Reklama

Poczet postaci, duchów i demonów występujących w podaniach i legendach - część 21 Połednice

10/01/2026 09:13

Każda część dnia miała swoje demony. Ciszy nocnej strzegły nocnice, o północy straszyły duchy i grasowały diobły. Ale jakby mniej słychać o demonach dziennych. Chociaż pomyliłby się ktoś, kto uważa, że takich nie było. Oczywiście, że tak. Była to Połednica. Jak sama nazwa jej wskazuje ukazywała się w samo południe słonecznego, gorącego dnia.

Połednica była demonem, który zimowa porą schodził pod ziemię, gdzie zapadał w zimowy sen, niczym niedźwiedź. Ale wiosną wychodził na powierzchnię i żył na polach. Zwłaszcza w czasie, gdy zboża zaczynały kwitnąć, mieszkały w łanach zbóż. Dlatego często nazywano tego demona także Żytnią Babą. Zresztą uważano, że odpowiada za falowanie łanów zbóż na polach.

          Jak sobie zatem wyobrażano tego demona? Przede wszystkim była to starsza kobieta, ubrana tradycyjnie, czyli w kieckę, jaklę, fartuch i chustę na glowie. Ale wszystko w kolorze białym. Czasem ozdobiona była modrymi habrami. W ręce często trzymała naręcze zboża, a także sierp. Miała bardzo przenikliwy wzrok oraz płowe, często rozpuszczone włosy i czasem napotkanym zadawała różne pytania.  Kto nie potrafił na nie odpowiedzić, mógł mieć kłopoty. Ludzie uważali, że wiry powietrzne lub falowanie gorącego powietrza to przejaw działalności Połednicy.

Reklama

W upalne lata Połednice wysuwały się z łanów zbóż i często starały się nękać ludzi. Zwłaszcza porywały małe dzieci pozostawione w czasie żniw bez opieki dorosłego. Co z nimi robiły? Wysysały krew! Tak nieco wampirycznie, prawda? Ale i dorośli mogli mieć z nią kłopoty. Zsyłała bowiem na nich zmęczenie i senność, a gdy ktoś się w upalne południe położył na polu spać, zabierała mu życie. Chociaż Połednica miała i dobre strony, gdyż pilnowała zbóż przed stratowaniem przez bawiące się dzieci lub bydło, ale też przed podpaleniem.

Jak się najprościej przed nimi chronić? Słyszeliście o zwyczaju święcenia pola i wtykaniu w narożniki pól krzyżyków zrobionych z palm w pierwszy dzień Wielkiejnocy? Otóż właśnie ten zabieg miał zniweczyć moce połednicy, które jako złe siły bały się wody święconej i mocy ochronnych palmy. I po to ten obrzęd był wykonywany. I, co ciekawe, w wielu gospodarstwach naszej okolicy jest on wykonywany do dziesiejszych czasów! To jest niesamowite, tym bardziej, że gdy pytałem w Kosztowach o Połednice, to mówili, że gdzieś tam o nich słyszeli, ale nie bardzo mogą podać przykłady ich działania. Zatem okazuje się, że obrzęd święcenia pól i zatykania krzyżyków skutecznie przepędził Żytnie Baby z naszych pól już na tyle dawno, że pamięć o nich po prostu się zatarła.

Reklama

Drugą czynnością, która chroniła przed działalnością Połednicy w czasie żniw, było postawienie na pierwszej ściętej lalce (snopek zboża) krzyża z dorodnych kłosów. Stawiało się wtedy taką lalkę na pierwszym miejscu pola od drogi, a następnie rodzina modliła się wokół tego snopa o błogoławieństwo w czasie żniw. To także zabezpieczało przed południowymi demonami. Nie wolno było też na ściętym polu zboża (rżysku) pozostawić powrósła (specjalna lina ukręcona ze słomy) bez snopa. Połednica mogła go skutecznie wykorzystać na ludziach...

Zatem dawniejsi ludzie mieli utrapienia z mocami nadprzyrodzonymi nie tylko w nocy. Także w czasie dnia, zwłaszcza upalnego, trzeba było uważać, by spotkanie z dziennym demonem, Połednicą, nie stało się co najmniej problemem, jak nie pozbyciem się życia.

Reklama

Tomasz Wrona

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości