Na ten list unijny komisarz ds. klimatu Frans Timmermans czekał z niepokojem. W brukselskich kuluarach mówiło się, że Timmermans kompletnie stracił apetyt, nie mógł spać, dopytywał sekretarki, czy przyszło jakieś awizo z Mysłowic. Zgodnie z tym co napisał jeden z portali z końcówką „net” temat miał być „gorący”.
I nadszedł oto ten długo wyczekiwany dzień, gdy Frans Timmermans mógł w końcu rozpieczętować kopertę od prezydenta Mysłowic. Z listu unijny komisarz mógł się dowiedzieć, że prezydent Mysłowic „zamierza wystąpić do organu koncesyjnego o cofnięcie udzielonych koncesji górniczych dla złoża „Brzezinka 3”. Prezydent stwierdza, że „decyzje zapadały poza miastem” i „mimo sprzeciwu Miasta” w latach 2016-17 (Tak! Za czasów Lasoka!) oraz że „decyzja ta została utrzymana w mocy, mimo odwołań społeczności lokalnej”.
Ten sam prezydent Mysłowic zapomniał jednocześnie poinformować komisarza Timmermansa o kilku faktach. A mianowicie, że sam jeszcze w ubiegłym roku zabiegał w Ministerstwie Klimatu o wydanie koncesji dla złoża „Brzezinka 3” pisząc, że „projekt Brzezinka 3 znacząco wpłynie na poprawę warunków rozwojowych miasta Mysłowice”, zapewniał wówczas: „projekt Brzezinka 3 posiada moją pełną akceptację. Liczę, że po dochowaniu wszelkich procedur, inwestycja wkrótce się rozpocznie”.
Dość wspomnieć, jak prezydent Wójtowicz ośmieszał przeciwników kopalni nazywając ich „błaznami, szaleńcami i hejterami”, jak wydał gazetkę, gdzie skopiował kropka w kropkę materiały promocyjne spółki „Brzezinka”, jak „ujawniał” kto stoi za sprzeciwem dla kopalni. Do tego prezydent jeszcze niedawno zaprzeczał w publicznych wypowiedziach temu, że Mysłowicom grozi utrata środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji (pisałem na łamach „Co Tydzień” o utracie tych pieniędzy już w styczniu). O takich szczegółach jak zatrudnianie na wysokim stanowisku w urzędzie człowieka, który wcześniej zajmował się promocją spółki Brzezinka, czy kreowanie poparcia dla inwestycji w prezydium Mysłowickiej Rady Biznesu nawet nie warto mówić.
Który więc Wójtowicz jest prawdziwy? Ten piszący do komisarza unijnego od „Zielonego Ładu”, czy ten piszący do ministra klimatu? Prezydent zaprzeczając swoim poprzednim działaniom, próbuje uniknąć odpowiedzialności za prawdopodobną utratę środków z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla Mysłowic, a może i całego regionu. Pali mu się grunt pod nogami, więc w popłochu przygotowuje „gorący” list do komisarza, który jednak w Brukseli emocji nie wzbudzi, nie „wzruszy” Timmermansa, nie zapewni nam góry euro. To działanie pozorne, które jednak pomoże naszemu włodarzowi w budowaniu korzystnego dla siebie wizerunku w Mysłowicach.
Podobne zachowanie prezydenta ośmiesza nie tylko jego, ale także Mysłowice na arenie całej Unii Europejskiej. Mysłowice staną się obiektem drwin, ale co najgorsze możemy utracić mnóstwo pieniędzy.
Prezydent zamiast pisać listy do unijnego komisarza powinien wziąć sprawę na klatę i przyznać się do błędu. Inaczej staje się kompletnie niewiarygodny dla mieszkańców, których nie słuchał i atakował, rządu u którego zabiegał o koncesję choć udaje, że tak nie było, UE, której pisze łzawe listy zatajając swoje wcześniejsze ruchy, a nawet dla spółki Brzezinka, którą wspierał w promowaniu inwestycji, a teraz się z tego wsparcia rakiem wycofuje. Mamy w urzędzie człowieka niewiarygodnego, zaprzeczającego sobie, Doktora Jekylla i Mistera Hyda, a to prowadzi Mysłowice ku przepaści.
Taki jest mój mysłowicki punkt widzenia.
Marcin Stroński
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nasz kochany władca po raz kolejny wpisuje się mysłowicką tradycję władzy czyli usilnej walki z problemami które sama władza wcześniej stworzyła, a o których nigdzie indziej nawet nie słyszano. Wójtowicz gada jedno robi drugie. Jakby jego marzenie czyli spalarnia wszelkich odpadów z całego województwa przy parku zamkowym wypaliło to pewnie za chwilę by na czele ludu pod bramą protestował żeby zamknąć i nie smrodzić. Nieskutecznie robić jedno i obiecywać ludziom, a skutecznie robić drugie wbrew ludziom ot specjalność.
To zależy którą nogą wstanie. Jak prawa to jest eko i kocha pieski. Ale jak lewą....uuu lewicowy Darek to jest petarda... Najpierw robi potem.... Potem obwinia Lasoka.... I kręci... Watę kręci...
Człowiek o dwóch twarzach...pisowski konus zmieszany z obiecankami,aby być na fotkach.
Dokładnie jest tak, jak napisano w artykule. Pamiętna sesja RM, podczas której obrażał wszystkich przeciwników budowy nowej kopalni, to potwierdza. "Jest za a nawet przeciw"!
Nie tylko ośmiesza siebie i całe miasto, ale pokazuje jak niekompetentnym politykiem jest. Przez tyle miesięcy pokazywał wszystkim, jakie korzyści przyniesie miastu kopalnia i nagle zniknęły? Solidny polityk nie zmienia poglądów jak chorągiewka tylko zorganizowałby cały region, żeby bronić naszych interesów – wynegocjować tak, żeby kopalnia powstała, dała pracę ludziom i żeby fundusze też popłynęły. Szczególnie, że do tej pory żadne zapisy zakazujące nie znalazły się w dokumentach...
Nasz kochany władca po raz kolejny wpisuje się mysłowicką tradycję władzy czyli usilnej walki z problemami które sama władza wcześniej stworzyła, a o których nigdzie indziej nawet nie słyszano. Wójtowicz gada jedno robi drugie. Jakby jego marzenie czyli spalarnia wszelkich odpadów z całego województwa przy parku zamkowym wypaliło to pewnie za chwilę by na czele ludu pod bramą protestował żeby zamknąć i nie smrodzić. Nieskutecznie robić jedno i obiecywać ludziom, a skutecznie robić drugie wbrew ludziom ot specjalność.
To zależy którą nogą wstanie. Jak prawa to jest eko i kocha pieski. Ale jak lewą....uuu lewicowy Darek to jest petarda... Najpierw robi potem.... Potem obwinia Lasoka.... I kręci... Watę kręci...
Człowiek o dwóch twarzach...pisowski konus zmieszany z obiecankami,aby być na fotkach.