Nie mamy Odry... ale mamy np. Rów Kosztowski – tak zaczyna swój list do redakcji nasz czytelnik zaniepokojony kolorem wody w rowie. Czy substancja, która dostała się do rowu faktycznie może być szkodliwa? Sprawdziliśmy to.

Zdjęcie zostało zrobione 17 sierpnia przy ul. Hutniczej. Woda w Rowie Kosztowskim tego dnia miała nienaturalnie zielony kolor. Internauta poprosił nas o zainteresowanie się sprawą.
- Potok zasilają ścieki z okolic ulicy Fabrycznej. Nie sądzę, aby ktoś tam przejmował się tym co wpada do rzeczki... A podobno 100 lat temu pływały tam ryby i żyły raki... - pisze mieszkaniec.
Wyjaśnienia poszukaliśmy w Miejskim Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji. Okazuje się, że zielone zabarwienie wody nie jest powodem do niepokoju.
- Zielona substancja, która pojawiła się w rowie jest barwnikiem naturalnym wykorzystywanym przez MPWiK sp. z o.o. w Mysłowicach do kontroli przebiegu sieci i przyłączy oraz do wykrywania nieprawidłowych lub nieszczelnych połączeń oraz nieprawidłowego odprowadzenia systemów kanalizacyjnych – wyjaśnia Monika Woźnica, kierownik Działu Ochrony Środowiska i Górnictwa w mysłowickich wodociągach. Barwniki spełniają wymagania stawiane dla żywności, są przyjazne dla środowiska i w 100 proc. ulegają biodegradacji – dodaje Monika Woźnica.
Z podobnym przypadkiem zielonego zabarwienia wody mieliśmy do czynienia w lutym w rowie przy ul. Mikołowskiej. Pracownicy MPWiK użyli wówczas zielonego barwnika do ustalenia przebiegu sieci kanalizacji deszczowej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze