Włócząc się tu i ówdzie, a głownie ówdzie, nie tylko w zasięgu naszych mediów spotykam czasami coś, czego u nas jeszcze nie widziałem. Nie inaczej będzie tym razem. Oczywiście tytuł wskazuje na owady.
To będzie największy owad w tym artykule. Reprezentuje rodzinę biegaczowatych w rządzie chrząszczy. Ze świata podaje się ponad 30 tysięcy gatunków. W Polsce mamy ich zaledwie nieco ponad 500. Z tego osobiście mogłem spotkać góra 10 gatunków. Znaczy się wbrew pozorom nie jest łatwo o spotkanie z nim. W rodzaju mamy drobiazgi nieco mniejsze od dwu centymetrów i olbrzymy osiągające cztery centymetry. Z natury to drapieżniki prowadzące nocny tryb życia. Trafiają się padlinożercy oraz powiedzmy weganie. Polska reprezentacja rodzaju przede wszystkim konsumuje duże ilości owadów roślinożernych, przez co są bardzo pożyteczne. Typowego przedstawiciela tego rodzaju, drugiego co do wielkości w Europie spotkałem u południowego krańca Doliny Kluczwody. Jego pokrywy barwą i pomarszczonym wzorem przypominają wyprawioną skórę. Stąd nazwa gatunku. To gatunek coraz rzadziej spotykany. Tu i ówdzie po prostu wyginął. Najczęściej pojawia się w suchych lasach liściastych oraz mieszanych. Bywa widywany w ogrodach. Podlega ochronie częściowej.
Drugiego raczej drobnego chrząszcza spotkałem w pierwszej połowie lipca w Katowicach Wełnowcu. W większej ilości oblatywał kępę zdziczałych szparagów lekarskich. Wyróżniają go drobne pomarańczowe pokrywy upstrzone jak sama nazwa wskazuje dwunastoma czarnymi kropkami. Jest zaliczany do rodziny stonkowatych. Uchodzi za najgroźniejszego szkodnika upraw szparagów. Zarówno owady dorosłe jak i larwy zjadają gałęziaki i pędy szparagów. Najgroźniejsza jest dla młodych plantacji oraz upraw nasiennych. U nas zapewne nie jest kłopotliwa, sporo dopiero po raz pierwszy zobaczyłem ją realnie i to na miejskim nieużytku, chociaż nieopodal jest ogród działkowy. To musiały być osobniki drugiego tegorocznego pokolenia. Analogicznie żeruje rzadsza poskrzypka czternastokropkowa. Jest kropki pokrywają ponadto przedplecze.
Pora teraz przedstawić okazałą muchę z rodziny rączycowatych. Są one zazwyczaj barwy szaro-żółtobrązowej. Mają przezroczyste skrzydła, jak na muchy przystało. Osobnika pokazanego na zdjęciu spotkałem w Czyżówce k. Trzebini. I póki co było to pierwsze i jedyne moje spotkanie z taką muchą. Generalnie w Polsce mamy około 14 gatunków tego rodzaju. Zasadniczo są one bardzo trudne do odróżnienia nawet przez specjalistów. Czytając opisy dochodzę do wniosku, że dla zaspokojenia daleko idącej ciekawości niezbędna jest sekcja zwłok. Wysoce prawdopodobnym jest, że spotkałem wyżerkę łąkową – Siphona geniculata, ponieważ w swoim rodzaju jest najliczniejsza w Polsce. Dorosłe owady gustują w spadzi, nektarze oraz pyłku. Dla nas jest obojętna, nie szkodzi. Dotyczy to nawet larw, które są parazytoidami larw koziółek, czyli owadów, które w wersji dorosłej przypominają gigantyczne komary. Są przez to tępione, chociaż nie ma wśród nich krwiopijców.
PS. Siedemnasta tegoroczna wycieczka odbędzie się 28 września. Spotykamy się w Chrzanowie przy ulicy Mickiewicza 13 do godziny 9.00. Cel wędrówki ustali się tego dnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze