W połowie września na terenie Mysłowic, w rejonie rzeki Przemszy, po obfitych opadach deszczu doszło do podtopień. Zalane zostały okolice ul. Kołłątaja i Kaczej, a wraz z nimi plac zabaw i garaże.
Kto ponosi odpowiedzialność za powtarzające się od wielu lat zalewanie terenów nad Przemszą w dzielnicy Stare Miasto? Władze Mysłowic winą obarczają Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie. Dariusz Wójtowicz, prezydent Mysłowic, poinformował o tym wojewodę śląskiego. „Dotychczasowe spotkania z przedstawicielami Wód Polskich nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Od kilkunastu lat samorząd Mysłowic wnosi o pilne zabezpieczenie miasta przed zalaniem i podtopieniami. Niestety, do dnia dzisiejszego brak jest realnych działań, a kolejne sytuacje kryzysowe obnażają bezczynność instytucji odpowiedzialnych za gospodarkę wodną. Setki godzin pracy strażaków i miejskich służb, ponoszone koszty i cierpienie mieszkańców są bezpośrednim skutkiem wieloletnich zaniedbań” - napisał m.in. w piśmie do Marka Wójcika.
Wody Polskie odpierają te zarzuty. W wydanym oświadczeniu poinformowały, że woda z Przemszy przedostaje się przez nasyp kolejowy, który nie znajduje się w administracji Wód Polskich w Gliwicach, i nie pełni funkcji wału przeciwpowodziowego.
„Nasyp znajduje się na terenie działek prywatnych, w związku z czym wszelkie czynności związane m. in. z jego naprawą znajdują się poza kompetencjami Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gliwicach” - czytamy w oświadczeniu.
„W ostatnim czasie Wody Polskie w Gliwicach regularnie uczestniczyły w spotkaniach, których tematem był m. in. wspomniany nasyp kolejowy. Tak było również 28 sierpnia 2025 r., kiedy przeprowadzona została kontrola Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Katowicach z udziałem m. in. kierownictwa Nadzoru Wodnego w Katowicach, przedstawicieli Miasta Mysłowice, przedstawicieli MPWiK w Mysłowicach oraz Zastępcy Komendanta PSP w Mysłowicach. Sporządzony protokół pokontrolny jednoznacznie potwierdza stanowisko Wód Polskich w Gliwicach, wskazujące, iż przedmiotowy nasyp nie jest wałem przeciwpowodziowym” - przekazały także Wody Polskie.
Reklama
W związku z ostatnimi, wrześniowymi podtopieniami w rejonie ul. Kaczej i Kołłątaja pracownicy Zarządu Zlewni w Katowicach przeprowadzili wizję w terenie. „W przypadku zaistnienia takiej konieczności podjęte zostaną dalsze działania w zakresie kompetencji Wód Polskich, związane m. in. z usuwaniem powalonych drzew z koryta rzeki Przemszy” - informuje PGW Wody Polskie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
No i co z tego wynika? Ktoś coś zrobi, żeby Przemsza nie zalewała tych terenów, czy też pogadali, powymieniali się pismami i na tym koniec?
To tak jak na na Robotniczej jak pada to cała droga zalana
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
No i co z tego wynika? Ktoś coś zrobi, żeby Przemsza nie zalewała tych terenów, czy też pogadali, powymieniali się pismami i na tym koniec?
To tak jak na na Robotniczej jak pada to cała droga zalana