Posiedzenie komisji rewizyjnej w Mysłowicach zakończyło się, zanim zdążyło się… zacząć. Obrady padły ofiarą konsternacji przewodniczącego Piotra Stycznia, który nie potrafił jednoznacznie wyjaśnić, czy nasza obecność z kamerą jest zgodna z prawem. Na ratunek wezwano miejską prawniczkę, ale ta – niczym magik, który zapomniał różdżki – również nie potrafiła wyczarować odpowiedzi.
Już pierwsze minuty zwiastowały, że będzie ciekawie, choć nie o to nam chodziło przychodząc na posiedzenie. Przewodniczący zaproponował zmianę kolejności punktów obrad – co nie spotkało się z entuzjazmem radnych. Gdy jego pomysł upadł, uznał, że „osoby trzecie i nie zaproszone” muszą opuścić salę. Jak wyjaśnił, chodzi o dziennikarzy (czyli nas) i radnych spoza komisji.
Na sali zapanowało poruszenie. Radny Krzysztof Bąk zaprotestował, przypominając, że obecność mieszkańców, a tym bardziej mediów, na posiedzeniach komisji jest czymś całkowicie normalnym. – Pierwszy raz słyszę, żeby inni radni nie mogli być na posiedzeniu, jeśli nie mają osobistego zaproszenia – ironizował.
Zapanował chaos, z którego nie wybrnął nawet sam przewodniczący. Na pomoc wezwano więc radcę prawnego urzędu. Niestety, prawniczka – zaskoczona skalą zamieszania – przyznała, że nie zna wszystkich szczegółów prawnych tej sytuacji. I tu nastąpiło kolejne zamieszanie, a prawniczka stanęła w ogniu pytań.
Po chwili przewodniczący komisji, na wniosek Anny Kozłowskiej, ogłosił głosowanie, by zamknąć obrady. Wynik był jednoznaczny – posiedzenie zostaje zamknięte. Nie do końca wiadomo tylko, które: komisji rewizyjnej, zespołu kontrolnego czy może obu naraz. Radni próbowali jeszcze dopytać, ale na jasną odpowiedź już nie było szans.
Na miejscu był też zaproszony dyrektor Mysłowickiego Ośrodka Kultury Michał Skiba, który miał złożyć wyjaśnienia w sprawie kontroli. Ostatecznie mógł co najwyżej złożyć… zdziwienie.
Czy byliśmy świadkami braku elementarnego przygotowania do prowadzenia obrad? Próby wyproszenia mieszkańców i kamer z publicznego posiedzenia? A może objawu panicznego lęku przed dokumentowaniem tego, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami?
Trudno powiedzieć. Pewne jest tylko jedno – w komisji rewizyjnej zamiast merytorycznej dyskusji mieliśmy pokaz niepewności, niekonsekwencji i nieporozumień. Gdyby przy sali obrad stanął namiot, spokojnie można by to nazwać objazdowym cyrkiem.
Na marginesie: posiedzenia komisji rady miasta z zasady nie są rejestrowane w formie wideo. Mogą być nagrywane głosowo, ale tylko za zgodą większości członków komisji. Może więc czas to zmienić – choćby po to, żebyśmy następnym razem wiedzieli, kto właściwie zakończył obrady, zanim te w ogóle się zaczęły.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
„posiedzenia komisji rady miasta z zasady nie są rejestrowane w formie wideo. Mogą być nagrywane głosowo, ale tylko za zgodą członków komisji” a Pani się dziwi że ją przewodniczący wyprasza z sali z kamerą ? Czyż to nie zwykłe robienie zamieszania bo niby czemu innemu miało to służyć.
jak to bywa w szuflani ---niewlasciwi ludzie na niewłasciwych stanowiskach ----ale w kolejce przy KASIE to ustawiaja sie pierwsi
A co takiego mówi się czy załatwia na tej komisji, że przewodniczący i PIS chce to ukryć przed mieszkańcami?
„posiedzenia komisji rady miasta z zasady nie są rejestrowane w formie wideo. Mogą być nagrywane głosowo, ale tylko za zgodą członków komisji” a Pani się dziwi że ją przewodniczący wyprasza z sali z kamerą ? Czyż to nie zwykłe robienie zamieszania bo niby czemu innemu miało to służyć.
jak to bywa w szuflani ---niewlasciwi ludzie na niewłasciwych stanowiskach ----ale w kolejce przy KASIE to ustawiaja sie pierwsi
A co takiego mówi się czy załatwia na tej komisji, że przewodniczący i PIS chce to ukryć przed mieszkańcami?