Mieszkanka Dziećkowic przysłała do naszej redakcji list, w którym opisuje narastające problemy w tej dzielnicy Mysłowic. Kobieta zwraca uwagę m.in. na wzmożony ruch samochodów po otwarciu odcinka ulicy Długiej, łamanie przepisów przez kierowców, dzikie wysypiska oraz – jak podkreśla – brak skutecznej reakcji służb na zgłoszenia mieszkańców. To wszystko sprawia, że mieszkańcy czują się zapomniani przez władze Mysłowic.
Po otwarciu około rok temu wyremontowanego i do dziś nieodebranego odcinka ulicy Długiej dzielnica stała się obwodnicą autostrady A4, codzienny ciągły, stały, duży ruch samochodów z całej Polski i zagranicy omijających bramki (w szczególności rejestracje KR, SJ, KOS, KCH, KOL) utrudnia życie mieszkańców.

Zwiększył się hałas i niebezpieczeństwo poruszania się rowerzystów, a nawet pieszych idących chodnikiem - nocami odbywają się wyścigi samochodów i motocykli na tym odcinku. Mysłowicka policja nie reaguje na zgłoszenia mieszkańców - nagminnie przekraczana jest dozwolona prędkość, która wynosi do 50 km/h, często zdarza się przekroczenie tonażu, który wynosi do 6t na ulicy Długiej i 3,5t na pobocznych ulicach. Przejeżdżające tiry niszczą nawierzchnię i powodują niebezpieczeństwo na wąskiej drodze.
Tony śmieci pojawiły się wzdłuż ulicy Długiej - szczególnie w lesie kosztowskim (w tym 2 dzikie wysypiska). Samochody wjeżdżają i parkują (nawet na całą noc) w lesie, gdzie obowiązuje zakaz wjazdu.

Samochody nie zatrzymują się na przed przejazdem kolejowym (na STOP-ie), nawet gdy pociąg nadjeżdża przejeżdżają tuż przed nim. Nagminne jest wyprzedzanie przed i na przejściach dla pieszych a także przed zakrętami, na zakrętach na jezdni z linią ciągłą a nawet na spowalniaczu. Dzieci nie mogą czuć się bezpiecznie w drodze do szkoły - kierowcy wjeżdżają na przeciwległy pas ruchu lub jeżdżą po środku drogi.

Kierowcy sąsiednich miast wypuszczają psy na prywatne pola przy wiadukcie, wjeżdżają również do lasu, co stwarza niebezpieczeństwo dla spacerujących, niszczy plony rolników i zagraża zwierzynie leśnej.
Drogi (poza nowym odcinkiem) są w opłakanym stanie.
Proszę o opisanie sytuacji naszej dzielnicy - być może skłoni to czytelników do przemyślenia swojego zachowania.
Imię i nazwisko do wiadomości redakcji
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To ja jako mieszkanka Kosztów musiałabym napisać podobny list w odniesieniu do mojej dzielnicy (tzw. imielińskie Morgi) z tym, że u nas nawet żadnej drogi nie wyremontowano, za to wycinają las na potęgę. Generalnie jest tak, że peryferyjne dzielnice nie są jakoś przez samorządowców zauważane. Liczą się te blokowe, bo tam jest sporo elektoratu, a my jesteśmy tylko od płacenia podatku od nieruchomości.
Droga Pani, w każdej dzielnicy było by co wytknąć. Nawet na osiedlach przy blokach wcale nie jest lepiej... Drogi w niektórych odcinkach są w stanie fatalnym. No i osoby mieszkające w blokach nie mieszkają za darmo oraz również płacimy podatki od nieruchomości i gruntów..
Trochę rozumiem, a trochę nie. Ta sensowna część uwag: przekraczanie prędkości, przekraczanie tonażu, wyrzucanie śmieci gdziekolwiek, nocne wyścigi, to dotyczy każdej części miasta.
Panie Serafinie. Ja nie piszę o uliczkach osiedlowych tylko o głównych ulicach dzielnic, jak np. Kosztowska czy Kościelniaka. Te ulice wyglądają jak szwajcarski ser, a po deszczu to można sobie koło urwać, bo nie widać gdzie jest dziura. Dlatego umieszcza się ograniczenia do 30 km/h, żeby wyeliminować ewentualne roszczenia za uszkodzenia samochodu. Po tych ulicach chodzą też piesi, bo oczywiście chodnika nie ma, a po deszczu taki pieszy może mieć darmowy prysznic spod kół. Co do podatków, to jednak nie porównujmy tego, który płaci się od mieszkania w bloku do tego, który płaci się za działkę i dom, a co w zamian za te podatki?
To że te problemy też występują także w innych częściach miasta to ma być argument za bezczynnością władz miasta? Łatwo się domyślić kto to pisze.
To ja jako mieszkanka Kosztów musiałabym napisać podobny list w odniesieniu do mojej dzielnicy (tzw. imielińskie Morgi) z tym, że u nas nawet żadnej drogi nie wyremontowano, za to wycinają las na potęgę. Generalnie jest tak, że peryferyjne dzielnice nie są jakoś przez samorządowców zauważane. Liczą się te blokowe, bo tam jest sporo elektoratu, a my jesteśmy tylko od płacenia podatku od nieruchomości.
Droga Pani, w każdej dzielnicy było by co wytknąć. Nawet na osiedlach przy blokach wcale nie jest lepiej... Drogi w niektórych odcinkach są w stanie fatalnym. No i osoby mieszkające w blokach nie mieszkają za darmo oraz również płacimy podatki od nieruchomości i gruntów..
Trochę rozumiem, a trochę nie. Ta sensowna część uwag: przekraczanie prędkości, przekraczanie tonażu, wyrzucanie śmieci gdziekolwiek, nocne wyścigi, to dotyczy każdej części miasta.