Reklama

Za twoim przewodem… „drogie” Zabrze

24/11/2024 10:30

Już za chwilę sesja budżetowa na 2025 rok. Radni będą musieli zdecydować, czy przyjmą propozycje starej – nowej ekipy rządzącej w mieście? Układ w radzie każe sądzić, że tak się stanie. Przecież wielu radnych w składzie klubów WdM – PiS korzysta z intratnych miejskich posad, a są jeszcze tacy, którzy tylko czekają na okazję do zatrudnienia. Nie będą więc robić prezydentowi pod górkę.

Jednakowoż „klepnięcie” Wójtowiczowi projektu budżetu na przyszły rok napawa mnie sporymi obawami. Kilkuletnie nawyki do niedoszacowywania wydatków i przeszacowywania dochodów są coraz bardziej dotkliwe. Dowodem jest tegoroczny budżet. Już w czerwcu tego roku zabrakło bowiem na podstawowe wydatki, a we wrześniu, by zapłacić wynagrodzenia w gminie, skarbnik miasta zwiększyła dochody w budżecie na podstawie „spodziewanych” wpływów z rządowych podatków PiT i CiT, mimo iż nie miała jeszcze dokumentu w tej sprawie. A i tak pieniędzy brakuje. 

Dobrze więc nie jest. Suma miejskich długów na dziś to ponad 300 milionów złotych. Poza tym – jak wyliczyli radni opozycji – braki w kasie do zamknięcia tego roku opiewają na ok. 100 milionów.

Reklama

Skąd aż tyle? Ponad 35 mln zł jest wynikiem przesunięcia zapłaty składek ZUS we wszystkich jednostkach gminnych z tego roku na przyszły. Do tego trzeba doliczyć składki za transport publiczny, które płacimy tylko w części, zwiększając dług w Metropolii do ponad 65 milionów. Do miejskiego zadłużenia dołożył się MPWiK. Przesunął i wydłużył kolejny raz spłaty kredytów z narodowych funduszy środowiskowych, co kosztowało gminę zwiększenie poręczeń na ponad 30 mln zł. Do zadłużenia trzeba dołożyć też ZOMM, którego zapłata za faktury z ostatnich dwóch miesięcy na jakieś 5 mln zł, przesunięta została na następny rok.

Wszystko to sporo ponad 100 mln złotych zadłużenia tylko z tego roku, z którym trzeba się liczyć. A szacunek zrobiony jest tylko z grubsza, bo nikt nie wie, ile mamy innych zobowiązań, których skarbnik miasta nie zdradza, a wręcz twierdzi, że to nie długi, a uzgodnione przesunięcia terminów zapłaty z kontrahentami.

Reklama

Takie prowadzenie miasta, gdzie ukrywa się rzeczywiste wydatki i przeszacowuje dochody, może się skończyć tak, jak w Zabrzu. Właściwie to niewiele nam do zabrzańskiej katastrofy brakuje, odnosząc się do ilości mieszkańców. My mamy ich 71 tys., a Zabrze 158 tysięcy.

Dlaczego do Zabrza? Wiecie pewnie, że tam nowa prezydent miasta Agnieszka Rupniewska pokazała niemal całej Polsce, jakim bankrutem jest Zabrze. 800 milionów zadłużenia to ponad 60 procent budżetowych dochodów miasta. Oczywiście chodzi tu o zadłużenie z wszystkich tytułów. Do zamknięcia tego roku i uregulowania najpilniejszych wydatków – jak twierdzi nowa prezydent – potrzebne jest 200 milionów złotych. Jak czytam w mediach, co w Zabrzu doprowadziło do bankructwa, to mam wrażenie, że piszą o Mysłowicach.

Reklama

Była prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik świetnie lansowała się w mediach nie żałując na promocję, na miejskie imprezy oraz inwestycje, na które miasta nie było stać. Doskonałym przykładem jest budowa stadionu sportowego za 280 mln zł. Wszystko, by sprawić wrażenie, że miasto jest miodem i mlekiem płynące. Tymczasem, jak czytam w mediach o niedoszacowanych wydatkach i przeszacowanych dochodach, jako sposobu na zamykanie kolejnych budżetów Zabrza, to wypisz, wymaluj rządy naszego Wójtowicza i jego prezydenckich kumpli oraz skarbnik miasta, która od lat stosuje „kreatywne budżetowanie”.

No, ale cóż, rządy naszych miast, to niemal kalka zarządzania naszym państwem przez PiS, z którego rządów tak Mańka-Szulik, jak i Wójtowicz bezmyślnie czerpali.

Reklama

Tymczasem zmiana władzy ujawniła rzeczywisty stan nie tylko Zabrza, ale i całego kraju. Co ujawni u nas? Zobaczymy. Pokłosiem tak sprawowanych rządów w naszym państwie jest nieprzyjęcie rozliczenia kampanii wyborczej PiS-u przez Państwową Komisję Wyborczą, która pozbawiła partię Kaczyńskiego co najmniej 75 milionów. By zdobyć kasę na prezydenckie wybory, grupa rządząca partią zwróciła się do swoich członków i sympatyków o dobrowolne wpłaty na partyjne konto. 

Myślę sobie, a może w Mysłowicach Wójtowicz i jego pisowscy koledzy pójdą w ślady swoich pryncypałów i też poproszą mieszkańców o uczynienie darowizny na pokrycie budżetowych dziur? Korzyści z tego może być całkiem sporo. Darmowa kasa zawsze się przyda. Ile by jej nie było!

Reklama

A swoją drogą, ciekawa jestem, ilu takich chętnych chciałoby się podzielić swoją prywatną kasą, by uratować Wójtowicza i jego świtę?

Co daję pod rozwagę.

Grażyna Haska

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/11/2024 22:35
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Nikol - niezalogowany 2024-11-24 11:43:28

    Urszula??????

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Balbina - niezalogowany 2024-11-24 13:40:57

    nie Urszula idioto

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    etnograf - niezalogowany 2024-11-24 16:14:42

    Agnieszka ona nie wiedziała że Zabrze jest aż tak zadłużone.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości