Już za kilka dni, w niedzielę, kolejne wybory prezydenckie. Co byśmy nie mówili i jak byśmy nie utyskiwali na to, co w tle tego wydarzenia się dzieje, to chyba jedne z najważniejszych wyborów, jakie nas czekają.
Mam nadzieję, że każdy z nas zdaje sobie sprawę, że nie tylko warto, ale i trzeba iść do urn wyborczych. Zakreślić odpowiednią kratkę i oddać głos na swojego kandydata. To nie tylko możliwość wyboru, ale i powinność. I nie tylko dlatego, że wszędzie w każdych mediach jesteśmy do każdego przekonywani. Tak naprawdę dlatego, że mamy taką możliwość, by zdecydować kto – naszym zdaniem – najlepiej zadba o naszą przyszłość.
Czy to łatwy wybór? Pewnie nie. Zwłaszcza że tegoroczna kampania prezydencka namieszała w głowie niejednemu. A przecież powinniśmy mieć, jako obywatele tego kraju i wyborcy, jasny przekaz – który z kandydatów, jaką wizję prowadzenia kraju nam proponuje. I z którą wizją się zgadzamy. Tymczasem w mediach o pomysłach na prowadzenie prezydenckich rządów przy kolejnych wyborach coraz mniej, za to dowiadujemy się, który z kandydatów tak naprawdę wygląda inaczej, niż próbuje się przedstawiać. Co ma za przysłowiowymi uszami i być może szybciej powinien trafić „pod opiekę” organów ścigania niż na karty wyborcze.
Nie lepiej było podczas spotkań z kandydatami na żywo. Po ostatnim takim spotkaniu, jakie mieliśmy w naszym mieście, do dziś mam gęsią skórkę. Bo trudno uwierzyć, że kandydat na prezydenta zawłaszcza sobie obszary działania, które do prezydenta nie tylko nie należą, ale na które urząd prezydenta nie ma wpływu. Bo to albo brak wiedzy, albo uważa nas na tępaków, którym można opowiadać banialuki. A sianie nienawiści i opluwanie konkurentów to już wręcz trudne do wytłumaczenia. A tu, proszę. W sondażach miejsce na podium. I choć z relatywnie słabym wynikiem, który nie powinien zrobić wyborczej niespodzianki, to jednak jest na podium.
Myślę sobie, czy aby na pewno jesteśmy takim narodem, by pozwolić sobie na wyborczą hucpę, zamiast na przemyślane oddanie głosu na rzetelnego kandydata z pomysłem? Albo na pozostawienie tego ważnego wyboru sąsiadowi, którego nawet mało znamy?
Mam nadzieję, że tym razem nie zrobimy sobie wolnego, by potem mówić, że takiego prezydenta — to nie my wybraliśmy. Myślę też, że wybór prezydenta Rzeczpospolitej to nie tylko sprawa elektoratów partyjnych, a co gorsza ich zatwardziałych zwolenników, którzy nie przyjmują do wiadomości innych poglądów, ani też nie zastanawiają się nad tym, czy aby ich partyjny kandydat — tym razem — rzeczywiście im odpowiada?
No i najważniejsza sprawa. Idźmy w niedzielę i zagłosujmy, bo ważne jest też to, jakie naprawdę mamy preferencje jako społeczność. Sprawdźmy, jaka część społeczeństwa ma takie oczekiwania i preferencje jak my? To niepowtarzalna okazja, by się o tym przekonać.
Jest jeszcze trochę czasu, by sprawdzić, który z kandydatów jest najbliższy naszym poglądom, jest człowiekiem, a nie tylko partyjnym produktem. Dajmy szansę sobie i naszej ojczyźnie.
I na koniec kolejna ważna wyborcza sprawa. Jeśli po wyborach okaże się, że nasz kandydat nie ma szans na objęcie prezydentury, uszanujmy wybór większości i zamiast walczyć między sobą, udzielmy wsparcia wybranemu prezydentowi, wymagając od niego rzetelności i uczciwości.
Co daję pod rozwagę.
Grażyna Haska
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie ma sensu pisać komentarzy, bo przepuszczacie tylko takie, które są zgodne z waszą linią ideologiczną. Ciekawe, czy ten pójdzie?
Nie ma sensu pisać komentarzy, bo przepuszczacie tylko takie, które są zgodne z waszą linią ideologiczną. Ciekawe, czy ten pójdzie?