Z uwagą przeczytałam artykuł na portalu katowice.wyborcza.pl pt. „Prezydent Mysłowic poskarżył się na radnych do sądu”. Poszedł do sądu, bo radni go nie lubią i nie dali mu przez to wotum zaufania za rok 2020. Rozgoryczony prezydent powiedział dziennikarzowi Wyborczej m.in. coś takiego: ‒ Pracuję po 16 godzin na dobę, wychodzimy z długów, inwestujemy i zdobywamy pieniądze na kolejne prace.
To ostatnie zdanie zabrzmiało mi, jakby wyszło z ust jakiegoś bezkrytycznego samochwały, bo akurat prawda leży na zupełnie innym biegunie. A po jego stronie wskazana byłaby raczej samokrytyka, żeby sam się mógł doskonalić i lepiej pracować na rzecz Mysłowic. Mając zatem na uwadze proweniencje lewicowe prezydenta, których korzenie tkwią w dziełach Lenina, chciałabym zacytować fragment broszury pt. „Dziecięca choroba lewicowości w komunizmie”. Tak wódz rewolucji pisał w niej o samokrytyce: „Otwarte przyznanie się do błędu, wykrycie jego przyczyn, zanalizowanie warunków, które go zrodziły, gruntowne omówienie środków naprawienia błędów oto oznaka powagi partii, oto wykonanie i szkolenie klasy, a następnie również mas”. Bo o Stalinie nawet nie wspomnę, który (Dzieła, Tom II, str. 137.) pisał: „…samokrytyka ma na celu ujawnianie i likwidację naszych błędów, naszych słabych stron”.
Prezydent musi się więc zdecydować, czy chce być lewicowcem ideowcem, czy pozostanie tylko sprytnym oportunistą? Wygląda mi na to, że przyjmując pozę lewicowca, jest oportunistą, do którego nie można mieć zaufania. I o tym powinni wiedzieć wszyscy mieszkańcy.
Dlaczego tak sądzę? Od początku jego kadencji prezydent nie dotrzymuje swoich obietnic rzucanych podczas kampanii wyborczej. Przypominam tu o obiecanym programie naprawczym miasta, który miał powstać w pierwszych 100 dniach rządzenia, a którego do dzisiaj nie ma. A po drugie, prezydent swoją wypowiedzią, zacytowaną z Wyborczej na początku artykułu, utwierdził – nie tylko mnie — w przekonaniu, że nie można mieć do niego żadnego zaufania.
W artykule mówi m.in. „wychodzimy z długów”. A jak wyglądają fakty? Zadłużenie miasta na koniec 2019 roku wynosiło 102,2 mln, a na koniec 2020 roku 128,6 mln, bo o zadłużeniu na koniec I półrocza 2021 w wysokości 127,5 mln zł – mimo regularnych miesięcznych spłat - nawet nie wspomnę, bo po pożyczce w WFOŚiGW oraz emisji obligacji na remont szkoły na Laryszu, zadłużenie miasta wzrośnie do 161,5 ml.
No to jak, panie prezydencie? Wychodzimy z długów czy się w nich pogrążamy pod pana przywództwem. A przecież prezydent Lasok pozostawił panu do spłacenia 85 mln.
W artykule prezydent powiedział też coś takiego: „Pracuję po 16 godzin na dobę”. To akurat uważam za szczyt dezinformacji. Nikt nie może przecież zarzucić naszej gazecie, że nie patrzymy na ręce prezydentom. Dobrze zatem wiemy, ile każdy z nich pracował czy pracuje na dobę. Nasz ostatni prezydent mocno się myli, że pracuje 16 godzin na dobę. Według mnie pracuje przez 24 godziny na dobę, czego nie powiedział, żeby zabrzmiało to wiarygodnie dla czytelników. Dlaczego uważam, że Wójtowicz pracuje przez 24h/dobę? Jego koncepcja pracy opiera się bowiem na tym, że stanowisko prezydenta piastuje przez 24h/dobę. A to, że tu czy ówdzie publicznie się pokaże? A co? Ma się zanudzić na śmierć?
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Skoro pracuje 16 godzin na dobę, to w pozostałych 8 - spaceruje, jeździ na rolkach, robi selfiki, uczestniczy, z dużą pijarowa przyjemnością, w licznych imprezach i cała masa takich tam fikołków!
Niby 16 godzin na dobę robi a na sesji Rady Miasta nie może do końca wysiedzieć. Widać u niego doba ma inne godziny
Skoro pracuje 16 godzin na dobę, to w pozostałych 8 - spaceruje, jeździ na rolkach, robi selfiki, uczestniczy, z dużą pijarowa przyjemnością, w licznych imprezach i cała masa takich tam fikołków!
Niby 16 godzin na dobę robi a na sesji Rady Miasta nie może do końca wysiedzieć. Widać u niego doba ma inne godziny