Reklama

Warszawa powinna brać przykład z Mysłowic jak traktować dziki

16/04/2026 07:04

Kiedy w stolicy trwa ożywiona dyskusja o etyce uśmiercania dzików w przestrzeni publicznej, z Mysłowic płynie zupełnie inny sygnał. Uratowanie jednego warchlaka stało się symbolem tego, że „można inaczej”. Post Roberta Maślaka wywołał lawinę komentarzy, w których internauci nie szczędzą gorzkich słów pod adresem warszawskich urzędników i chwalą postawę Straży Miejskiej Mysłowice.

Małe zwierzę, duży problem

Wszystko zaczęło się od interwencji mysłowickiej straży miejskiej. Funkcjonariusze nie przeszli obojętnie obok błąkającego się, bezbronnego warchlaka. Zdjęcie strażnika trzymającego malca na rękach udostępnił w mediach społecznościowych Robert Maślak – znany obrońca praw zwierząt, zoolog z Uniwersytetu Wrocławskiego i członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

„Małe zwierzę, ale duży problem ze względu na fatalne przepisy i brak dobrej woli” – podsumował krótko Robert Maślak, punktując systemowe trudności, z jakimi mierzą się osoby chcące ratować dziką zwierzynę.

Reklama

 

Internauci: „Panie Trzaskowski, można inaczej?”

Pod postem, który zebrał wiele polubień, zawrzało. Komentujący zestawili postawę mysłowickich służb z głośną sytuacją z Warszawy, gdzie Lasy Miejskie regularnie dokonują odłowu i uśmiercania dzików, tłumacząc to względami bezpieczeństwa.

W komentarzach czytamy:

Rafał Trzaskowski – można inaczej? Można!”,

W Warszawie takie maluchy zabijają Lasy Miejskie. Serdeczne podziękowania dla Ludzi przez duże L”,

Jacy ludzie są różni, niektórzy ratują, a niektórzy mordują, bo im wchodzą w kwiatki”,

Warszawa, bierz przykład!”.

Reklama

 

Mysłowice vs. Warszawa – zderzenie empatii z procedurą

Historia z Mysłowic pokazuje, że, kluczowy okazuje się „czynnik ludzki”. Podczas gdy w stolicy dziki są często traktowane jako zagrożenie podlegające eliminacji, w Mysłowicach wykazano się dobrą wolą, która uratowała życie bezbronnego stworzenia.

Mieszkańcy Warszawy, rozczarowani postawą swoich służb, przywołują też własne, bolesne doświadczenia. Jedna z internautek opisała bezskuteczną próbę ratowania psa przy trasie szybkiego ruchu, gdzie strażnicy miejscy mieli wykazać się całkowitym brakiem empatii i profesjonalizmu. Na tym tle mysłowiccy funkcjonariusze wyrastają na wzór do naśladowania w kwestii relacji człowiek–przyroda.

Reklama

 

Dlaczego to takie ważne?

Dzik w mieście przestał być egzotyką, a stał się elementem naszej codzienności. Jednak to, jak reagujemy na jego obecność – czy wyciągamy rękę z pomocą, czy naciskamy spust – definiuje nasze społeczeństwo. Mysłowice udowodniły, że nawet w gąszczu „fatalnych przepisów” jest miejsce na odruch serca.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/04/2026 16:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości