Brak pieniędzy na zakup podstawowych urządzeń, coraz częstsze rezygnacje lekarzy specjalistów i dramatyczny stan wyposażenia bloków operacyjnych – sytuacja w Szpitalu nr 2 staje się coraz bardziej niepokojąca. Wiele wskazuje na to, że zamiast realnego wsparcia ze strony miasta, placówka nieuchronnie zmierza ku likwidacji.
Szpital wkrótce może zostać bez zastępcy dyrektora ds. lecznictwa. Funkcję tę pełni od 2007 r. dr Paweł Lorek – lekarz, który wygrał konkurs jednogłośnie poparty przez komisję rekrutacyjną. Po 18 latach pracy zapowiedział jednak odejście.
Choć formalnie wciąż figuruje w strukturze, od dłuższego czasu pracuje już tylko po dwie godziny dziennie. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, maksymalnie w ciągu trzech miesięcy jego rezygnacja stanie się faktem, a wakat trzeba będzie obsadzić.
To nie pierwsza sytuacja, gdy Lorek składa wypowiedzenie, jednak tym razem – jak podkreślają pracownicy – decyzja wydaje się ostateczna. Powodem jest wieloletnia frustracja wynikająca z braku środków na sprzęt i odpowiednią obsadę medyczną. Co ważne, zastępca dyrektora ds. lecznictwa musi być lekarzem, ponieważ sam dyrektor szpitala, Grzegorz Nowak, nie posiada wykształcenia medycznego.
Pod koniec lipca dyrektor Nowak zwrócił się w tej sprawie do I zastępcy prezydenta Wojciecha Chmiela. W piśmie poinformował o konieczności przeprowadzenia konkursu na stanowisko zastępcy ds. lecznictwa i poprosił o wyznaczenie przedstawiciela Rady Społecznej do udziału w komisji konkursowej.
Jak podkreślił – sprawa jest pilna, a dane kontaktowe kandydata powinny jak najszybciej trafić do szpitala.
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta radni Sebastian Roncoszek i Wiesław Tomanek alarmowali, że bez natychmiastowych inwestycji placówka nie jest w stanie dalej funkcjonować.
– Stół operacyjny na ortopedii ma 18 lat, z dziesięciu lamp operacyjnych sprawne są tylko trzy, a na chirurgii część lamp nie działa w ogóle. Potrzebny jest też nowy rentgen na blok operacyjny – wyliczał radny Roncoszek.
Koszt tych najpilniejszych zakupów szacowany jest na co najmniej 2 mln zł. Roncoszek i Tomanek złożyli wniosek o zabezpieczenie tych środków w budżecie na przyszły rok.
– To są rzeczy absolutnie podstawowe. Bez nich szpital nie może zapewnić pacjentom bezpieczeństwa ani normalnej pracy lekarzy – argumentował Roncoszek.
Do zarzutów odniósł się resortowy prezydent Mateusz Targoś. – Pierwsze słyszę, powiem szczerze, żebyśmy mieli zamykać Szpital nr 2 od przyszłego roku – stwierdził.
Jednocześnie wskazywał na problem finansowania szpitali przez rząd i NFZ. – Jeśli nie zmieni się sposób wyceny świadczeń i realne płacenie za to, za co powinien płacić NFZ, to rzeczywiście może dojść do sytuacji, w której szpitale w całej Polsce będą zmuszone zamykać kolejne oddziały, a nawet całe placówki – mówił.
Na słowa prezydenta ostro zareagował radny Wiesław Tomanek. – Panie prezydencie, pan wszystko sprowadza do polityki warszawskiej. My nie wnioskujemy o to, żeby pan uratował szpital, tylko żeby oddał te 11 milionów, które miasto wisi placówce, i zabezpieczył 2 miliony na najpilniejsze zakupy. Nie jutro, nie za miesiąc, tylko od nowego roku. Rząd swoje, a my róbmy swoje, żeby ratować ten szpital – apelował.
Na razie nikt nie może odpowiedzieć na to pytanie. Z jednej strony – brak sprzętu i odejścia kadry grożą paraliżem działalności. Z drugiej – władze miasta przerzucają odpowiedzialność na rząd i NFZ.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
oSYRY
W szpitalu psychiatrycznym w Gnieźnie klienci mają wykształcenia: nieukończone podstawowe, podstawowe, nieliczni zawodowe. Inne szkoły to wyjątki.
Nie jest to jedyny szpital, bo w Mysłowicach działa też Szpital nr 1 permanentnie przez władze miasta pomijany. Należy też zaznaczyć, że Szpital nr 1 nigdy nie otrzymał żadnego dofinansowania z Miasta chociaż leczy tych samych mieszkańców Mysłowic.
Nie otrzymał od czasu jak został prywatną spółką, I też żyje z NFZ. PO sprywatyzowaniu "Jedynki" miasto musiała sporo wydać, by spłacić jej długi. Miejski został tylko teren i budynek, który spółka dzierżawi.
Wiecie że Dwójka za ub. rok zanotowała stratę na poziomie 10 mln złotych? Wysokość amortyzacji, którą odlicza się do straty, by resztę pokryła gmina wyniosła nie całe 2 mln zł. Oznacza to, że miasto powinno wpłacić Dwójce 8 mln złotych do końca lipca tego roku. Na razie nie wpłaciło złotówki.
A gdzie jest NFZ, gdzie jest ministerstwo zdrowia? Składki z roku na rok coraz większe! Od czasu likwidacji śląskiej regionalnej kasy chorych Śląskie przychodnie i szpitale są w katastrofalnej sytuacji i to nie tylko w Mysłowicach ale na całym Śląsku!!!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
oSYRY
W szpitalu psychiatrycznym w Gnieźnie klienci mają wykształcenia: nieukończone podstawowe, podstawowe, nieliczni zawodowe. Inne szkoły to wyjątki.