Instruktor doskonały, bardzo dużo daje z siebie innym, wielki człowiek ogromnego serca – tak o Urszuli Stodółkiewicz-Flak mówią jej znajomi, wychowankowie, współpracownicy. Przez 60 lat swojej pracy jako plastyk, instruktor zapisała się w sercach i pamięci mysłowiczan. Uroczysty benefis z okazji jubileuszu pracy twórczej pani Urszuli odbył się 24 czerwca w Mysłowickim Ośrodku Kultury.
Wychowała pokolenia młodych ludzi, którzy pod jej okiem uczyli się sztuk plastycznych. Dała się zapamiętać jako autorka licznych dekoracji i scenografii podczas niezliczonej liczby miejskich wydarzeń. Przede wszystkim jednak jako serdeczny, wrażliwy człowiek, który tę wrażliwość zaszczepiał w w swoich wychowankach.
Urszula Stodółkiewicz-Flak obchodzi jubileusz 60-lecia pracy twórczej. W ostatnich miesiącach nie oszczędził jej COVID. Kilka tygodni temu powiedziała nam, że chciała po cichutku wycofać się z Mysłowickiego Ośrodka Kultury, z którym jest związana od lat 60. ubiegłego wieku. Na szczęście współpracownicy z MOK pani Urszuli na to nie pozwolili, i zorganizowali uroczysty benefis, będący podsumowaniem jej dorobku i jednocześnie pożegnaniem z ośrodkiem. - Jej praca zasługuje na największe laury, jestem wzruszony widząc to, czego dokonała w Mysłowickim Ośrodku Kultury – mówił podczas tego wydarzenia dyrektor MOK Michał Skiba.
Pani Urszula od dziecka chciała być przedszkolanką. Nigdy nią nie została, ale swoje marzenie o pracy z dziećmi spełniła jako plastyk. - W moim życiu często decydował przypadek. Niektórzy mówią, że przypadek, a ja uważam, że to było zrządzenie boskie – podsumowuje jubilatka.
Po skończeniu szkoły podstawowej nie dostała się do liceum ogólnokształcącego. - To był rok 1953, rok śmierci Stalina, a ja byłam wnuczką kapitalisty, mysłowickiego fabrykanta, no i niestety miałam wilczy bilet – wspomina. Po krótkim pobycie w szkole muzycznej rozpoczęła naukę w liceum plastycznym. - Czułam się tam jak ryba w wodzie, to było moje miejsce – dodaje.
Na początku swojej drogi zawodowej pani Urszula pracowała w Domu Kultury Huty Cedler, gdzie zdobywała doświadczenia. Od lat 60. współpracuje w Mysłowickim Ośrodkiem Kultury. Zanim rozpoczęła pracę z dziećmi, była autorką dekoracji. - Na Dzień Pracownika Komunalnego, dekoracje sali na zabawy, sylwestra, na święta polityczne też – wyliczała podczas benefisu. Współpracowała także z zakładami pracy – kopalnią, koleją i wieloma innymi instytucjami. Przygotowywała scenografie do koncertów.
Niezmiernie ważnym etapem życia Urszuli Stodółkiwicz-Flak jest praca z dziećmi oraz z osobami niepełnosprawnymi. Przez kilkadziesiąt lat prowadziła w MOK zajęcia plastyczne. - Pięknie obchodzi się ze wszystkimi uczestnikami zajęć – wspomina dawna uczennica, Joanna Chwastek, absolwentka ASP w Katowicach. W pracy z najmłodszymi łączyła swoją pasję podróżniczą i wiedzę zdobytą podczas licznych wyjazdów. Cykl „Podróże w czasie i przestrzeni” nie był zwykłym kółkiem plastycznym, lecz artystyczną podróżą na odległe, egzotyczne lądy, w którą instruktorka zabierała swoich wychowanków. Efektem tych zajęć były przepiękne prace wykonane w technikach adekwatnych do „odwiedzanych” krajów, między innymi takich takich jak batik i malowanie na jedwabiu. Wszystkie można było oglądać na 16 wystawach organizowanych zawsze w czerwcu w MOK.
20 lat temu pani Urszula nawiązała współpracę ze Stowarzyszenie Pomocy Niepełnosprawnym Skarbek. Przez lata wypromowała 7 uczestników pracowni „Terapia przez sztukę”, którzy swoje prace mogli zaprezentować na wystawach indywidualnych. - Starałam się z siebie jak najwięcej dać, ale z kolei od moich podopiecznych otrzymywałam nie wiem czy nie więcej nawet. Wiele mnie to nauczyło, nauczyło pokory, i za to dziękuję Bogu, za taką umiejętność porozumienia się – zaznaczyła podczas benefisu.
Instruktorka jest także wolontariuszką w Środowiskowym Domu Samopomocy w Mysłowicach. - W trakcie zajęć uczestnicy pod okiem swojego mentora, swojego przewodnika, myślę, że tak właśnie można nazwać panią Urszulę, tworzą przepiękne prace plastyczne, które niejednokrotnie są nagradzane, zajmują wysokie miejsca na licznych konkursach lokalnych i ogólnopolskich. Pani Urszula jest bardzo silnym człowiekiem, bardzo oddanym swojej pracy i okazuje ogromne serce, dużo czułości i sympatii naszym uczestnikom – mówi Anna Rupa, kierownik ŚDS.
Żeby kogoś zapalić, trzeba samemu płonąć – to słowa pani Urszuli. Jej żaru i entuzjazmu doświadczyły setki, jeśli nie tysiące młodych mysłowiczan. Dziś Urszula Stodółkiewicz-Flak żegna się z pracą zawodową i rozpoczyna nowy etap. Po zakończonym benefisie do jubilatki ustawiła się ogromna kolejka znajomych, współpracowników, dawnych uczniów. Wszyscy składali gratulacje i serdeczne życzenia. My także się do nich przyłączamy. Życzymy pani dużo zdrowia, realizacji pasji, radości i satysfakcji z każdego dnia.
Wystawę prac podopiecznych Urszuli Stodółkiewicz-Flak, które powstawały od lat 80. ubiegłego wieku można oglądać w galerii MOK przy ul. Grunwaldzkiej 7.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze