Reklama

Szykuje się gruba podwyżka dla prezydentów?

02/08/2021 10:00

Wyższe wynagrodzenia dla włodarzy miast to senacki projekt zmian ustawowych w zakresie podwyższenia wynagrodzeń dla wybieralnych członków samorządów czyli głównie: wójtów, burmistrzów i prezydentów.

Zgodnie z projektem, najbardziej w górę poszłyby wynagrodzenia zasadnicze. Wg. propozycji aż do wysokości 2,5-krotności średniego wynagrodzenia wypłaconego w województwie. W śląskim licząc średnią pensją wypłaconą w 2019 r. byłoby to 12,3 tys. zł miesięcznie. Poza tym płacony dziś dodatek funkcyjny i specjalny nadal wchodziłby w skład prezydenckiej pensji. Od podwyższonego wynagrodzenia zasadniczego byłoby to już odpowiednio: 4 oraz 5,4 tys. zł miesięcznie. W całości więc, w miejsce niemal 10 tys. zł. które otrzymuje dziś nasz włodarz miasta, byłaby to kwota prawie 22 tys. zł. Byłby jeszcze bonus. Roczna premia za wykonanie zadań ustalonych przez radę miasta. W zależności od wielkości gminy – w wysokości od 1-6 miesięcznych pensji zasadniczych. Razem nowe wynagrodzenia mogłoby wynieść od 24 do ponad 33 tys. zł miesięcznie.

Można by powiedzieć dużo, albo też nareszcie. Jakie zdania na temat podwyżek reprezentowali zaproszeni do studia – do ostatniego odcinka pogramu „Optyka Polityka” emitowanego na antenie TVP3 - samorządowcy Tomasz Papaj przewodniczący mysłowickiej RM i Arkadiusz Chęciński- prezydent Sosnowaca?

Reklama

Wprowadzenie zapowiadanych zmian mogłoby przynieść samorządom dwie istotne korzyści. Zdecydowanie wyższe wynagrodzenia mogą sprawić, że wreszcie stanowiska te zaczną być atrakcyjne dla menagerów i ambitnych, wykształconych osób, których doświadczenie na przykład w gospodarce mogłoby realnie przełożyć się na rozwój gmin. Stosunkowo niskie zarobki wójtów, burmistrzów czy prezydentów sprawiają, że często funkcje te sprawują po prostu przeciętni politycy bez odpowiedniego przygotowania i predyspozycji do zarządzania samorządami. Podniesienie pensji prawdopodobnie ukróciłoby także szkodliwą dla samorządów praktykę, jaką jest podejmowanie przez włodarzy pełnienia funkcji członków w radach nadzorczych różnych spółek.

Zasadniczym powodem tej aktywności jest chęć dorobienia do marnych prezydenckich pensji często kosztem czasu pracy w gminie. Jakie dokładnie zmiany przewiduje projekt podnoszenia pensji samorządowców zatrudnionych na podstawie wyboru?

Reklama

Prezydent miałby dostać 2,5-krotność średniej wypłaty w województwie

Głównym założeniem projektu zmian jest uzależnienie pensji pracowników samorządowych zatrudnionych na podstawie wyboru od przeciętnego wynagrodzenia w województwie. Na chwilę obecną wynagrodzenie zasadnicze jest uzależnione od decyzji administracji rządowej, która określa kwotowo ich minimalny i maksymalny poziom. Wnioskodawcy proponują nowy przelicznik - 2,5-krotność przeciętnego wynagrodzenia w województwie. Wyjątkiem jest tutaj woj. mazowieckie, gdzie przelicznik miałby wynosić 2,2-krotność, ze względu na zawyżanie zarobków przez Warszawę.

Rola radnych ukrócona

Kolejną zmianą byłaby gwarancja wynagrodzenia zasadniczego, co uniemożliwiłoby radom miasta jego obniżanie. W ich decyzji pozostawałaby jednak kwestia dodatku specjalnego oraz nagrody rocznej, czyli kolejnego nowego elementu wynagrodzenia samorządowców. Pensje wójtów, burmistrzów i prezydentów różnicowałby także dodatek funkcyjny, ustalany na podstawie wielkości zarządzanej gminy. Jego wysokość wahałaby się od 5% do 50%. 

Reklama

Jak do proponowanych zmian odnieśli się w programie radny Tomasz Papaj oraz prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński?

Dorabiają w radach nadzorczych

Jak stwierdził Przewodniczący Rady Miasta Mysłowice, zmiany te są potrzebne, ponieważ podwyżki w sferze budżetowej były przez wiele lat zamrożone na jednym poziomie, podczas gdy warunki na rynku ulegały zmianie. 

"Te wynagrodzenia od dłuższego czasu nie były urealniane i widzimy też pewne konsekwencje tego - prezydenci, wójtowie, burmistrzowie zarabiają mniej, niż osoby im podległe (...). To powoduje (...), że prezydenci mają później możliwość zatrudnienia się jako członkowie rad nadzorczych w innych spółkach, poza miastem i takie praktyki są czynione. Nie chcę oceniać, czy tak powinno być, bo każdy może robić różne rzeczy, (...) jeżeli to nie jest w sprzeczności z wykonywaniem mandatu z wyboru" - skomentował Tomasz Papaj.

Reklama

Dla zilustrowania Tomasz Papaj podał przykład z własnego podwórka. 

"W Mysłowicach dla przykładu prezydent Dariusz Wójtowicz na początku kadencji wnioskował o obniżenie jeszcze dodatkowo dla siebie wynagrodzenia. Ja uznałem to za czysto pijarowy ruch i o tym powiedziałem, dlatego że za dobrą pracę powinno być godne wynagrodzenie i byłem chyba jedynym przeciwnym obniżeniu wynagrodzenia pana prezydenta Dariusza Wójtowicza, bo uważam, że  to wynagrodzenie powinno być odpowiednie do zakresu obowiązków. Ale skończyło się to tym, że prezydent już od roku jest w radzie nadzorczej w innej spółce np. gminnej , co prawo dopuszcza, aczkolwiek pytanie czy to dobrze wpływa zarządzanie miastem - to jest inna sprawa" - przypomniał przewodniczący rady

Reklama

Jak podkreślał przewodniczący mysłowickiej rady, wynagrodzenie powinno odzwierciedlać efekty pracy prezydenta. 

"Chcę natomiast bardzo jasno potwierdzić, że powinno się wiązać wynagrodzenia z efektami i te propozycje o których będziemy mówić też nawiązują do tego, żeby płacić za efekty (...) za to że jest się kreatywnym, odpowiedzialnym i osiągającym wyniki, które są ustalane na przykład w ramach strategii miasta " - zaznaczył Tomasz Papaj. 

Specjaliści nie chcą pracować za te pieniądze

Papaj zauważył także, że przez oferowane stosunkowo niskie zarobki samorządom trudno jest rekrutować kadry o odpowiednich kompetencjach, które sprawnie pozyskiwałyby środki, proponowały różne rozwiązania, by samorząd był bardziej efektywny. 

Reklama

Zwolennikiem projektu zmian okazał się być również prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński. Jako główny argument podaje regularnie rosnące pensje minimalne i średnie, podczas gdy te wypłacane samorządowcom praktycznie nie zmieniały się od 2002 roku. 

"W Polsce potrzebna jest odwaga, żeby podejmować decyzje, które wydają się niezbędne. Była tu mowa od ilu lat na tym samym poziomie funkcjonuje wynagrodzenie wybieralnych osób w samorządzie, o ile dobrze wiem, od 2002 roku. (..) W tym czasie minimalne pensje, średnie pensje rosły o ponad 200%" - podał prezydent Arkadiusz Chęciński. 

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Burak - niezalogowany 2021-08-02 14:16:19

    Większość ludzi robi za ok 3 tys /m-c. Do tego dlaczego np prezydent Mysłowic które szorują po ostatnich miejscach wszelkich rankingów ma mieć tyle samo co prezydenci miast które się rozwijają i nie robią szpagratów prawnych żeby budżet przepchać który trzeba niemal co sesję nowelizować kolejnymi pożyczkami bo się nie domyka? I to powinno dotyczyć nie tylko prezydenta ale również pensji wiceprezydentów np. Chmiela.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Burak - niezalogowany 2021-08-02 14:42:28

    "Papaj zauważył także, że przez oferowane stosunkowo niskie zarobki samorządom trudno jest rekrutować kadry o odpowiednich kompetencjach, które sprawnie pozyskiwałyby środki, proponowały różne rozwiązania, by samorząd był bardziej efektywny. " Tu akurat z panem Papajem się nie zgodzę. Np w Mysłowicach w urzędzie są płace dla kadry kierowniczej jak w innych urzędach miejskich gdzie akurat pozyskiwanie środków i inwestycje wychodzą. Kwestią jest dobór kadr pod względem fachowości. Np: wice prezydentem został by "menager fachowiec" jakby płace były 2x wyższe czy tak samo pan Chmiel? A przewodniczącym rady miasta pan Papaj jakby "godnie płacili" i płaca byłaby atrakcyjna dla ludzi co się na tym znają?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości