No, bo jak się zwiążesz z władcą, to potem nie chcesz się mu narazić, bo możesz stracić intratne stanowisko, które masz dzięki niewolniczemu poddaniu się woli szefa. No albo szef pozbawi stanowiska najbliższą ci osobę. Takich radnych mamy całkiem sporo, zwłaszcza w prezydenckiej koalicji. Wprawdzie są tam i radni bez takiego uzależnienia, ale to naprawdę jednostki.
Nie chcę powiedzieć, że to tylko mysłowicka przypadłość, ale u nas chyba szczególnie dokuczliwa. Mówię tak, bo obserwuję posiedzenia komisji. Ba… nawet w nich aktywnie uczestniczę i mam przekonanie, że brak rzetelnej dyskusji na argumenty pomiędzy radnymi poszczególnych opcji politycznych, to właśnie skutek rozwiązań narzuconych wcześniej przez władcę. W naszym przypadku prezydenta miasta, który często spreparowanymi obietnicami przekonuje „swoich” radnych czy tych nadmiernie ciekawskich, także swoich.
Mieszkańcy wprawdzie podnoszą sprawy, domagając się ich załatwienia, ale na wsparcie ze strony prezydenckich radnych raczej nie mogą liczyć. Tak było w sprawie skreślonej inwestycji budowy hali dla szkoły specjalnej, rzucaniu kłód pod nogi Inicjatywie Uchwałodawczej w sprawie autobusu. Tak się też stało przy proteście w sprawie sprzedaży terenów przy ul. Partyzantów czy Robotniczej, a także sprawie odwodnienia Krasów, o co niemal z uporem maniaka walczy jedna z mieszkanek dzielnicy. Dwunastu radnych zaledwie się przygląda tej walce, nie wspierając mieszkańców, a zagłosowali, jak im nakazano, by nie podpaść prezydentowi.
Mieszkańcy mogą liczyć jedynie na wsparcie radnych opozycyjnych, wolnych od takich zależności. No, ale tym razem to zbyt mało, by być pewnym, że szala przechyli się w ich stronę. Zatem tym bardziej ważne jest skupienie uwagi radnych na walce dużej grupy mieszkańców Brzęczkowic o ich zielony zakątek, który nazywają lasem. Powołali komitet Obywatelskiej Inicjatywy Uchwałodawczej, sprawą zainteresowali regionalne media i przychodząc na komisje gospodarki i finansów, spotkali się z przeświadczeniem, że sprawa jest już przesądzona. Że nie ma o czym gadać.
Przyglądając się zachowaniu wielu członków obu komisji, trudno było nie zauważyć, że większe zainteresowanie w nich wzbudzały ekrany ich telefonów czy towarzyskie pogawędki, niż wsłuchiwanie się w argumenty, z którymi przyszli do nich mieszkańcy. Wprawdzie jednostki z tej grupy podjęły dyskusję, ale okazało się, że słabo znali teren przeznaczony do sprzedania i informacja o rosłych drzewach czy obronnych bunkrach wzbudziła spore zdumienie. A przecież wcześniej nikt z nich nie zapytał mieszkańców o zdanie, nie przyszedł podyskutować, gdy licznie gromadzili się na terenie lasu, gotowi do przedstawienia swoich racji. Dlaczego? Bo bali się kłopotliwych pytań? A przecież w demokracji takie zaangażowanie trzeba sobie cenić, bo to dziś rzadkość.
W sprawie sprzedaży brzęczkowickiego lasu wielu mieszkańców publicznie wręcz zadawało pytania, dlaczego potrzeby jakiegoś developera są ważniejsze niż potrzeby mieszkańców? A determinacja prezydenta zmierzająca do sprzedaży tego terenu właśnie na jego – developera życzenia – jest tak ogromna? A przecież tym terenem nikt z rządzących wcześniej się nie interesował od tylu lat, że zdążył na nim wyrosnąć piękny las.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Mysłowice to jeden wielki kołchoz wygląda jak po przejsciu czterech frontów / tam i z powrotem w roku 1945 / a mały łysy łukaszenka trzyma zależnych za pysk a niezależnym wmawia że to dla ich dobra
Dawne widokówki pokazują, jakie to miasto było piękne i majestatyczne. Wtedy jednak zarządzali nim ludzie wykształceni, mający wizję i poczucie piękna. Teraz to miasto przypomina wybetonowanego upiora, upudrowanego byle jak, by zaspokoić mało wybredny gust wyborców, których można nakręcić emocjonalnie, mediami socjalnymi ,w dowolnie wybranym aspekcie. Tutaj jest wszystko powierzchowne, pozorne, bez wizji, priorytetów rozwoju- od kadencji do kadencji. Co będzie za 10, 20, 50, 60 lat- kogo to obchodzi? Nas już nie będzie, więc i miasto może zniknąć. Dobrze, że ci, którzy to miasto rozbudowali na przełomie XIX- XX wieku i później tak nie myśleli, bo nie byłoby już nad czym debatować. Ostania sesja pokazuje zapaść! Pyskówki, zaczepki, manipulacje, granie emocjami- komu to służy, bo na pewno nie nam- mieszkańcom!
Rozumiem że komentarze obrażające Prezydenta pod artykułami sa ok a kiedy ktoś wrzuca komentarz nie obrażający nikogo ale nie na rękę temu portalowi to już moderator go nie wrzuca. No cóż takie życie
Pozwolę sobie sprostować, bo takie stwierdzenie nie jest sprawiedliwe :) Niestety z uwagi na komentarze, które podchodząc pod KK zdecydowanie nie powinny się pojawiać, włączyliśmy ich moderowanie i robimy to w każdej wolnej chwili, a proszę zauważyć, że pracujemy też w terenie, a nie tylko przed komputerem. Do tego wydajemy cotygodniową gazetę. Między pierwszym komentarzem, który został napisany a tym powyżej minęło jakieś półtora godziny. To chyba czas, który w odniesieniu do powyższych argumentów mógłby być jednak dopuszczalny wśród naszych czytelników :) pozdrawiam serdecznie i zachęcam do czytania i komentowania :)
... półtorEJ godziny ... Pani redaktorko.
Ja to rozumiem, każdy ma jakąś swoją prace. Nie rozumiem tylko dlaczego moderator dopuszcza porównywanie Prezydenta miasta do tyrana białoruskiego reżimu jak widzimy to w pierwszym komentarzu pod tym postem. Chodzi mi tutaj o poziom moderacji Nawet jeżeli ktoś jest naszym przeciwnikiem politycznym i sie z nim nie zgadzamy to należy mu sie chociaz odrobina szacunku bo wybrali go mieszkańcy jednak "Podziel się swoją opinią Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup." Takie stwierdzenie jest pod każdym artykułem - przypominam
Mysłowice to jeden wielki kołchoz wygląda jak po przejsciu czterech frontów / tam i z powrotem w roku 1945 / a mały łysy łukaszenka trzyma zależnych za pysk a niezależnym wmawia że to dla ich dobra
Dawne widokówki pokazują, jakie to miasto było piękne i majestatyczne. Wtedy jednak zarządzali nim ludzie wykształceni, mający wizję i poczucie piękna. Teraz to miasto przypomina wybetonowanego upiora, upudrowanego byle jak, by zaspokoić mało wybredny gust wyborców, których można nakręcić emocjonalnie, mediami socjalnymi ,w dowolnie wybranym aspekcie. Tutaj jest wszystko powierzchowne, pozorne, bez wizji, priorytetów rozwoju- od kadencji do kadencji. Co będzie za 10, 20, 50, 60 lat- kogo to obchodzi? Nas już nie będzie, więc i miasto może zniknąć. Dobrze, że ci, którzy to miasto rozbudowali na przełomie XIX- XX wieku i później tak nie myśleli, bo nie byłoby już nad czym debatować. Ostania sesja pokazuje zapaść! Pyskówki, zaczepki, manipulacje, granie emocjami- komu to służy, bo na pewno nie nam- mieszkańcom!
Rozumiem że komentarze obrażające Prezydenta pod artykułami sa ok a kiedy ktoś wrzuca komentarz nie obrażający nikogo ale nie na rękę temu portalowi to już moderator go nie wrzuca. No cóż takie życie