Po latach utrudnień i zawirowań, mieszkańcy Mysłowic mogą cieszyć się zmodernizowanym torowiskiem tramwajowym. Firma KZN Rail, która na plac budowy weszła na początku 2024 roku, zakończyła prace na tej skomplikowanej inwestycji.
Przebudowa torowiska w Mysłowicach była zadaniem skomplikowanym i wielowątkowym. Obejmowała modernizację linii tramwajowej w ciągu ulic Bytomskiej, Starokościelnej, Szymanowskiego i Powstańców, a także przebudowę pętli tramwajowej przy dworcu PKP i torowiska w kierunku Sosnowca. Projekt zakładał nie tylko wymianę torowiska z jednotorowego na dwutorowe, ale również modernizację sieci trakcyjnej, budowę ronda na ul. Krakowskiej, przebudowę układu drogowego, sieci wodno-kanalizacyjnej oraz usunięcia kolizji z infrastrukturą teletechniczną, energetyczną i gazową.
Od początku wiedzieliśmy, że to będzie trudne zadanie

Prace w Mysłowicach rozpoczęły się pod koniec lipca 2021 roku, jednak do końca następnego roku wykonanych zostało około 30% prac i Zamawiający - Miasto oraz Tramwaje Śląskie - zdecydowali o rozwiązaniu umowy z dotychczasowym wykonawcą i ogłoszeniu nowego przetargu na dokończenie prac. 24 stycznia 2024 roku podpisano umowę na dokończenie remontu torowiska z krakowskim KZN Rail. Całość prac miała pierwotnie zakończyć się po niespełna pół roku od wejścia na plac budowy, jednak wobec napotkanych przeszkód technicznych i proceduralnych, konieczne było wydłużenie prac i aneksowanie umów. W konsekwencji inwestycja przedstawiona została do odbiorów pod koniec października br.
- Od początku wiedzieliśmy, że to będzie trudne zadanie. Musieliśmy nie tylko dokończyć prace rozpoczęte przez poprzedniego wykonawcę, ale również zmierzyć się z wieloma nieprzewidzianymi sytuacjami. Sprawy nie ułatwiał także podział inwestycji między dwóch zamawiających; w dużym przybliżeniu: Tramwaje Śląskie - infrastruktura torowa i miasto Mysłowice - pozostały zakres.
Jednak dzięki doświadczeniu naszego zespołu i dobrej współpracy z zamawiającymi, udało nam się sprostać tym wyzwaniom – mówi Krzysztof Jędrzejowski, kierownik budowy z ramienia KZN Rail.
Praca na czterech frontach i pełna wyzwań

Prace prowadzone były równolegle na czterech frontach: na ul. Starokościelnej i Bytomskiej, na ul. Krakowskiej i Szymanowskiego, na ul. Powstańców oraz na przydworcowej pętli tramwajowej umożliwiającej ruch taboru w kierunku Sosnowca. Realizacja inwestycji w centrum historycznego miasta wiązała się z licznymi wyzwaniami. Jednym z nich była niezinwentaryzowana infrastruktura podziemna, co powodowało konieczność ustalania jej gestorów, wprowadzania zmian w projekcie, uzyskiwania uzgodnień i dokonywania faktycznych przeróbek. Tylko wartość robót teletechnicznych wzrosła ponad czterokrotnie wobec założeń projektu, a ilość samych światłowodów do przebudowy była ponad 10 razy większa od założeń planistycznych. To wszystko kosztowało cenny czas.
- Dodatkowo musieliśmy zmierzyć się z wieloma nieprzewidzianymi sytuacjami. Jedną z nich było odkrycie starego cmentarza parafialnego przy kościele Mariackim na ul. Starokościelnej datowanego na XVI-XVIII wiek. W miesiącach letnich, podczas prac ziemnych, natrafiliśmy na ludzkie szczątki. Wstrzymały one roboty na tym odcinku, konieczne było bowiem przeprowadzenie badań archeologicznych i antropologicznych. Po ich zakończeniu szczątki zostały przekazane do ponownego pochówku – dodaje Krzysztof Jędrzejowski.
Kolejnym wyzwaniem było utrzymanie ruchu na ulicach objętych inwestycją. Szczególnie trudna była sytuacja na ul. Krakowskiej, gdzie konieczne było zachowanie dwóch kierunków ruchu na drodze krajowej. Dlatego też budowa ronda została podzielona na trzy główne etapy, a w jednym przypadku, ze względu na prace prowadzone bezpośrednio pod wiaduktem kolejowym, wprowadzono tymczasowy podetap z ruchem wahadłowym.
Bytomska i Starokościelna priorytetem

- Zależało nam zwłaszcza na tym, aby zminimalizować utrudnienia dla mieszkańców i zapewnić im możliwość swobodnego poruszania się po mieście, dlatego przez cały okres trwania inwestycji utrzymywaliśmy dojazdy do przyległych posesji. Szczególnie trudnym zadaniem było zapewnienie ciągłego dojazdu do aresztu śledczego w Mysłowicach. Ulica Szymanowskiego jest bardzo wąska, co wymusiło na nas kolejne etapowanie robót, zamiast ich wykonywania w sposób ciągły – akcentuje kierownik budowy.
Bez wątpienia największe i najdłuższe utrudnienia dotyczyły mieszkańców ul. Bytomskiej i Starokościelnej. W latach 2021-2023 zamknięta była praktycznie cała ulica, co uniemożliwiło dojazd do posesji i sparaliżowało życie mieszkańców i przedsiębiorców. KZN Rail był świadomy tych problemów, dlatego skupił się na jak najszybszym oddaniu do użytku właśnie tego odcinka. W czerwcu 2024 roku wspomniane wcześniej ulice zostały otwarte, a mieszkańcy mogli w końcu odetchnąć z ulgą.
– Cieszymy się, że udało nam się przywrócić normalne funkcjonowanie tych ulic. Dziś już widać, że wraz z ruchem pieszym i kołowym wraca tam codzienne życie miasta i nieodzowny dla niego lokalny biznes – mówi Krzysztof Jędrzejowski.
Inwestycja w Mysłowicach była nie tylko wyzwaniem technicznym, ale również logistycznym i społecznym. Wykonawca musiał sprostać oczekiwaniom mieszkańców, władz miasta i Tramwajów Śląskich.
- Centrum miasta ma to do siebie, że nie ma miejsca na składowanie materiałów, a sam transport na plac budowy jest bardzo utrudniony. Musieliśmy na bieżąco reagować na kolejne napotykane problemy, dostosowywać harmonogramy dostaw i organizować pracę tak, aby minimalizować utrudnienia dla mieszkańców – podkreśla Szymon Sroka, kierownik kontraktu.
- Zależało nam na tym, aby mieszkańcy widzieli, że prace posuwają się do przodu. Sami mieszkańcy często podkreślali, że codziennie widać zmiany na budowie, co stanowiło pozytywną zmianę w porównaniu do pierwszego podejścia do realizacji tej inwestycji – dodaje Sroka.
Nowe torowisko to nie tylko korzyść dla pasażerów tramwajów, ale również dla całego miasta. Poprawi się komfort podróżowania, skróci czas przejazdu, a zmodernizowana infrastruktura drogowa, rowerowa i piesza wpłynie na bezpieczeństwo i płynność ruchu. Inwestycja to także swoista rewitalizacja centrum Mysłowic - podniesie atrakcyjność miasta i poprawi jakości życia.
Docenieni przez branżę
Mając na uwadze także przyszły komfort użytkowania i remontowania infrastruktury torowo-drogowej, KZN Rail stosował najlepsze dostępne technologie mogące poprawić eksploatację infrastruktury. Przykładem jest tu choćby technologia CONTRACK zastosowana dla rozjazdu torowego zintegrowanego z drogą. Tramwaje Śląskie zdecydowały, że ta technologia pozwoli na dużo szybsze udrożnienie przejazdu samochodów przez skrzyżowanie Świerczyny i Bytomskiej. Dzięki jej zastosowaniu także przyszłe naprawy czy wymiany części torowych będą mogły odbywać się w ekspresowym, 72-godzinnym tempie, pozostając praktycznie niezauważalne dla użytkowników miasta i jego infrastruktury komunikacyjnej. Wspólne działania wykonawcy i zamawiającego zostały docenione przez branżę i nagrodzone Zieloną Nagrodą Kolejową Rynku Kolejowego jako promujące mobilność i zrównoważony rozwój.
Odbiór i ostatnie poprawki

Aktualnie trwa procedura odbiorowa, usuwanie usterek i kosmetyczne poprawki, co jest standardową procedurą przy tak dużym kontrakcie. Ruch tramwajowy na odcinku od dworca PKP w Mysłowicach w kierunku Sosnowca został przywrócony 7 grudnia. Wtedy to ruszy linia 26 kursująca w relacji Milowice Pętla – Mysłowice Dworzec PKP. Pozostała część zmodernizowanej przez KZN Rail infrastruktury tramwajowej, umożliwiająca ruch w kierunku Katowic, oczekiwać będzie na gruntowny remont wiaduktu na ul. Świerczyny.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
PO co były potrzebne dwa torowiska ,skoro przy szpitalu się kończą Jest mijanka. Od szpitala do Szopienic nadal jest jedno torowisko. Tylko po to by wydać kasę
Podobno w ostatnich latach przeżyliśmy w Polsce Rewolucję Społeczną. Chodziło o zmianę dystrybucji szacunku społecznego - https://zjazdpts.pl/referaty/dwie-luki-uznania-problem-dystrybucji-szacunku-w-spoleczenstwie-polskim/ - obecnie ludzie wykształceni mają ponosić odpowiedzialność za decyzje ludzi niewykształconych. Ci drudzy mają uważać tych pierwszych za swoich niewolników, mają rządzić, ale odpowiedzialność za te rządy mają ponosić ludzie wykształceni, pracując bez wynagrodzenia lub jedynie z takim wynagrodzeniem, które zapewni im minimum egzystencji. To nie jest wielokryzys (policrisis) to jest rewolucja społeczna, zmiana kierunków dystrybucji szacunku. W szczególności zmianie uległa kategoryzacja pola opisu analfabetyzmu funkcjonalnego, poprzez manipulację winą (gaslighting) i przerzucanie odpowiedzialności za trudności pojawiające się w toku komunikacji (w mowie i w piśmie) co do zasady z odbiorcy na nadawcę komunikatu. Tymczasem, jak wskazuje Komisja Europejska (komunikat z 11.9.2017), współczesna osoba niepiśmienna zna pojedyncze litery, nie potrafi ich jednak powiązać. Potrafi wprawdzie przeczytać zdanie, ale nie potrafi zrozumieć jego treści. Zasadniczo za analfabetę funkcjonalnego uważa się osobę dorosłą, której kompetencje w dziedzinie języka pisanego są niższe od tych, które są potrzebne do sprostania określonym wymogom społecznym, partycypacji społecznej i urzeczywistnienia indywidualnych szans samorealizacji. W 2010 roku Komitet Regionów Unii Europejskiej wydał dokument pod tytułem „Zwalczanie analfabetyzmu funkcjonalnego – Opracowanie ambitnej europejskiej strategii przeciwdziałania wykluczeniu i wspierania rozwoju osobistego”, w którym postuluje m.in. „włączenie walki z analfabetyzmem do celów przekrojowych zmienionej strategii lizbońskiej po roku 2010 oraz umieszczenie walki z analfabetyzmem wśród strategicznych wytycznych wspólnotowych”. Dokument stwierdza, że analfabetyzm dotyka wszystkich grup wiekowych, przede wszystkim ludzi po 45 roku życia; występuje zarówno w miastach, jak i środowiskach wiejskich; nie dotyczy jedynie osób wykluczonych z rynku pracy (połowa osób dotkniętych analfabetyzmem pracuje zawodowo) i nie jest fenomenem łączącym się z migracją (trzy czwarte analfabetów po pięciu latach zamieszkania w nowym kraju posługuje się wyłącznie językiem kraju pobytu). Niektóre z krajów europejskich, zatrwożone wynikami badań OECD, przeprowadziły własne badania. Badanie we Francji (lata 2004-2005) wyłoniły wśród dorosłego społeczeństwa w wieku produkcyjnym (około 40 mln) grupę wielkości 3,1 mln osób, które – zgodnie z przyjętą skalą umiejętności - zakwalifikowano jako analfabetów funkcjonalnych (9% populacji w wieku produkcyjnym). Badaniami objęto wyłącznie osoby, które uczęszczały do szkół we Francji. 59% analfabetów funkcjonalnych to mężczyźni, tym samym 11% populacji mężczyzn we Francji nie potrafi czytać i pisać, podczas gdy wśród kobiet – 8%. Zdecydowana większość francuskich analfabetów funkcjonalnych (74%) opanowała język francuski w dzieciństwie w środowisku domowym jako jedyny język. Badania przeprowadzone w Anglii w 2011 pozwoliły ustalić, że 14,9% (ponad 5 mln) Anglików to analfabeci funkcjonalni. Badania w Niemczech pokazały, że analfabeci całkowici (zupełny brak umiejętności czytania i pisania) stanowią 4,5% społeczeństwa Niemiec w grupie wiekowej od 18. do 64. roku życia. Analfabetyzm funkcjonalny dotyka 10% osób w tej kategorii wiekowej. Do populacji analfabetów całkowitych i analfabetów funkcjonalnych zalicza się ogółem 7,5 mln obywateli. Ponadto przeszło 25% dorosłego społeczeństwa (13,3 mln) ma trudności z pisaniem i czytaniem. Ogółem prawie 40% dorosłych mieszkańców Niemiec kwalifikuje się do grupy analfabetów, analfabetów funkcjonalnych oraz osób o niewystarczających umiejętnościach w zakresie czytania i pisania. W Polsce nie przeprowadzono dotychczas wyczerpujących badań nad analfabetyzmem funkcjonalnym, choć wiele przemawia za tym, że problem istnieje. Już w latach 70. ubiegłego wieku toruńscy pedagodzy wykazali, że wśród uczniów kończących szkołę powszechną niemal 10% stanowili analfabeci funkcjonalni – młodzi ludzi, którzy nie zdołali przyswoić więcej niż 5% wiedzy zawartej w programach nauczania poszczególnych przedmiotów, a mimo to otrzymali świadectwo. Kwestię niepiśmienności konsekwentnie podnoszą przedstawiciele różnych nauk, wskazując na zagrożenia dla jednostek i społeczeństw wynikające z braku efektywności i zaniedbań szkoły, w której funkcjonowanie wpisuje się szereg negatywnych zjawisk, jak: odpad, odsiew szkolny, drugoroczność, zaniechanie dalszej nauki, absencja szkolna, rezygnacja z przystąpienia do egzaminów końcowych, porażki egzaminacyjne i wiele innych. Także międzynarodowe badania umiejętności czytania i pisania osób dorosłych, w których uczestniczyli Polacy, jak przykładowo International Adult Literacy Survey – IALS, mogą budzić niepokój. Polska znalazła się w tym badaniu wśród państw najniżej notowanych. Aż 42,6% badanych na skali rozumienia tekstów ciągłych i 45,4% na skali rozumienia dokumentów i formularzy rozwiązało test na najniższym poziomie, co w porównaniu ze Szwecją (7,5%), Norwegią (8,5%) czy Danią (9,6%) uwidacznia ogromne dysproporcje w umiejętnościach badanych. Niepokojących danych dostarczają ponadto badania nad czytelnictwem Polaków, przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową. W coraz większej liczbie gospodarstw domowych nie ma ani jednej książki (22%). Aż 63% badanych w 2016 roku nie przeczytało ani jednej książki. Zaledwie co dziesiąty Polak sięgnął po więcej niż siedem pozycji. Zaledwie 46% respondentów przeczytało tekst zawarty liczący przynajmniej trzy strony maszynopisu. Zważywszy na to, że międzynarodowe badania wykazują istotny statystycznie związek czytania dla przyjemności z wyższym wynikiem w testach, jak i osiągnięciach szkolnych, powyższe dane należy traktować jako złowieszczy sygnał. Polski socjolog Mikołaj Kozakiewicz stwierdził przed laty: „Analfabetyzm to jawny anachronizm, w epoce sputników i maszyn liczących nie jest bynajmniej zjawiskiem nie istniejącym ani też raz na zawsze zlikwidowanym”. - - Można więc przyjąć, że Polskie rewolucyjne rozwiązania z zakresu walki z analfabetyzmem funkcjonalnym - poprzez redystrybucję szacunku społecznego - z nadawców informacji (w ramach społeczeństwa informacyjnego - ang. Information society) na ich dysfunkcjonalnych obiorców, ściśle wiąże się z procesami społeczno-politycznymi poprzedzającymi tzw. Brexit. Nie dysponujemy obecnie najnowszymi danymi, należy jednak przyjąć, że zmiana pola opisu analfabetyzmu w Polsce, poprzez objęcie nim głównie nadawców informacji językowych, pozwoli nam w przyszłości - wraz z sukscesywnym ginięciem poszczególnych nadawców (por. Intelligenzaktion 2.0.), całkowicie wyeliminować w Polsce problem analfabetyzmu, jako przebrzmiały.
3 lata przebudowywano tory i w tym czasie nie zrobiono nowego wiaduktu, bez którego nie będzie można ponownie puścić tramwajów przez prawdopodobnie następne...3 lata!! Geniusze:-))))))))))
PO co były potrzebne dwa torowiska ,skoro przy szpitalu się kończą Jest mijanka. Od szpitala do Szopienic nadal jest jedno torowisko. Tylko po to by wydać kasę
Podobno w ostatnich latach przeżyliśmy w Polsce Rewolucję Społeczną. Chodziło o zmianę dystrybucji szacunku społecznego - https://zjazdpts.pl/referaty/dwie-luki-uznania-problem-dystrybucji-szacunku-w-spoleczenstwie-polskim/ - obecnie ludzie wykształceni mają ponosić odpowiedzialność za decyzje ludzi niewykształconych. Ci drudzy mają uważać tych pierwszych za swoich niewolników, mają rządzić, ale odpowiedzialność za te rządy mają ponosić ludzie wykształceni, pracując bez wynagrodzenia lub jedynie z takim wynagrodzeniem, które zapewni im minimum egzystencji. To nie jest wielokryzys (policrisis) to jest rewolucja społeczna, zmiana kierunków dystrybucji szacunku. W szczególności zmianie uległa kategoryzacja pola opisu analfabetyzmu funkcjonalnego, poprzez manipulację winą (gaslighting) i przerzucanie odpowiedzialności za trudności pojawiające się w toku komunikacji (w mowie i w piśmie) co do zasady z odbiorcy na nadawcę komunikatu. Tymczasem, jak wskazuje Komisja Europejska (komunikat z 11.9.2017), współczesna osoba niepiśmienna zna pojedyncze litery, nie potrafi ich jednak powiązać. Potrafi wprawdzie przeczytać zdanie, ale nie potrafi zrozumieć jego treści. Zasadniczo za analfabetę funkcjonalnego uważa się osobę dorosłą, której kompetencje w dziedzinie języka pisanego są niższe od tych, które są potrzebne do sprostania określonym wymogom społecznym, partycypacji społecznej i urzeczywistnienia indywidualnych szans samorealizacji. W 2010 roku Komitet Regionów Unii Europejskiej wydał dokument pod tytułem „Zwalczanie analfabetyzmu funkcjonalnego – Opracowanie ambitnej europejskiej strategii przeciwdziałania wykluczeniu i wspierania rozwoju osobistego”, w którym postuluje m.in. „włączenie walki z analfabetyzmem do celów przekrojowych zmienionej strategii lizbońskiej po roku 2010 oraz umieszczenie walki z analfabetyzmem wśród strategicznych wytycznych wspólnotowych”. Dokument stwierdza, że analfabetyzm dotyka wszystkich grup wiekowych, przede wszystkim ludzi po 45 roku życia; występuje zarówno w miastach, jak i środowiskach wiejskich; nie dotyczy jedynie osób wykluczonych z rynku pracy (połowa osób dotkniętych analfabetyzmem pracuje zawodowo) i nie jest fenomenem łączącym się z migracją (trzy czwarte analfabetów po pięciu latach zamieszkania w nowym kraju posługuje się wyłącznie językiem kraju pobytu). Niektóre z krajów europejskich, zatrwożone wynikami badań OECD, przeprowadziły własne badania. Badanie we Francji (lata 2004-2005) wyłoniły wśród dorosłego społeczeństwa w wieku produkcyjnym (około 40 mln) grupę wielkości 3,1 mln osób, które – zgodnie z przyjętą skalą umiejętności - zakwalifikowano jako analfabetów funkcjonalnych (9% populacji w wieku produkcyjnym). Badaniami objęto wyłącznie osoby, które uczęszczały do szkół we Francji. 59% analfabetów funkcjonalnych to mężczyźni, tym samym 11% populacji mężczyzn we Francji nie potrafi czytać i pisać, podczas gdy wśród kobiet – 8%. Zdecydowana większość francuskich analfabetów funkcjonalnych (74%) opanowała język francuski w dzieciństwie w środowisku domowym jako jedyny język. Badania przeprowadzone w Anglii w 2011 pozwoliły ustalić, że 14,9% (ponad 5 mln) Anglików to analfabeci funkcjonalni. Badania w Niemczech pokazały, że analfabeci całkowici (zupełny brak umiejętności czytania i pisania) stanowią 4,5% społeczeństwa Niemiec w grupie wiekowej od 18. do 64. roku życia. Analfabetyzm funkcjonalny dotyka 10% osób w tej kategorii wiekowej. Do populacji analfabetów całkowitych i analfabetów funkcjonalnych zalicza się ogółem 7,5 mln obywateli. Ponadto przeszło 25% dorosłego społeczeństwa (13,3 mln) ma trudności z pisaniem i czytaniem. Ogółem prawie 40% dorosłych mieszkańców Niemiec kwalifikuje się do grupy analfabetów, analfabetów funkcjonalnych oraz osób o niewystarczających umiejętnościach w zakresie czytania i pisania. W Polsce nie przeprowadzono dotychczas wyczerpujących badań nad analfabetyzmem funkcjonalnym, choć wiele przemawia za tym, że problem istnieje. Już w latach 70. ubiegłego wieku toruńscy pedagodzy wykazali, że wśród uczniów kończących szkołę powszechną niemal 10% stanowili analfabeci funkcjonalni – młodzi ludzi, którzy nie zdołali przyswoić więcej niż 5% wiedzy zawartej w programach nauczania poszczególnych przedmiotów, a mimo to otrzymali świadectwo. Kwestię niepiśmienności konsekwentnie podnoszą przedstawiciele różnych nauk, wskazując na zagrożenia dla jednostek i społeczeństw wynikające z braku efektywności i zaniedbań szkoły, w której funkcjonowanie wpisuje się szereg negatywnych zjawisk, jak: odpad, odsiew szkolny, drugoroczność, zaniechanie dalszej nauki, absencja szkolna, rezygnacja z przystąpienia do egzaminów końcowych, porażki egzaminacyjne i wiele innych. Także międzynarodowe badania umiejętności czytania i pisania osób dorosłych, w których uczestniczyli Polacy, jak przykładowo International Adult Literacy Survey – IALS, mogą budzić niepokój. Polska znalazła się w tym badaniu wśród państw najniżej notowanych. Aż 42,6% badanych na skali rozumienia tekstów ciągłych i 45,4% na skali rozumienia dokumentów i formularzy rozwiązało test na najniższym poziomie, co w porównaniu ze Szwecją (7,5%), Norwegią (8,5%) czy Danią (9,6%) uwidacznia ogromne dysproporcje w umiejętnościach badanych. Niepokojących danych dostarczają ponadto badania nad czytelnictwem Polaków, przeprowadzone przez Bibliotekę Narodową. W coraz większej liczbie gospodarstw domowych nie ma ani jednej książki (22%). Aż 63% badanych w 2016 roku nie przeczytało ani jednej książki. Zaledwie co dziesiąty Polak sięgnął po więcej niż siedem pozycji. Zaledwie 46% respondentów przeczytało tekst zawarty liczący przynajmniej trzy strony maszynopisu. Zważywszy na to, że międzynarodowe badania wykazują istotny statystycznie związek czytania dla przyjemności z wyższym wynikiem w testach, jak i osiągnięciach szkolnych, powyższe dane należy traktować jako złowieszczy sygnał. Polski socjolog Mikołaj Kozakiewicz stwierdził przed laty: „Analfabetyzm to jawny anachronizm, w epoce sputników i maszyn liczących nie jest bynajmniej zjawiskiem nie istniejącym ani też raz na zawsze zlikwidowanym”. - - Można więc przyjąć, że Polskie rewolucyjne rozwiązania z zakresu walki z analfabetyzmem funkcjonalnym - poprzez redystrybucję szacunku społecznego - z nadawców informacji (w ramach społeczeństwa informacyjnego - ang. Information society) na ich dysfunkcjonalnych obiorców, ściśle wiąże się z procesami społeczno-politycznymi poprzedzającymi tzw. Brexit. Nie dysponujemy obecnie najnowszymi danymi, należy jednak przyjąć, że zmiana pola opisu analfabetyzmu w Polsce, poprzez objęcie nim głównie nadawców informacji językowych, pozwoli nam w przyszłości - wraz z sukscesywnym ginięciem poszczególnych nadawców (por. Intelligenzaktion 2.0.), całkowicie wyeliminować w Polsce problem analfabetyzmu, jako przebrzmiały.
3 lata przebudowywano tory i w tym czasie nie zrobiono nowego wiaduktu, bez którego nie będzie można ponownie puścić tramwajów przez prawdopodobnie następne...3 lata!! Geniusze:-))))))))))