Prezydent Mysłowic poinformował mieszkańców osiedla Słoneczne Wzgórze, że zakończył zbieranie materiału dowodowego i jest gotowy wydać decyzję w sprawie pozwolenia na budowę 20 kolejnych budynków bliźniaczych. Teraz mieszkańcy mają zaledwie siedem dni, by powiedzieć „sprawdzam”, jeszcze raz przekazać swoje opinie, wątpliwości i zażalenia. Pytają wprost czy miasto wzięło pod uwagę to, co mówili na sesji rady miasta, w mediach i na spotkaniu z prezydentem? Czy ktokolwiek sprawdził wiarygodność tego kolejnego projektu?
Zawiadomienie z urzędu oznacza jedno: postępowanie jest na finiszu. Miasto deklaruje, że jest gotowe do wydania decyzji – pozytywnej lub odmownej – dla dewelopera Apartamenty Villowe sp. z o.o.. Mieszkańcy mają tylko siedem dni na złożenie ewentualnych uwag.
W ich ocenie to ostatnia chwila, by przypomnieć o problemach, które zgłaszają od miesięcy: za wąskie ulice, brak chodników, brak parkingów, zbyt duże zagęszczenie zabudowy i obawy o to, że znów zostaną oszukani obietnicami na papierze.
Mieszkańcy nie ukrywają, że czekają na jednoznaczną odpowiedź: czy urząd miasta naprawdę zweryfikował projekt dewelopera? Czy porównał go z parametrami terenu zabudowy – szerokością ulic, dostępem do drogi publicznej, układem budynków?
Pytają też, czy miasto uwzględniło dowody, które sami zbierali: przykłady zmian we wcześniejszych inwestycjach dewelopera, pisma kierowane do urzędu, wystąpienia podczas sesji rady miasta i protesty nagłaśniane w lokalnych mediach.
Nieufność mieszkańców nie wzięła się znikąd. Jednym z przykładów jest inwestycja rozpoczęta w 2021 r. Wówczas ten sam deweloper uzyskał pozwolenie na budowę domów jednorodzinnych w zabudowie bliźniaczej przy ul. Sienkiewicza. W trakcie realizacji projekt zmieniał się tak, że finalnie powstały szeregowce – w odczuciu wielu osób zupełnie sprzeczne z pierwotnymi założeniami.
Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego interweniował. Wstrzymał budowę , nakazując poprawki i projekty zamienne. Ostatecznie, w 2024 roku, inwestycja została oddana do użytkowania, ale dla mieszkańców pozostało poczucie, że zostali postawieni przed faktem dokonanym.
Na Słonecznym Wzgórzu mieszkańcy mówią o „pseudodeweloperce”. Ich zarzut jest prosty: najpierw pojawiają się atrakcyjne oferty sprzedaży i wizualizacje, a później okazuje się, że finalna zabudowa wygląda zupełnie inaczej. Klienci wpłacają zaliczki, a kiedy domy są gotowe, czują się rozczarowani.
Do tego dochodzi codzienność: brak dróg i chodników, zbyt mała liczba miejsc parkingowych, brak obiecanych terenów zielonych i placów zabaw. „Od sześciu lat mieszkamy na śmietnisku budowlanym” – mówią.
Dlatego 7 września mieszkańcy wysłali pismo do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Chcą, by inspektor sprawdził, czy wcześniejsze inwestycje dewelopera były zgodne z pozwoleniem. Pytają: czy pozwolenie było na 6 czy na 12 budynków? Czy projekt był zmieniany? Kto to zatwierdzał?
Inspektor potwierdził dokonywane przez dewelopera istotne zmiany w pierwotnych projektach załączonych do wydanych pozwoleń. Musiał wielokrotnie interweniować wstrzymaniem budowy nakazując zgłaszanie zmian projektowych.
Stąd ich zdaniem, teraz bez kontroli złożonego projektu, nie ma żadnej gwarancji, że nowa inwestycja będzie wyglądać tak, jak obiecuje deweloper.
Spółka Apartamenty Villowe, reprezentowana przez prezesa Rudolfa Maya, w swoich pismach odpiera wszystkie zarzuty postawione mu przez mieszkańców. Twierdzi, że projekt spełnia wymagania dotyczące nasłonecznienia, odległości, liczby miejsc parkingowych i śmietników, a intensywność zabudowy mieści się w granicach prawa miejscowego.
Według dewelopera, rozbudowa uporządkuje przestrzeń i zaspokoi potrzeby mieszkaniowe Mysłowic.
Mieszkańcy mają teraz tylko siedem dni, by sprawdzić, na ile miasto uznało ich wiarygodność w prowadzonej walce o swój spokój i przestrzeń do życia i jeszcze raz wyrazić swoje zdanie. Pytają, czy miasto ich wysłucha, czy zweryfikuje projekt i czy weźmie pod uwagę zgromadzone dowody.
„To nie jest tylko spór o 20 domów. To sprawa o zaufanie. O to, czy miasto naprawdę stoi po stronie mieszkańców, czy znów przymknie oko na działania dewelopera” – mówią.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Klienci wpłacają zaliczki, a kiedy domy są gotowe, czują się rozczarowani. A może by tak w tej sytuacji powołując się na sprzedaż z wadą zażądać zwrotu zaliczki i odstąpić od umowy. Ba można by nawet nie czekać na zakończenie budowy. Wystarczyło by chociaż raz odwiedzić jej plac.
Tytułem uzupełnienia poprzedniej opinii coś z zupełnie innej beczki z japońskimi samochodami w tle. Dajmy na to umawiacie się w salonie na samochód marki Mazda ze specjalnymi dodatkami. Wpłacacie zaliczkę. Czekacie przez umówiony czas. W stosownym terminie pojawiacie się w salonie a sprzedawca mówi wam - oto państwa Subaru. Co robicie?.
Myślę, że to świetna uwaga. Może egzekwowanie - choć uciążliwe- nauczyłoby tych, którym płacimy za towary czy usługi musieli być solidni.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Klienci wpłacają zaliczki, a kiedy domy są gotowe, czują się rozczarowani. A może by tak w tej sytuacji powołując się na sprzedaż z wadą zażądać zwrotu zaliczki i odstąpić od umowy. Ba można by nawet nie czekać na zakończenie budowy. Wystarczyło by chociaż raz odwiedzić jej plac.
Tytułem uzupełnienia poprzedniej opinii coś z zupełnie innej beczki z japońskimi samochodami w tle. Dajmy na to umawiacie się w salonie na samochód marki Mazda ze specjalnymi dodatkami. Wpłacacie zaliczkę. Czekacie przez umówiony czas. W stosownym terminie pojawiacie się w salonie a sprzedawca mówi wam - oto państwa Subaru. Co robicie?.
Myślę, że to świetna uwaga. Może egzekwowanie - choć uciążliwe- nauczyłoby tych, którym płacimy za towary czy usługi musieli być solidni.