny zwyczaj i tradycja Mysłowic sprawiała, że takim zainteresowaniom nigdy, albo prawie nigdy nie sprzeciwiali się inni radni. Do teraz. Klub KO, w odpowiedzi, by zachować rewizyjną równowagę, zgłosił kandydaturę radnego Wiesława Tomanka.

Reklama

Ale koalicja WdM-PiS nie pozwoliła na to. Wpuściła za to do rewizyjnej Sałatę, zyskując na kilka dni przed głosowaniem projektu wniosku absolutoryjnego przewagę w komisji 5:4, a więc dającej Wójtowiczowi gwarancję, że wyjdzie z niej wniosek o udzielenie absolutorium, a nie – jak rok temu – o nieudzielenie absolutorium.

Siedzieliśmy sobie więc w poniedziałek. Prawie wszyscy byli chwilę przed 15.45, czyli zaplanowaną godziną rozpoczęcia posiedzenia. Siedzieliśmy sobie i czekaliśmy, ale… nowo wybranego członka rewizyjnej nie uświadczyliśmy wizualnie. Zabrakło również jego klubowej koleżanki radnej Anny Kozłowskiej z PiS. Być może przedstawiciele mysłowickiego PiS, rozanieleni wynikami wyborów prezydenckich, zapomnieli, że ich podstawowym obowiązkiem jako radnych Mysłowic, jest praca w Radzie Miasta Mysłowice? Być może świętowali zbyt długo, albo czekali do rana na ostateczne wyniki prezydenckiej elekcji. Jak by nie było, nieistotne.

Reklama

Wniosek o udzielenie absolutorium przepadł więc w głosowaniu (przeciwko opowiedziało się czworo reprezentantów klubo Koalicji Obywatelskiej, w tym ja, za głosowali radni WdM).

Fanów i sympatyków rządów Dariusza Wójtowicza uspokajam. Absolutorium za 2024 roku pewno dostanie. Wniosek o jego udzielenie pewno z Komisji Rewizyjnej wyjdzie, bo już na czwartek, 5 czerwca, szef rewizyjnej zwołał kolejne posiedzenie. Jak sądzę, frekwencja będzie stuprocentowa, szczególnie ze strony rządzącej.

Nieobecnym pewno zostaną potrącone diety, ale mnie w sumie ta nieobecność nie dziwi, bo przecież w lutym, zamiast kontroli MZGK ważniejsze były ferie i wyjazdy, ale niech ten przypadek pokaże, jak bardzo patologiczne to zjawisko. Bo przecież… na tę samą sprawę musimy poświęcić kolejną godzinę, a w tym czasie… można by na przykład spróbować rozwiązać jakiś dotkliwy dla mieszkańców problem. Tylko po co, wszak nie o mieszkańców tu chodzi.

Reklama

Krzysztof Bąk

radny Mysłowic. Były dziennikarz Co Tydzień, Dziennika Zachodniego, TVS, TVP i Polsatu News oraz Wydarzeń.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/06/2025 18:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości