W Parku Zamkowym, w związku z trwającym remontem, jest prowadzona wycinka drzew. Niektórzy mieszkańcy mówią o rzezi, urząd miasta wydał w tej sprawie komunikat.
Rewitalizacja parku wiąże się z usunięciem kilkuset drzew. W zamian miasto jest zobowiązane do wykonania nasadzeń zastępczych. Młode drzewka mają zrekompensować brak wyciętych drzew. Wśród nich są drzewa chore i takie, które kolidują z planowanym boiskiem, czy ścieżkami dla pieszych i rowerzystów.

W mediach społecznościowych trwa dyskusja na temat zasadności wycinki. Padają takie słowa jak rzeź, obawy o to, czy park nie straci swojego dotychczasowego charakteru, pytania czy młode drzewka i dobrane do nasadzeń gatunki faktycznie zrekompensują stratę wyciętych, dużych drzew.

Komunikat w sprawie wycinki wydał Urząd Miasta Mysłowice. - Usunięcie części drzew w Parku Zamkowym związana jest z budową nowych alei spacerowych, ciągów pieszo rowerowych, instalacji wodnej i energetycznej, kompleksu boisk wielofunkcyjnych, placu zabaw, strefy aktywnego wypoczynku oraz skate parku. To zaplanowane działania inwestycyjne, o których poinformowane są służby Urzędu Miasta Mysłowice oraz Śląski Urząd Marszałkowski – informują urzędnicy. Na nowe nasadzenia miasto zabezpieczyło środki w miejskim budżecie. - Oprócz tego w ramach inwestycji, dodatkowo zostanie stworzona zielona strefa zmysłów, co spowoduje kolejne nasadzenia, zarówno drzew jak i roślin wielu gatunków – dodaje urząd i zaznacza, że wszystkie działania w Parku Zamkowym prowadzone są pod nadzorem konserwatora zabytków oraz doświadczonego dendrologa.
Efekty wszystkich prac będzie można ocenić po zakończeniu remontu, które jest zaplanowane na jesień.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To alejek nie da się poprowadzić pośród istniejącego drzewostanu? Czy alejki muszą być liniami prostymi i musimy usuwać drzewa bo stoją nam na drodze? Dlaczego tylko wycinka jest jedyną rozważaną opcją, a nie jedynie wymiana 1-1 istniejących lecz chorych egzemplarzy? Chyba urzędnicy nie patrzą na klimat a na siłę chcą pokazać że zrealizują swoje koncepcje. Smutne....
Niektóre z tych zgilotynowanych drzew rosły wiele lat, stanowiły o charakterze tego miejsca. Wszystkie nowe projekty sa na jedno kopyto- wycinka starych pięknych, naturalnych w swym pięknie drzew na ich miejsce gęste nasadzenie kijów lub dziwolągów w donicach, które się przyjmą albo nie. Między nimi kamienne pustynne ścieżki, po których sie nie chce nawet spacerować w upalne dni i obowiązkowo te ohydne elementy drewniane z Castoramy lub Obi. Na Górce Słupeckiej wszyscy garną się do cienia ocalałych drzew, na Promenadzie szuka się zacienionych ławek. Projekty nie mają służyć wyłacznie projektantom i zleceniodawcom, tylko ludziom. Decydują osoby pozbawione szerszej wizji i estetyki, bo to nie jest rewitalizacja terenów zielonych, tylko ich masakrowanie!
Ojoj :-)
W Mysłowicach jak widzą trochę drzew to od razu dostają nie powiem czego: albo idzie teren dla dewelopera a on betonowe blokowisko parkiem nazywa, albo idzie pod markety, stację benzynową, albo tak profilaktycznie się tnie co popadnie dla zasady. Inne miasta jakoś potrafią zadbać o zieleń, park wybudować nowy a u nas nawet staremu się nie popuści trzeba wszystko wyciąć jak leci. Jakaś tragedia. Planowanie w mieście od lat leży i kwiczy - oczywiście na betonie bo zieleń zdewastowana.
To alejek nie da się poprowadzić pośród istniejącego drzewostanu? Czy alejki muszą być liniami prostymi i musimy usuwać drzewa bo stoją nam na drodze? Dlaczego tylko wycinka jest jedyną rozważaną opcją, a nie jedynie wymiana 1-1 istniejących lecz chorych egzemplarzy? Chyba urzędnicy nie patrzą na klimat a na siłę chcą pokazać że zrealizują swoje koncepcje. Smutne....
Niektóre z tych zgilotynowanych drzew rosły wiele lat, stanowiły o charakterze tego miejsca. Wszystkie nowe projekty sa na jedno kopyto- wycinka starych pięknych, naturalnych w swym pięknie drzew na ich miejsce gęste nasadzenie kijów lub dziwolągów w donicach, które się przyjmą albo nie. Między nimi kamienne pustynne ścieżki, po których sie nie chce nawet spacerować w upalne dni i obowiązkowo te ohydne elementy drewniane z Castoramy lub Obi. Na Górce Słupeckiej wszyscy garną się do cienia ocalałych drzew, na Promenadzie szuka się zacienionych ławek. Projekty nie mają służyć wyłacznie projektantom i zleceniodawcom, tylko ludziom. Decydują osoby pozbawione szerszej wizji i estetyki, bo to nie jest rewitalizacja terenów zielonych, tylko ich masakrowanie!
Ojoj :-)