Sprawa jazdy prezydenta Mysłowic Dariusza Wójtowicza po chodniku służbowym citroenem zakończyła się umorzeniem. Policja nie skieruje sprawy do sądu.
Zwrot w prowadzonym postępowaniu w sprawie jazdy prezydenta po chodniku?
To raczej uściślenie wczorajszej informacji przekazanej nam przez rzecznika mysłowickiej policji asp. Łukasz Paździorę. Umorzenie postępowania w sprawie wykroczenia popełnionego przez prezydenta, to na razie wniosek policjantów prowadzących postępowanie po zakończeniu zaplanowanych przesłuchań. Ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie jeszcze nie nastąpiło. Zebrany materiał zostanie jeszcze przeanalizowany, a być może i rozszerzony, w celu jasnego określenia jakiego wykroczenia ostatecznie dopuścił się prezydent Wójtowicz.
O postępach w sprawie będziemy informować.
1 sierpnia czytelnik naszego portalu zrobił zdjęcie białego auta urzędu miasta jadącego wzdłuż chodnika przy ul. Oświęcimskiej. Za kierownicą siedział prezydent Mysłowic.
– Dziś (1 sierpnia – red.) zauważyłem, jak prezydent Mysłowic na Słupnej jeździ po całym chodniku. Jego podróż chodnikiem była do baneru reklamowego. Ładny przykład daje mieszkańcom, reklamuje zdrowy i sportowy tryb życia jak rower i rolki, a ciężko mu przejść kilka metrów chodnikiem, tylko musi jeździć samochodem – relacjonował świadek zdarzenia, przesyłając zdjęcie do redakcji.
Reklama

Zgłoszenie trafiło do mysłowickiej policji. Jeden z mieszkańców przysłał do komendy mailem screen artykułu z naszego portalu, w którym informowaliśmy o zdarzeniu. Sprawa zajęli się funkcjonariusze z zespołu do spraw wykroczeń.
O to z jakich powodów prezydent miasta jechał służbowym samochodem po chodniku pytaliśmy rzecznika prasowego mysłowickiego magistratu. Anna Górny przekazała nam w odpowiedzi mailowej, że Dariusz Wójtowicz jechał na interwencję zgłoszoną przez mieszkańca.
Choć sprawa wydawała się oczywista, policja zdecydowała o umorzeniu postępowania. Decyzja o odstąpieniu od złożenia do sądu wniosku o ukaranie pochodzi z 20 września br. Dlaczego policja podjęła taką decyzję? Wyjaśnił to oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Mysłowicach asp. Łukasz Paździora.
Osoba, która zawiadomiła policję o popełnionym wykroczeniu, nie była naocznym świadkiem tego zdarzenia – o zachowaniu prezydenta przeczytała na naszym portalu. Na podstawie zdjęcia policjanci nie byli w stanie ustalić kwalifikacji prawnej – tego, czy prezydent parkował na chodniku, czy po nim jechał. Przesłuchanie prezydenta też nic nie wniosło do sprawy – z jego wyjaśnień nie wynikało, jak doszło do tego zdarzenia. Dariusz Wójtowicz nie poniesie zatem konsekwencji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie da się ustalić kwalifikacji, wyjaśnienia nic nie wniosły, Na pewno ktoś mu ten samochód tam teleportował Nawet nie starają się udawać.
To już jest naprawdę hipokryzja. A jak w tym Mieście ma być dobrze. Jak w filmie Młode Wilki jak Cię złapią za rękę to mów że to nie twoja ręka.
Ktokolwiek zdziwiony
metoda policji dalej się sprawdza w stosunku do tych wielkich /eufemizm oczywscie / ---SPRAWA PO WYJASNIENIU SCIEMNIAŁA -----wiec koledzy umarzamy--------- ale zwyczajnemu kowalskiemu to z grubej rury ----naszych chronimy .
Nie da się ustalić kwalifikacji, wyjaśnienia nic nie wniosły, Na pewno ktoś mu ten samochód tam teleportował Nawet nie starają się udawać.
To już jest naprawdę hipokryzja. A jak w tym Mieście ma być dobrze. Jak w filmie Młode Wilki jak Cię złapią za rękę to mów że to nie twoja ręka.
Ktokolwiek zdziwiony