Teren na Bończyku pomiędzy Szkołą Podstawowa nr 4 a wybiegiem dla psów został posprzątany w 2014 roku. Za wywóz zgromadzonych tam odpadów i wyrównanie terenu gmina zapłaciła wówczas 120 tys. złotych. Dziś miasto pozwoliło wywozić tam odpady pochodzące z remontowanych dróg. Mieszkańcy są zaniepokojeni i oburzeni.
Na teren mieszkańcy Bończyka mają swój pomysł. Zdecydowali, że za pieniądze z Mysłowickiego Budżetu Obywatelskiego powstanie tam park. Plany mieszkańców to jedno, a potrzeby urzędników miasta to drugie. Od kilku tygodni za przyzwoleniem miasta plac służy jako miejsce do składowania odpadów z remontowanych chodników i innych miejskich robót.

Od kilku tygodni firma budująca ścieżki rowerowe w ramach projektu Bike&Ride zwozi na oczyszczony już plac zerwany z dróg i chodników asfalt, ziemię i inne odpady związane z prowadzonymi robotami. Do „zagospodarowania” placu odpadami dokłada się też firma prowadząca rewitalizację Parku Zamkowego.

Bulwersująca decyzja miejskich urzędników i jej skutki była przedmiotem obrad komisji ostatniej Komisji Samorządności i Przestrzegania Prawa.
Mimo zapewnień miasta i wykonawcy, że po zakończeniu inwestycji teren zostanie przywrócony do pierwotnego stanu, mieszkańcy boją się, żeby nie powtórzyła się sytuacja sprzed kilka lat. - Był okres, w którym firma wykonywała roboty dla miasta, po zakończeniu prac kasę wzięła i zostawiła nam przed tą szkołą hałdę gruzu, asfaltu, śmieci. Po wielu latach starań mieszkańców, interwencji, miasto na własny koszt musiało wywieźć zebrany asfalt i grube pieniądze za utylizacje zapłacić – komentuje Zbigniew Zduniak, członek Rady Dzielnicy Bończyk-Tuwima.
Fot. Zbigniew Zduniak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Walka urzędników i prezydenta Wójtowicza z mieszkańcami Bończyka przybiera na sile. Tyle miejsc w mieście na odpady a ci zadecydowali żeby je gromadzić miedzy domami koło szkoły? Jest to teraz miejsce miejsce niebezpieczne dla dzieci, kotów i innych zwierzątek i za chwilę dojdzie do tragedii!. Kto na to zezwolił? Od lat urzędnicy walczą z mieszkańcami o likwidację resztek zieleni i przeznaczenie atrakcyjnych działek miejskich na zabudowę deweloperską w czym aktywnie pomagają niektórzy radni pacyfikując wszelkie inicjatywy mieszkańców zmierzające do zachowania resztek zieleni. Teraz próbują urzędnicy metodą faktów dokonanych działać. Resztkę terenu zielonego przedzielili ścieżką rowerową i tak wycięty kawałek najpierw totalnie zdegradują, a potem ogłoszą, że jest sukces! Działkę przejmie inwestor co wciśnie kolejne, gęste bloki i tak uporządkują co najpierw zdegradowali???! Jakoś ziemię i to skażoną z pod Quikparku dało się wozić na puste działki MPWiK-u, a na tego typu odpady najlepszym miejscem jest z trudem uporządkowany i to CZYNAMI SPOŁECZNYMI uporządkowany teren przy szkole podstawowej pomiędzy blokami i domami!
Przeciwko wnioskowi mieszkańców aby Planie Zagospodarowania Przestrzennego ten teren przeznaczyć na park osiedlowy głosowali między innymi radni: Sebastian Roncoszek , Wiesław Tomanek, Tomasz Papaj. Odrzucenie tego wniosku zarekomendował radnym prezydent Dariusz Wójtowicz pomimo tego, że wcześniej obiecywał mieszkańcom co innego. Pod wnioskiem podpisało się paruset mieszkańców i te głosy poszły do kosza. Rada Dzielnicy już dawno wydała dużo pieniędzy na opracowanie dokumentacji budowy Parku która też już powoli nadaje się do kosza. Leżą w szafie u prezydenta niezrealizowane, przegłosowane przez mieszkańców budżety obywatelskie na realizację kolejnych etapów parku w tym miejscu. Pamiętajcie ludzie przy wyborach kto i o kogo dba oraz kto z kim przeciwko komu trzyma.
WÓJTOWICZ WON Z MYSŁOWIC
Skoro już zdobyliśmy ostatnio sporo doświadczenie w pisaniu petycji i oprotestowywaniu niechcianych pomysłów Wójtowicza, to hasło Won Wójtowicz z Mysłowic z poprzedniego komentarza wprowadźmy e życie. Przy okazji pozbędziemy się niechcianych radnych, bo po udanym referendum odwołania prezydenta rada miasta jak dobrze kojarzę też zostaje rozwiązana. Macie mój głos ZA
Brawo
Władza boi się jedynie gniewu ludzi. Boga i prawa się widać nie boi.
Wysypiska odpadów bliżej ludzi! Jeszcze żeśmy sobie z wypiskami odpadów nie poradzili które za Lasoka powstały a już nowe rosną! To teren po byłym kąpielisku który miał być zachowany jako zieleń. Już ostatnio specom od planowania w mieście udało się wyrwać znaczną część terenu pod działeczki budowlane, a teraz ząbki ostrzą na resztę. Zwożenie odpadów z całego miasta w to miejsce to skandal za który powinien ktoś z urzędu z hukiem polecieć. Dobrze, że o tym piszecie! Ścieżka rowerowa też mogła by drzewa omijać a nie na krechę kosić co popadnie. Stromo i prosto czyli niebezpiecznie, a można było wyłagodzić spadek i drzewa uratować.
Pamiętam jak mieszkańcy Bończyka w czasie prezydentury Wójtowicza brali udział w opracowywaniu planów zagospodarowania przestrzennego dla dzielnicy. Brali udział czynny, zgłaszali wnioski, uwagi, na dyskusję o planach do Urzędu Miasta przyszło ze sto osób co chyba było rekordem, złożyli ponad 150 uwag, pod niektórymi podpisało się kilka set osób, przychodzili tłumnie na komisje debatujące o planie. Mieszkańcy wskazywali że tworzone plany są pod deweloperów i wprowadzą niekorzystne dla nich zmiany pogarszające znacznie warunki życia, zlikwidują resztki zielni i wciskające koleje bloki. Ile Prezydent Mysłowic Dariusz Wójtowicz uwzględnił uwag mieszkańców? Żadnej! Potem oburzeni radni podejściem prezydenta i sposobem dyskusji urzędników z mieszkańcami odrzucili sposób rozpatrzenia uwag przez Wójtowicza i nakazali żeby je uwzględnił. Co ciekawe o to samo wnosił do radnych Wójtowicz mówiąc, że nie można lekceważyć głosu tylu mieszkańców. Taka paranoja bo wniósł coś pod głosowanie a był przeciw. Pomysł na rok poszedł do szuflady i ponownie w niezmienionej wersji trafiły pod głosowanie radnych. Teraz już tylko 6 radnych poparło mieszkańców a reszta w cudowny sposób zmieniła zdanie i zagłosowała dokładnie odwrotnie niż rok wcześniej. Cudowna zmiana poglądów radnych na poglądy prezydenta z którymi sam się jeszcze rok wcześniej nie zgadzał! Co ciekawe orędownikiem takiego załatwienia sprawy był kreujący się na przeciwnika Wójtowicza przewodniczący Rady Miasta Tomasz Papaj. Żaden radny cudownej zmiany poglądów nigdy nie wytłumaczył, a szczególnie żaden radny wybrany z dzielnicy! Wielu potulnie zagłosowało na to samo co rok wcześniej ich oburzało, wymazali to z pamięci. W Mysłowicach wola mieszkańców się nie liczy, chyba że idą wybory to wtedy się obiecuje wszystko i wszystkim. Sprawa planów jest z gatunku "sprawy dla reportera" bo ponownie po roku te same plany trafiły na sesję tylnymi drzwiami czyli prezydent zgłosił je pod głosowanie po opublikowaniu porządku obrad żeby mieszkańcy nie wiedzieli że będą głosowane. Pewnie przypadek, jak również wzorowa współpraca prezydenta, przewodniczącego rady miasta, szefa komisji Łukaszka i większości radnych wbrew woli mieszkańców- w tym radnych z dzielnicy! To co się dzieje to kolejne etapy planu obrzydzenia terenu i wciśnięcia kolejnej zabudowy!
Walka urzędników i prezydenta Wójtowicza z mieszkańcami Bończyka przybiera na sile. Tyle miejsc w mieście na odpady a ci zadecydowali żeby je gromadzić miedzy domami koło szkoły? Jest to teraz miejsce miejsce niebezpieczne dla dzieci, kotów i innych zwierzątek i za chwilę dojdzie do tragedii!. Kto na to zezwolił? Od lat urzędnicy walczą z mieszkańcami o likwidację resztek zieleni i przeznaczenie atrakcyjnych działek miejskich na zabudowę deweloperską w czym aktywnie pomagają niektórzy radni pacyfikując wszelkie inicjatywy mieszkańców zmierzające do zachowania resztek zieleni. Teraz próbują urzędnicy metodą faktów dokonanych działać. Resztkę terenu zielonego przedzielili ścieżką rowerową i tak wycięty kawałek najpierw totalnie zdegradują, a potem ogłoszą, że jest sukces! Działkę przejmie inwestor co wciśnie kolejne, gęste bloki i tak uporządkują co najpierw zdegradowali???! Jakoś ziemię i to skażoną z pod Quikparku dało się wozić na puste działki MPWiK-u, a na tego typu odpady najlepszym miejscem jest z trudem uporządkowany i to CZYNAMI SPOŁECZNYMI uporządkowany teren przy szkole podstawowej pomiędzy blokami i domami!
Przeciwko wnioskowi mieszkańców aby Planie Zagospodarowania Przestrzennego ten teren przeznaczyć na park osiedlowy głosowali między innymi radni: Sebastian Roncoszek , Wiesław Tomanek, Tomasz Papaj. Odrzucenie tego wniosku zarekomendował radnym prezydent Dariusz Wójtowicz pomimo tego, że wcześniej obiecywał mieszkańcom co innego. Pod wnioskiem podpisało się paruset mieszkańców i te głosy poszły do kosza. Rada Dzielnicy już dawno wydała dużo pieniędzy na opracowanie dokumentacji budowy Parku która też już powoli nadaje się do kosza. Leżą w szafie u prezydenta niezrealizowane, przegłosowane przez mieszkańców budżety obywatelskie na realizację kolejnych etapów parku w tym miejscu. Pamiętajcie ludzie przy wyborach kto i o kogo dba oraz kto z kim przeciwko komu trzyma.
WÓJTOWICZ WON Z MYSŁOWIC