Reklama

Uowcorz. Poczet postaci, duchów i demonów występujących w podaniach i legendach

24/01/2026 11:15

W starych społecznościach, takich, które pamiętają dawne wieki, zawsze funkcjonował ktoś o nadzwyczajnych mocach. Otaczany był szacunkiem, ale sam stronił od ludzi. No, chyba że był potrzebny ludziom. Wtedy aktywnie włączał się w działania. Na Górnym Śląsku kogoś takiego nazywano uowcorzem.

Nie, niech was nie zmyli nazwa. Tu nie chodzi o pasterza, o osobę, która wypasa owieczki na łąkach, czy halach. Bo nazwa może rzeczywiście wskazywać na ten konkretny zawód. Tu jednak chodzi o człowieka, który ma nadzwyczajne zdolności lecznicze, ale także ma tą nadzwyczajną umiejętność łączenia się z duchami i przy ich pomocy rozpoznawania, jak rozwiązywać problemy chorób i zderzeń ludzi ze światem nadprzyrodzonym.

Tak, czasem oglądamy filmy podróżnicze o wyprawach do Amazonii, czy w ogromne dżungle środkowej Afryki. I tam pokazuje się nam społeczności, które nie przejmują się naszą cywilizacją, jej zdobyczami ani tym, co ona oferuje. Od setek pokoleń ci ludzie żyją po swojemu. Praktykują swoje obrzędy, kultywują swoje tradycje. Żyją po swojemu, jakby reszta świata nie istniała. Dla nas to egzotyczne. Ale ci ludzie mają swoich znachorów i kapłanów, którzy żyją na pograniczu świata ludzi i duchów, a dzięki temu mogą pomagać ludziom. Wydaje się to dla nas bardzo egzotyczne, tymczasem okazuje się, że nie trzeba było jechać aż do Amazonii, by się z kimś takim spotkać. Okazuje się, że także na Górnym Śląsku mamy także takie osoby, a przynajmniej jeszcze w I połowie XX wieku były. To oczywiście uowcorze.

Reklama

W różnych opracowaniach etnograficznych oraz zbiorach opowieści z ludowymi podaniami spotykałem nie jeden raz uowcorza. Wiedziałem, kim taka osoba jest i co robiła. Ale nigdy nie spotkałem się w opowieściach z taką postacią w naszej okolicy. Wiem, sam mam ze swoich przeżyć i wspomnień niewielki wgląd w przeszłość, gdyż moje pół wieku z drobnym okładem życia nie pozwala na zbyt wielkie wspomnienia przeszłości, ale przez lata moich zainteresowań rozmawiałem z wieloma starszymi ludźmi i to urodzonymi w różnych epokach. Byli tacy, którzy się urodzili jeszcze w XIX wieku, przed I wojną światową, w okresie międzywojennym, w czasie II wojny światowej i bezpośrednio po niej. Ale nigdy nie spotkałem się we wspomnieniach z uowcorzem. Być może źle pytałem, gdyż zazwyczaj dawniej pytałem o historię, a nie zagadnienia tradycji i kultury, a być może po doświadczeniach lat 70, kiedy zachłystywano się nowoczesnością, ludzie nie mieli odwagi przyznać się, że wierzą w moce kogoś takiego jak uowcorz. Nie, nie bali się jakiegoś więzienia czy stosu, ale bali się wyśmiania i ośmieszenia. I tak myślałem sobie na podstawie moich doświadczeń, że na terenach bardziej tradycyjnych uowcorze funkcjonowali, a u nas, bliżej miast nie. I bardzo się myliłem. Bo się okazało, że jednak...

Pewnego pięknego dnia wertowałem zbiór podań i bajek zebranych przez prof. D. Simonides i J. Ligonia. I tam znalazłem podanie, w którym występuje uowcorz. Nie dosyć, że piszą o takiej postaci, to jeszcze podanie zostało odnotowane w moich rodzinnych Kosztowach w latach 50. Zatem mamy czarno na białym, że także w naszych stronach uowcorze istnieli. Kim zatem byli?

Reklama

W każdej społeczności byli i obecnie są także ludzie, którzy mają nadzwyczajne zdolności dostrzegania rzeczy, które nie są oczywiste dla reszty. Widzą nadprzyrodzone siły, wyczuwają duchy, potrafią z nimi nawiązywać kontakty, mają możliwość przewidywać przyszłość dzięki nadzwyczajnej intuicji. To nie są jakieś fanaberie, taka jest rzeczywistość. Dziś takie zdolności wzbudzają raczej zdziwienie lub wyśmiewanie, ale kiedyś wzbudzały lęk i szacunek. Bo nie każdy taką zdolność miał i raczej ta zdolność była wyjątkiem niż regułą. dziś mówimy zabobony, gusła, ale kiedyś było to realnie postrzegane jako coś nadzwyczajnego.

I właśnie osobę o takich zdolnościach nazywano uowcorzem. Być może byli potomkami dawnych pogańskich kapłanów. Funkcja kapłańska różnych bogów się z biegiem czasu zatraciła, ale zdolności pozostały, przekazywane w genach z pokolenia na pokolenie. Wszak to jest zadziwiające, ale pewne zdolności można obserwować w obrębie konkretnych rodzin, jakby kiedyś ich przodkowie byli przez kogoś wybrani do jakiś nadzwyczajnych rzeczy.

Reklama

I nasi uowcorze tak właśnie mieli. Umieli wykorzystać intuicję, by przewidywać przyszłość, potrafili nawiązywać więzi i kontakty ze światem nadprzyrodzonym. Wzbudzali więc z powodu swoich nadprzyrodzonych zdolności lęk i szacunek. Zazwyczaj trzymali się na uboczu. Ich domy były na skraju wsi, gdyż nie chcieli swoją obecnością wzbudzać niepokoju w danej społeczności. Ale owszem, wobec ludzi mieli rolę służebną. Gdy ktoś rzucił mocny urok na człowieka, a zwykła zielorka nie potrafiła sobie z tym poradzić, odsyłano delikwenta do uowcorza. bo ten potrafił odczynić nawet najgorsze uroki. Potrafił wyrzucić ducha z człowieka opętanego, umiał, łącząc się z duchami, wyleczyć różne choroby i po takich konsultacjach doradzić w niejednej sprawie.

Uowcorz był tez miejscowym lekarzem- specjalistą. O ile zwykłe choroby potrafiła wyleczyć zielorka, o tyle trudniejsze przypadki kierowano do uowcorza. Bo ten miał też umiejętności lekarskie. Wiedział, kiedy i jak zbierać zioła oraz jak je stosować. Które zioła jako napary dobrze działały, które należały wdychać, a którymi robić okłady. A niektórymi ziołami okadzał chorego i jego dom, wymawiając różne starożytne zaklęcia i modlitwy. Często też kontaktował się ze światem duchów, by dowiedzieć się czegoś więcej o istocie choroby.

Reklama

Uowcorz był więc człowiekiem nadzwyczajnym i niezbędnym dla dawnych społeczności. Był dla niejednego ostatnią deską ratunku.

Dziś uowcorzy już nie ma. Przestaliśmy wierzyć w jego moce i zaczęliśmy wierzyć w moce wykształconych na uniwersytetach medycznych lekarzy. Chociaż obserwuję, że zawsze lepszymi lekarzami byli tacy, którzy mieli coś z uowcorzy. To się nazywa dar intuicji. Znam takich lekarzy, którzy przez telefon potrafią postawić idealną diagnozę i wyleczyć właściwie chorego, a są tacy, którzy tej intuicji nie mają i nie zawsze dobrze stawiają diagnozy. Czy to oznacza, że ci z intuicją mieli wśród przodków uowcorzy? Wcale się tego nie da wykluczyć. Ale, gdyby też posłuchać niejednej wypowiedzi zwykłych ludzi, można łatwo wysnuć wniosek, że nadzwyczajne geny, pozwalające dostrzec świat duchowy, czy przeczuć przyszłość, drzemią w niejednym współczesnym człowieku. W istocie uowcorze nie wymarli. Ich zdolności, ich talenty drzemią w niejednym człowieku. Prawdopodobnie to są ich potomkowie. Potomkowie uowcorzy, którzy żyją między nami, w naszych, podobno racjonalnych czasach.

Reklama

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/01/2026 11:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości