Reklama

11 rzeczy, których pewno nie wiecie, a powinniście wiedzieć o aferze z wywozem odpadów

13/03/2024 12:24

Państwo Czytelnicy najmilsi pewno widzieli plakaty, jakie w ostatnich dniach pojawiły się w Mysłowicach. Tak, te, z których można przeczytać, że zabierając doradcę, prezydent umożliwił „doradcy” realizację planu biznesowego.

Państwo mysłowiczanie kochani, pewno widzieli w social mediach, filmowe oświadczenie prezydenta, że to brudna kampania i atak polityczny.

Temat budzi emocje. Wiem to po liczbie komentarzy i udostępnień pod moim poprzednim felietonem na ten temat. Rozemocjonowanych można z grubsza można podzielić na trzy grupy.

Tych, którzy uważają Dariusza Wójtowicza za zbawcę Mysłowic, człowieka, który niczym Bruce Willis w każdej z wielu „Szklanych Pułapek” przedarł się przez las kul wysyłanych z pistoletów wrogów, by uratować tego, kogo miał wedle scenariusza uratować. W tej optyce mówienie prawdy o niejasnościach i nieprawidłowościach przy wywozie, jest rzucaniem kalumnii, sianiem nienawiści i walką polityczną z – jako się rzekło – zbawcą Mysłowic.

Reklama

Druga grupa, to ci, którzy uważają, że śmieci to wał stulecia w naszym pięknym mieście, że winni tej grandy z utylizacją polegającą na porzuceniu toksycznych beczek gdzie indziej, powinni odpowiedzieć karnie.

Trzecia grupa to ci, którzy o aferze albo nie słyszeli, albo słyszeli, ale nie znają szczegółów.

Ja, determinowany przez ponad 20 lat dziennikarskiej kariery i 20 lat tropienia samorządowych patologii, układów i niesprawiedliwości, ale także przez dwie dekady informowania opinii publicznej o rozmaitych wydarzeniach, a w tym informowaniu kierowaniu się przede wszystkim uczciwością, rzetelnością i etyką dziennikarską, należę do grona tych, którzy zbierają informację, weryfikują je i nie boją się podzielić swoją wiedzą.

Reklama

Wszystkim, niezależnie od poczucia przynależności do którejś z tych grup, ślę tę wyliczankę.

To jedenastka najlepszych hitów toksycznej afery ,o których mysłowiczanie albo nie wiedzą, albo nie słyszeli, a – moim zdaniem – wiedzieć lub słyszeć powinni.

1. Darek Wójtowic zna dobrze trzy, jeżeli nie cztery osoby zamieszane w wywóz odpadów śmieci. Tak wynika z zeznań złożonych agentom Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Pierwsza i najważniejsza postać w tej aferze, to mężczyzna, pracujący w branży zagospodarowania odpadów. Z Wójtowiczem zna się od wielu lat. To on, jako pierwszy, złożył miastu bardzo wysoką ofertę na wywóz odpadów. Jej wartość, 112 mln zł, jak twierdzi CBA zawyżyła ceny w kolejnym postępowaniu. Była punktem odniesienia. Dla porównania - inne firmy, rok później, wyceniały to zadania na 40-72 mln zł. Dużo mniej.

Reklama

2. Ten sam kumpel, pierwszy oferent, pojawia się później jako nieformalny doradca prezydenta Mysłowic. Wójtowicz powiedział CBA, że zna go od 25 lat. „Poprosiłem, by towarzyszył mi w charakterze doradcy" – powie później, jak donosi „Gazeta Wyborcza”, CBA Wójtowicz. To z nim Wójtowicz, na kilka miesięcy przed rozstrzygnięciem postępowania, pojechał do siedziby późniejszego zwycięzcy. Ów doradca jest powiązany z jeszcze jedną bohaterką tej afery. Ale o tym później.

3. W styczniu 2021 roku, na 3 miesiące przed decyzją, kto zajmie się odpadami z Mysłowic, Dariusz Wójtowicz ze swoim „doradcą” odwiedził siedzibę późniejszego zwycięzcy postępowania. Pojechał tam prywatnym samochodem. CBA doszło do wniosku, że Wójtowicz, zabierając „doradcę" na styczniowe spotkanie, umożliwił mu „realizację planu biznesowego polegającego na zaangażowaniu dwóch firm w projekt zagospodarowania odpadów niebezpiecznych z Mysłowic".

Reklama

4. Współtowarzysz tej podróży, nieformalny „doradca”, miał sugerować, że „jest w stanie pomóc poszukać podwykonawców". „To właśnie znajomy prezydenta zaproponował konsorcjum konkretnego podwykonawcę…” - podają dziennikarze. Później w siedzibie firmy w której pracował doszło do spotkania przedstawicieli zwycięskich firm z potencjalnym, przyszłym podwykonawcą.

5. Jedna z zaangażowanych w wywóz firm należała do partnerki „doradcy”. To druga osoba, z którą Wójtowicz się zna. Kobieta zeznała, że jest długoletnią znajomą prezydenta Mysłowic i spotyka się z nim również na niwie prywatnej.

Reklama

6. Jakby tego kolesiostwa było mało, to w obsługę sprawy został zaangażowany prawnik. Również znajomy Wójtowicza. Prezydent Mysłowic nakazał swoim podwładnym, by za jego usługi zapłacić 63 tys. zł. Urzędnicy mówili agentom, że daliby radę przeprowadzić to postępowanie bez niego.

7. Urzędnicy chcieli przetargu, ale Wójtowicz i polecony przez niego prawnik proponowali dialog konkurencyjny, w którym wystartowała jedna firma. Sensem dialogu jest porównanie kilku ofert. Tu oferta była jedna. Urzędnicy próbowali obniżyć cenę i negocjować ale konsorcjum składające ofertę nie było tym zainteresowane.

Reklama

8. Ceny za wywóz odpadów z Mysłowic były prawie najwyższe w Polsce. CBA obliczyło, że gdyby nie łańcuch podwykonawców (w tym firma znajomej), to za wywóz odpadów zapłacilibyśmy o 37 mln zł mniej. CBA wskazało, że szczegóły współpracy z podwykonawcami ustalono, jeszcze zanim konsorcjum zostało zaproszone do złożenia oferty.

9. CBA twierdzi, że firma partnerki i kumpeli Wójtowicza chciała zarobić na wywozie odpadów 8 mln zł. Podobnie druga firma zaangażowana w wywóz.

10. Znacznej części odpadów nie unieszkodliwiono a porzucono w Rojkowie w mazowieckim. Dlatego prokuratura już dawno wszczęła śledztwo. Podejrzewa oszustwa na szkodę miasta. Bada, czy firmy, które dostały zlecenie miały w ogóle możliwość poradzenia sobie z utylizacją odpadów

Reklama

11. Mimo że protokół CBA przeleżał długo w szufladzie, to prokuratorzy rozszerzyli swoje śledztwo. Sprawdzają, czy „osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi gminy” nie dopełnili swoich obowiązków przy udzielaniu i rozliczaniu zamówienia na usunięcie i zagospodarowanie odpadów niebezpiecznych. Niedopełnienie miałoby polegać właśnie na zorganizowaniu dialogu konkurencyjnego a nie przetargu. Szkoda miałaby wynieść 14,63 mln zł, czyli tyle ile z miejskiej kasy, z pieniędzy nas wszystkich włożono w tę zabawę w wywóz.

Moją wyliczankę oparłem na ustaleniach dziennikarzy Gazety Wyborczej i TVN24. Jestem dziennikarzem. Ufam kolegom po fachu i wierzę im o wiele bardziej niż walczącym o reelekcję prezydentom miast.

Reklama

Krzysztof Bąk

mysłowiczanin, były dziennikarz śląskich i ogólnopolskich mediów

wieloletni reporter Polsat News i śląski korespondent Wydarzeń

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 14/03/2024 12:08
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gerard - niezalogowany 2024-03-13 14:20:50

    12. Odpowiedzialnymi za przywóz i składowanie tej gigantycznej ilości niebezpiecznych odpadów w Mysłowicach są EDWARD LASOK i ANDRZEJ HOLECKI, którzy wydawali właściwe decyzje administracyjne w tej sprawie. Podlegli im pracownicy nigdy nie sprawdzili i nie skontrolowali co na tej działce jest gromadzone. Ww nigdy nie ponieśli za to żadnej odpowiedzialności. Pan Andrzej już dawno z miasta uciekł, teraz Pan Edward nawet do Rady Miasta nie kandyduje, bo podobno już jest zmęczony. Ciekawe... Należy to podkreślać na każdym kroku, to nie Wójtowicz odpowiada za to, że ten syf był akurat tutaj składowany. Zawsze podejmując ten temat należy od tego zacząć.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • pytam - niezalogowany 2024-03-13 16:39:42

    Czy te decyzje były niezgodne z ówczesnymi przepisami prawa?

    • Zgłoś wpis
  • SZu - niezalogowany 2024-03-13 17:11:05

    To nie jedyna afera odpadowa w Mysłowicach. Dobrze, że są wbory to choć troszkę się o tym mówi. Może jakieś kalendarium aferowe? Jest tego mnóstwo. I pamiętajcie: prezydent sam by nic nie zrobił jakby nie radni. Są materiały z sesji RM na temat odpadów. Zjadanie z dziubka jeden drugiemu a ludzie od początku mówili, że będzie z tego afera bo się dziwacznie zachowują.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości