Głośno w ostatnim czasie zrobiło się o planach zwężania Alei Jerozolimskich w centrum Warszawy, chodnik ma się poszerzyć, pojawi się zieleń i drzewa, poszerzone zostaną ścieżki rowerowe, z dwóch pasów jeden będzie przeznaczony tylko dla komunikacji publicznej. Wzbudziło to niezadowolenie części mieszkańców stolicy. Czy słusznie? Czy podobnie może stać się kiedyś w Mysłowicach?
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski tłumaczy, że zmiany na rzecz wyprowadzenia ruchu samochodowego z centrum miasta to trend ogólnoświatowy. Takie działania rozpoczął już kilkanaście lat temu burmistrz Nowego Jorku Michael Bloomberg i miejski komisarz ds. transportu Janette Sadik-Khan. O ile na początku propozycje wywoływały sprzeciw mieszkańców, to kilka lat po zmianach polegających na zmniejszeniu ruchu samochodowego w centrum, rozwoju dróg rowerowych, czy przekształceniu parkingów w miejsca aktywności społecznej popiera je trzy czwarte mieszkańców.
Faktycznie zmiany dotykają większości dużych aglomeracji w różnych częściach świata. Zarządzający metropoliami chcą zachęcić mieszkańców do korzystania z komunikacji publicznej, wprowadzić w miastach więcej życia, na przykład poprzez zapewnienie miejsca na gastronomię na dworze. To także szansa na rozwój biznesu dla małych sklepów oraz rzemieślników, wedle badań więcej pieszych oznacza wzrost obrotów takich punktów nawet o 50 proc.
Nie bez znaczenia są także kwestie związane z zanieczyszczeniem powietrza spalinami, a także ociepleniem klimatu. Więcej zieleni to także bardziej przyjazne otoczenie dla mieszkańców, w upale temperatura chodników w cieniu drzew bywa niższa nawet o kilkanaście stopni.
Z kolei buspasy pozwalają szybciej się przemieszczać tym, którzy zmierzają do centrum. Protestujący uważają, że zmniejszenie ilości pasów dla samochodów spowoduje powiększenie korków, zaś zwolennicy zmian przekonują, że większość kierowców omijać będzie centra miast lub przesiądzie się do komunikacji zbiorowej, co zwiększy przepustowość, mimo mniejszej liczby pasów dla samochodów. O te buspasy cięgi od kierowców zbiera często prezydent naszego sąsiada z za miedzy, czyli z Sosnowca, mimo to konsekwentnie je buduje.
Jak odnieść tę sytuację do Mysłowic? Trwa u nas dyskusja na temat miejsc parkingowych w okolicach śródmieścia, a także na dużych osiedlach mieszkaniowych, gdzie mimo tego, że istnieje sporo parkingów, to wciąż dla samochodów jest zbyt ciasno. Z kolei więcej parkingów to więcej betonu i mniej zieleni, co także nie podoba się wielu mieszkańcom. Jednym z rozwiązań mogą być parkingi piętrowe. Wiele takich miejsc powstało choćby w pobliskich Tychach. Tymczasem na świecie kreuje się trend zmniejszania ilości samochodów w gospodarstwie domowym. Ludzie coraz częściej będą wybierać rowery i komunikację miejską.
Jeśli chodzi o Mysłowice, to wielu mieszkańców pracuje poza granicami miasta, stąd trudno wyobrazić sobie życie bez samochodu. Dojazd z pewnością ułatwia szybka, sprawna i tania komunikacja publiczna. Pomagają tu choćby centra przesiadkowe P+R (Park+Ride, parkuj i jedź) jakie powstały w Katowicach na Zawodziu, Ligocie, czy przy ulicy Sądowej.
Miasto ma być przyjazne dla wszystkich mieszkańców, bo przestrzeń publiczna należy do nas wszystkich. Zarówno dla tych którzy potrzebują samochodu na co dzień, by dojechać do pracy, na zakupy, zawieźć dzieci do szkoły czy przedszkola, ale i dla tych którym auto nie jest konieczne. Na początek starajmy się korzystać z samochodu na tyle rzadko na ile to potrzebne, bo zmiany w ruchu miejskim i tak będą następować, dlatego dobrze być na to gotowym.
Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Niech rodzice przestaną dowozić dzieci samochodami do szkół i przedszkoli
Centra przesiadkowe jedno kosztuje 60 mln zł ruch nikły kasa wywalona na darmo teraz żeby nie było że nikt z tego nie chce skorzystać wprowadzi się zakaz wjazdu do centrum . To nie jest rozwiazanir tylko nakazanie wbrew woli ludzi . Trzeba być naprawdę idiotą żeby zwerzać i tak zatłoczone ulice w mieście kosztem rowerzystów i pieszych a co będzie w zimie ?chyba komuś pomyliły się kraje .
Niech rodzice przestaną dowozić dzieci samochodami do szkół i przedszkoli
Centra przesiadkowe jedno kosztuje 60 mln zł ruch nikły kasa wywalona na darmo teraz żeby nie było że nikt z tego nie chce skorzystać wprowadzi się zakaz wjazdu do centrum . To nie jest rozwiazanir tylko nakazanie wbrew woli ludzi . Trzeba być naprawdę idiotą żeby zwerzać i tak zatłoczone ulice w mieście kosztem rowerzystów i pieszych a co będzie w zimie ?chyba komuś pomyliły się kraje .