Kolejnym demonem, który prześladował ludzi, była Podciepa. Nazywano ją różnie. Czasem Mamuna, czasem Dziwożona. W dolinie rzeki Przemszy nazywano ją Podciepą. To leśny demon, przez niektórych była widziana jako boginka lub rusałka. Ale większość widziała w niej demona.
Nie wyglądała pięknie. Zazwyczaj wyobrażano ją sobie jako starą, zaniedbaną kobietę, z rozwianym włosem i w starych ubraniach. Była więc raczej postrachem niż pięknością.
Na co dzień żyła w ostępach leśnych, starała się nie wchodzić ludziom w paradę. Ale miała swoje dzieci. A te były okropne. Zbyt wielka głowa nie dodawały jej dziecku uroku. Na dodatek dziecko ciągle było niezadowolone, a swoje niezadowolenie wyrażało ciągłym płaczem i wrzaskami. Nic dziwnego, że Podciepa, mimo, że kochała swoje dziecko, chętnie się go pozbywała. Dlatego pilnie obserwowała ludzi. Gdy wypatrzyła, że kobieta jest w ciąży, chętnie jej z ukrycia towarzyszyła. Próbowała wypatrzeć moment, gdy narodzi się dziecko. Wtedy istniało niebezpieczeństwo porwania tego dziecka. A właściwie zamiany dziecka kobiety na dziecko Podciepy.
Demon leśny pilnował, czy matka jest rozsądna, czy lekkomyślna. Gdy matka była mądra, dbała, by dziecko nie pozostawało same, by dziecko było szybko ochrzczone, by je zabezpieczać środkami ochronnymi. Gdy jednak matka była lekkomyślna, odrzucała stare wierzenia, nie bała się konsekwencji, bardziej patrzała zabaw i imprez niż opieki nad dzieckiem, wtedy nadarzała się idealna okazja dla Podciepy, by zamienić się dziećmi.
To jest ciekawe, ale chrzest zabezpieczał zazwyczaj dziecko przed porwaniem. Jak powszechnie wierzono, leśny demon porywał tylko nieochrzczone dzieci. Ale trzeba było robić i inne zabiegi. Przede wszystkim na rączce dziecka powinna być przewiązana czerwona wstążeczka. Kolor czerwony odpędzał złe siły. Także Podciepę. Panicznie też bała się ona niektórych roślin. Nalezał do nich dziurawiec, a konkretnie jego kwiat, który rósł w wielkich ilościach w całej okolicy. Drugą rośliną była cykoria, którą palono i okadzano dom. I to własnie dym z cykorii odstraszał Podciepę. Do okadzania nadawały się też rośliny poświęcone w Matki Bożej Zielnej (15 sierpnia).
Gdy demon wypatrzył, że narodzone maleństwo pozostaje bez opieki, natychmiast zamieniał swoje dziecko na dziecko ludzkie. Bo przecież z jej dzieckiem było jedno wielkie utrapienie. A ludzkie dziecko było przecież zazwyczaj grzeczne. Dlatego łatwiej się nim opiekowało. A widzimy jasno, że Podciepa ma silnie rozwinięty instynkt macierzyński. Stąd chętnie zabierała dziecko ludzkie.
Mimo oczywistych ludzkich cech, jak macierzyńska miłość, Podciepa miała też wiele cech demonicznych. Przede wszystkim długowieczność. Potem zdolność do wyczuwania emocji ludzkich. Umiejętność pilnej obserwacji i osądu, czy człowiek, którym się interesuje jest rozsądny, czy nie. Potrafiła też wyczuwać na duże odległości, czy jej własnemu dziecku dzieje się krzywda, czy jest zadbane. To wszystko ułatwiało jej działanie.
A jak działała? Chwila nieuwagi i Podciepa wchodziła do domu. Zostawiała w kołysce swoje dziecko, a zabierała ludzkie. Zatem, gdy spokojne, grzeczne dziecko, nagle zaczęło być nieznośne, płakało, wrzeszczało, czy nie chciało słuchać rodziców, nabierano przekonania, że to Podciep. Czyli dziecko leśnego demona. Jeszcze za mojego życia nieraz słyszałem, jak rodzice pytali swoje niegrzeczne, a podrastające dziecko, czy przypadkiem nie jest podciepem. Jest to obelga, ale też wyraz bezsilności dorosłych.
W sytuacji, kiedy rzeczywiście dziecko zachowywało się okropnie, ludzie zwracali się do zielorek z prośbą o pomoc. Ta okadzała cykorią i dziurawcem dom, a gdy dym dodatkowo drażnił dziecko, nabierała przekonania, że to nie jest dziecko ludzkie. Niektóre zielorki miały tez zdolność dostrzegania cech demonicznych. Wtedy wystarczyło, że spojrzała na takie dziecko i już wszystko wiedziała. Jednak zdawano sobie sprawę, że trudno było się pozbyć Podciepa z domu. Trzeba było tak zadziałać, by Podciepa zechciała przyjść po swoje dziecko i oddała to porwane. Zatem używano jak najwięcej okadzeń, które drażniły Podciepa i pobudzało je do głośniejszego wydzierania się. Uważano też, że dobrze takiego stwora obić gałązkami, najlepiej dziurawca. A wreszcie na noc wystawić go na dwór, na próg domu. Takie traktowanie Podciepa alarmowało Mamunę, która szybko pojawiała sie w domu, gdzie go zostawiła. Gdy widziała, że jej dziecko jest tutaj krzywdzone, zabierała je do siebie, a zostawiała na progu porwane wcześniej dziecko ludzkie. Gdy matka ludzka słyszała, że dziecko pozostawione na progu domu nagle cichnie i przestaje wrzeszczeć, to niechybny znak, że jej dziecko powróciło. Wtedy bez problemu mogła zabrać dziecko do kołyski.
Niekiedy jednak rodzice nie chcieli poddać się takiemu zabiegowi i męczyli się z Podciepem długie lata, a kiedy dorósł, był złym człowiekiem i brzydkim, bo jak wierzono uroda często pokazywała charakter. Wtedy taki Podciep krzywdził swoich ludzkich rodziców i wykorzystywał ich niemiłosiernie. Warto więc było słuchać zielorek i poddać Podciepa zabiegom.
I na koniec wracamy do Podciepy. Skąd się w ogóle takie stwory brały? Powszechnie uważano, że Podciepami (Mamunami) stawały się kobiety, które musiały pokutować za swoje przewinienia. To były osoby, które przy pomocy np. ziół dokonały poronienia, albo zamordowały swoje dzieci. A takich przypadków było całe mnóstwo, pomimo, że starsi uważają, że kiedyś bardziej dbano o dzieci. To nie jest prawda. Poza tym Podciepą mogła zostać kobieta za swoje krzywoprzysięstwo lub taka, która była czarownicą. Ale wystarczyło, że była starą panną i jak wierzono, mogła sie przeistoczyć w Podciepę. Tu zapewne w grę wchodziły niezaspokojone pragnienia posiadania dziecka.
Zatem, mili Państwo, pilnujcie dzieci, dbajcie o nie, doglądajcie i chrzcijcie. Bo nigdy nie wiadomo, czy jakaś Podciepa Wam dziecka nie podmieni. A wtedy będzie przechlapane. Wszak czasy zielorek, które znały się na wielu rzeczach dawno już minęły. A gdy pójdziecie z takim problemem do lekarza, to może uznać, że ktoś ma nie ten tego z głową i może się to skończyć w zakładzie psychiatrycznym. A przy okazji obserwując wiele dzieci, czasem sam się zastanawiam, czy nie zostały podmienione...
Tomasz Wrona
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze