Reklama

Dioblice. Poczet postaci, duchów i demonów występujących w podaniach i legendach

23/11/2025 11:18

W świecie pełnym duchów i różnych demonów, które nie tylko żyły obok ludzi, spotykamy także takie, które czatują na nich i chcą ich kosztem funkcjonować. Często działały takie nadprzyrodzone istoty wtedy, gdy człowiek był osłabiony i sam wymagał opieki. W naszym świecie to nie tylko ludzie chorzy, ale także kobiety, które dopiero co urodziły dzieci.

Przez 6 tygodni taka kobieta musiała odpoczywać, ale musiała być pod opieką rodziny. Inaczej sama była w niebezpieczeństwie. Ale w równym stopniu niebezpieczeństwo dotyczyło jej maleńkiego dziecka. Dlatego opieka nad położnicą, jak ją w naszych stronach nazywano, była niełatwym zadaniem dla całej rodziny. Wszak trzeba było jeszcze wykonywać różne prace domowe i polowe, a tu nie tylko z tego była wyłączona kobieta w połogu, ale jeszcze trzeba było kogoś sprawnego, by jej pilnował. Dlatego świetnie do tego nadawały się babcie, które już takie silne nie były, za to doskonale znały zasady walki ze złymi duchami.

Jak słyszymy z różnych opowieści, na położnicę i jej dziecko czatowała nie tylko Podciepa, zwana tez Mamuną. Przetrwały też opowieści, że na położnicę czatowała także Dioblica. Tak. Pojawiały się wokół domu z maleńkim dzieckiem Diobły, które chciały wyrządzić szkodę i matce i niemowlęciu. Ale, żeby tego było mało, grasowały także Dioblice. Te, oprócz pragnienia czynienia zła, jak to leży w naturze tych istot, miały też pragnienia macierzyńskie, co było właściwe dla istot żeńskich. I tu jest pewien problem. Bo w przeciwieństwie do istot dobrych, takich jak Bóg, który potrafi zajmować się dziełem stworzenia, i człowiek, który został w pewien sposób do takiego dzieła stworzenia dopuszczony poprzez możliwość powoływania na świat dzieci, istoty złe tego nie potrafiły. Dlatego dla Dioblicy był to potężny problem. Jej kobieca natura domagała się dziecka, ale zło, które reprezentowała nie pozwalało jej na to. Dlatego pozostawało jedno. Skraść jakiejś nieostrożnej matce dziecko, by mieć własne. Właśnie to, skradzione.

Reklama

Dlatego Dioblice pilnie obserwowały dom, w którym narodziło się dziecko. Obserwowały, czy dziecko jest właściwie pilnowane, czy położnica czuwa w należyty sposób, czy rodzina jej w tym pomaga. W przeciwnym razie próbowały porwać dziecko.

Jako istoty demoniczne, Dioblice potrafiły robić różne rzeczy. Na co dzień pokryte czarnym włosem, z kopytami zamiast nóg i rogami na głowie oraz rozpuszczonymi włosami, mogły takim wyglądem wprawić w niepokój każdego, kto taką zobaczy. Dlatego Dioblice potrafiły przejść metamorfozę, zmieniając się w kobietę, która swoim wyglądem wzbudzała zaufanie. Na dodatek potrafiła wpływać na umysł człowieka, by ten stawał się jej posłuszny. Na szczęście nie miała władzy totalnej, więc też nie potrafiła całkowicie zawładnąć umysłem człowieka. Zawsze gdzieś w zakamarkach taka świadomość zostawała. Dlatego mamy różne opowieści, w których Dioblica przychodziła porwać dziecko, ale najpierw musiała wyprowadzić z pokoju położnicę. Gdy to zrobiła, mogła spokojnie dziecko porwać. Ale też musiała się liczyć, że matka, mimo, że była w trudnej sytuacji, sama mogła się nie poddać próbie zniewolenia i reagowała w sposób sobie właściwy, nie wykonując poleceń Dioblicy, co powodowało wybuch wściekłości. Czasem kończył się on na zniszczeniu jakiegoś przedmiotu w pokoju, czasem jednak położnica była atakowana przez Dioblicę i nawet atakująca próbowała ją dusić. Na szczęście dla matki, nawet w razie takiego ataku były szanse na ratunek. Można było wodą święconą pokropić taką atakującą istotę. Albo bronić się różańcem, na którym modląc się, można było przyzywać święte Istoty, których Dioblica się bała. Uważano też, że obmodlony różaniec sam w sobie nabierał antydemonicznych mocy. Wystarczyło zatem uderzyć takim różańcem atakującego demona i to już była skuteczna obrona. Często też kadzono w pokoju ziołami poświęconymi w Matki Bożej Zielnej (15 sierpnia), by zła istota w ogóle nie mogła wejść do pokoju. Podobnie, czerwona wstążeczka chroniła dziecko przed złem.

Reklama

By dobrze chronić się przed demonami, starano się w obecności dziecka często wypowiadać Imiona Święte. Wierzono, że taki zabieg potrafi uchronić maleństwo przed złem. Ale też wierzono, że w pewnych sytuacjach, gdy dziecko na przykład kichnęło, a się nie odpowiedziało zwyczajowo "Dej Boże zdrówko", także narażało się malucha na porwanie ze strony demonów. Dlatego Dioblice pilnie strzegły domu i wysłuchiwały, że przypadkiem ktoś z jakiś powodów przy kichnięciu nie powiedział tej formuły. Wtedy mogły spokojnie wpaść do domu i porwać dziecko. Ale musiały w zamian coś zostawić. To mógł być jakiś kamień, czy też klocek drewna. Ale wtedy matka traciła dziecko bezpowrotnie. O ile w przypadku Podciepy można było dziecko odzyskać, o tyle w przypadku Dioblicy chyba już nie. Dlatego tak bardzo pilnowano i matki i dziecka.

Tomasz Wrona

Reklama

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo ctMyslowice.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości